fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Cywilizacja

Dwa metry, dwa palce i łysina

ROL
Z upływem tysiącleci zmieniają się nie tylko wierzenia i obyczaje, ale także wygląd fizyczny człowieka. Czy naukowcy są w stanie określić, jak ludzie będą wyglądali za tysiąc lat?
„A ludzki ród ówczesny na polach twardej ziemi Godnie został zrodzony z członkami silniejszemi, Kości miał większe, twardsze, i po swem ciele tęgiem Mocniej przywiązane mięśnie do mocnych ścięgien" – tak pisał dwa tysiące lat temu Titus Lucretius Carus.
Współcześni  autorzy powieści i filmów science fiction żywią w tej materii mocne przekonanie, też oparte na intuicji:  rodzaj ludzki  w przyszłości będzie miał większe głowy mieszczące większy mózg.
Wizjami takimi zabawiają swoich czytelników tabloidy.„The Sun", jeden z najbardziej poczytnych bulwarowych  tytułów tego rodzaju, przedstawił prognozę na rok 3012. Wynika z niej, że powinniśmy się czerwienić za naszych potomków, wprawdzie będą od nas wyżsi, ale będą ich cechowały cztery podbródki i zwiotczałe mięśnie.

Na poważnie

Zmiany, jakie zachodzą w obrębie gatunku Homo sapiens, interesują  także poważnych naukowców. Regularne pomiary antropologiczne prowadzone są w Europie i Stanach Zjednoczonych od XIX wieku. Na podstawie precyzyjnych pomiarów badacze z Garry Trainer Clinic w Londynie ustalili, że wzrost statystycznego mieszkańca Ameryki Północnej i Europy (bez podziału na płcie) jest  wyższy o 2,5 cm niż w 1960 r.
Goniące za sensacją tabloidy opierają futurystyczne wizje człowieka przyszłości na obserwacjach i opiniach dentystów, chirurgów plastycznych, osteopatów. Niczego nie ujmując ich kwalifikacjom zawodowym, w zakresie antropologii przyszłości są pseudospecjalistami. Zapewne rzetelnych specjalistów w tym zakresie w ogóle nie ma, ale jednak są naukowcy, którzy opierają swoje twierdzenia na udokumentowanych  przesłankach.
Tak jak dr Virpi Lummaa z brytyjskiego Uniwersytetu w Sheffield. Jego zespół przeanalizował dane dotyczące 6 tys. mieszkańców Finlandii od roku 1760 do chwili obecnej. Wyniki tej pracy zamieściło prestiżowe amerykańskie pismo naukowe „Proceedings of the National Academy of Sciences". „Presja selektywna oraz różne czynniki sprawiają, że poszczególne osoby żyją dłużej, mają więcej sukcesów w znajdowaniu partnera i płodzeniu dzieci" –stwierdzają  w nim naukowcy z Sheffield.
Jednak oprócz tego rodzaju ogólnikowych stwierdzeń nie unikają bardziej konkretnych. Biolodzy z zespołu prof. Virpi Lummaa zauważają, że czynniki wpływające na selekcję naturalną zmieniają się szybko, dlatego z naukowego punktu widzenia trudne, a może wręcz niemożliwe, jest przewidywanie zmian morfologicznych naszego gatunku.
„Ekstrapolując aktualne tendencje, można jednak pokusić się o twierdzenie, że nasze praprawnuki prawdopodobnie utracą zęby mądrości, ponieważ te zęby trzonowe  praktycznie nie spełniają już żadnej istotnej funkcji przy nowoczesnym modelu żywienia. U jednej trzeciej ludzkości zęby mądrości już nie występują, choć różnice regionalne są duże – nie mają ich autochtoni w Meksyku, natomiast nie brakuje ich żadnemu z tubylców Tasmanii" – stwierdzają naukowcy z Sheffield.

Rośniemy, bo jemy

Natomiast co do zmian wzrostu w obrębie gatunku Homo sapiens badacze z zespołu prof. Lummaa są bardzo ostrożni i nie podzielają ogólnego przekonania, że nieuchronnie, w miarę następstwa pokoleń, ludzie będą coraz wyżsi, a w roku 3012 średni wzrost grubo przekroczy dwa metry. Biolodzy z Uniwersytetu w Sheffield wątpią, czy okres nadchodzącego tysiąca lat wystarczy, aby nastąpiły zauważalne statystycznie zmiany wzrostu, mimo że takie zauważalne zmiany nastąpiły w minionym tysiącleciu.
Sceptycyzm w tym względzie uzasadniają następująco: Powiększenie przeciętnego wzrostu o kilka centymetrów w ciągu kilku dziesięcioleci nie jest wynikiem doboru naturalnego ani reakcji morfologicznej na zmiany środowiska, to raczej konsekwencja powszechnie dostępnej lepszej żywności i higieny; po osiągnięciu limitu uwarunkowanego genetycznie przeciętny wzrost przestanie się powiększać.
Od antropologii  futurystycznej nie stroni prof. Francesco Cavalli Sforza, genetyk, demograf i filozof z Uniwersytetu Stanforda. Jego zdaniem powszechne używanie klawiatur, guzików, przycisków w urządzeniach takich jak komputery, telefony, tablety, smartfony, wszelkiego rodzaju ekrany dotykowe spowoduje zmiany w budowie dłoni, ich podstawową funkcją przestanie być chwytanie, a stanie się dotykanie. Dlatego niewykluczone, że liczba palców zostanie zredukowana do trzech, a nawet dwóch. Podobnie może się stać z organem powonienia. Od końca epoki lodowej (11 tys.  lat temu) węch człowieka pogorszył się o 75 proc., toteż nos zaniknie.
Zmieni się również kształt oczu odbierających coraz większe dawki sztucznego światła. Nie wiadomo tylko, czy zmianie ulegnie szerokość oka czy raczej powiększy się i zgrubieje powieka chroniąca przed nadmiarem światła.
Dr Gary Cooper z Uniwersytetu w Lancaster  przewiduje inny scenariusz:  ludzie w  większym stopniu będą się komunikować za pomocą wyrazu twarzy, dlatego oczy się powiększą.
Co do owłosienia, problem jest na tyle oczywisty, że naukowcy nie zniżają się do jego podejmowania, pozostawiając pole „powszechnej intuicji", a ta podpowiada, że owłosienie w naszym gatunku ulega redukcji i z czasem zaniknie całkowicie, na ciele i głowie.

Mister universum

Francesco Cavalli Sforza zwraca uwagę na jeszcze jedno zjawisko, które, jego zdaniem, oprócz wielu niedających się przewidzieć czynników odegra zasadniczą rolę w kształtowaniu wyglądu ludzi w nadchodzących tysiącleciach: W obrębie współczesnej cywilizacji euro-amerykańskiej dobór partnerów nie odbywa się na podstawie kryteriów majątkowych czy  klasowych, ale na zasadzie indywidualnych upodobań. Tendencja ta rozszerza się w skali świata. W świetle współczesnej wiedzy powinno to znaleźć odbicie w wyglądzie ludzi. Mówiąc wprost, coraz więcej kobiet będzie miało wymiary 90-60-90 i coraz więcej będzie mężczyzn o sportowej sylwetce.
Jaki stopień prawdopodobieństwa można przypisywać dzisiejszym naukowym wizjom przyszłości człowieka? Czyżby podobny jak tym sprzed 218 lat?  „Nikt chyba nie wątpi, że postępy medycyny zapobiegawczej, zdrowe posiłki i mieszkanie, tryb życia rozwijający siły za pomocą ćwiczeń fizycznych,  a nie wyniszczający ich przez nadmierny wysiłek, i wreszcie usunięcie dwóch podstawowych przyczyn zepsucia: nędzy i nadmiernego bogactwa, przedłużą życie człowieka, zapewnią mu stałe zdrowie, silniejszą konstytucję fizyczną".
Tak przewidywał Antoine Nicolas Condorcet w 1794 roku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA