fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczeństwo

Bezpieczeństwo na stokach narciarskich

Według nowych przepisów przeszkolono do tej pory zaledwie 18 ratowników narciarskich.
Zaczyna się sezon narciarski, a ratownicy GOPR i TOPR ostrzegają, że mogą się pojawić problemy z zapewnieniem bezpieczeństwa na stokach.
Tracą bowiem moc przepisy przejściowe ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich z sierpnia 2011 r., które dawały zarządcom stoków możliwość angażowania m.in. ratowników medycznych, lekarzy czy pielęgniarek lub osób posiadających ważne zaświadczenie o ukończeniu kursu  kwalifikowanej pierwszej pomocy.
Zarządcy stoków muszą więc teraz powierzyć bezpieczeństwo narciarzy specjalistom. Mogą to być ratownicy GOPR  czy TOPR, a mogą  też specjalistyczni ratownicy narciarscy. Ustawa z 2011 r. daje GOPR i TOPR prawo organizowania odpowiednich szkoleń dla ratowników narciarskich.
– Zainteresowanie nimi jest jednak minimalne – mówi „Rz"  Jerzy Siodłak, członek zarządu głównego GOPR, przedstawiciel grupy beskidzkiej. – W tej chwili przeszkolonych jest zaledwie 18 ratowników narciarskich – podkreśla Siodłak.
Wskazuje, że może w związku z tym powstać problem z zapewnieniem bezpieczeństwa na stokach. Co prawda zarządcy tych terenów mogą także zaangażować ratowników GOPR i TOPR, jednak tych nie jest aż tylu, by zabezpieczyć wszystkie stoki, które dziś nie mają wykwalifikowanych ratowników narciarskich.
Zarządcy stoków, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że liczą właśnie na pomoc goprowców i toprowców.
– Mamy już podpisaną umowę z TOPR, więc nie obawiamy się problemów – mówi „Rz" Ewelina Bełzdowska z firmy zarządzającej stokiem narciarskim na Gubałówce.
Także Tomasz Pasieka z firmy zarządzającej stokiem w Jaworzynie Krynickiej podkreśla, że bezpieczeństwa będą strzec ratownicy z GOPR.
– Mamy w Krynicy prężnie działającą grupę GOPR, nie ma  zatem potrzeby szkolenia odrębnej grupy ratowników narciarskich – mówi Pasieka. Jest przy tym zdania, że jeżeli powstanie problem, to raczej w mniejszych ośrodkach, oddalonych od większych centrów.
Co mają więc zrobić zarządcy tych stoków, którzy nie mają zapewnionych ratowników? Mogą jeszcze zapewnić chętnym odpowiednie przeszkolenie.
– Zgłaszają się do nas kolejne instytucje, niewykluczone  zatem, że będziemy organizować następne szkolenia – podkreśla Jerzy Siodłak.
Zarządcy stoków narciarskich liczą na pomoc ratowników z GOPR i TOPR
Zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich ratownik – czy to stricte narciarski czy górski, który zajmuje się ratownictwem narciarskim –  m.in.  przyjmuje zgłoszenie o wypadku, dociera na miejsce z wyposażeniem ratowniczym, udziela pierwszej pomocy. Jest także odpowiedzialny za zabezpieczenie miejsca zdarzenia, ewakuację osób z terenów, na których panuje zagrożenie dla życia lub zdrowia. Także on musi zorganizować transport osób, które uległy wypadkowi lub są narażone na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, do miejsca, w którym będzie możliwe podjęcie medycznych czynności ratunkowych przez odpowiednie jednostki państwowego systemu ratownictwa medycznego.
Brak odpowiedniego zabezpieczenia stoku może być podstawą niedopuszczenia  do jego użytkowania.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA