fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Rewolucja w komórkach

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Urszula Zielińska
Telekomy walczą, by telefony mogły zastąpić portfele. Trzeba jednak wydać kilkaset złotych, by nie nosić drobniaków
Na płatnościach mobilnych zyskają wszyscy. Poszerzą wachlarz usług świadczonych przez telekomy, zarobią też banki, a parę milionów Polaków będzie mogło łatwo zrezygnować z tradycyjnych portfeli wypełnionych gotówką.
Nową usługą zainteresowanych jest około 3 milionów Polaków. Nic dziwnego, że telekomy i banki się spieszą. Orange dziś wraz z mBankiem i MasterCard przedstawi swoją usługę OrangeCash, która ma być zbliżona do tzw. e-portmonetki, którą oferuje już od trzech lat w Wielkiej Brytanii. Konferencję przyspieszono, by zdążyć, zanim główny konkurent T-Mobile ogłosi start swojego portfela – MyWallet. Jego debiut planowany jest ponoć jeszcze na koniec tego miesiąca.
Żeby móc płacić, dotykając komórką terminalu, trzeba być nie tylko klientem odpowiednio nowoczesnego banku i telekomu. Trzeba też mieć smartfona. T-Mobile udostępnić ma MyWallet zarówno na smartfonach z najwyższej półki (nawet 2 tys. zł), jak i tańszych (kilkaset złotych). Ale nie wszystkie typy pozwalają na realizację tego typu zleceń.
Z banków ofertę zamierza przedstawić na razie mBank. Wiadomo, że szykują się do tego również Polbank, Getin Bank oraz Millennium i Citi. W dalszej kolejności wymienia się takie banki jak ING Bank Śląski czy BZ WBK.
Nasz największy gigant bankowy PKO BP też szykuje się do uruchomienia tej usługi od przyszłego roku. Ale jego oferta ma pozwalać na prowadzenie płatności bez zbliżania komórki do czytnika.
Polska jest już i tak liderem na rynku płatności dokonywanych za pomocą kart zbliżeniowych. Pedro Sousa z Visa Europe powiedział, że tylko w maju tego roku przeprowadziliśmy 3,3 mln płatności bezdotykowych, co daje pierwsze miejsce wśród państw, w których działa ta organizacja.
Tego typu usługa pomoże nie tylko przy transakcjach finansowych. Oferta MyWallet nie ograniczy się do realizacji płatności bankowych. Pozwoli też m.in. na umieszczenie w telefonie biletów transportu miejskiego, kart pokładowych czy lojalnościowych.
Obaj operatorzy, którzy wprowadzają transakcje mobilne, mają w sumie prawie 60  procent  rynku. Pozostali liczący się uczestnicy rynku nie ujawniają swoich planów.
To, czy będziemy masowo płacić za pomocą komórek, zależy też od tempa, w jakim upowszechniać się będą pozwalające na to smartfony. Liczba takich aparatów w posiadaniu Polaków to dziś kilkadziesiąt tysięcy. Na świecie, według relatywnie optymistycznych wyliczeń ABI Research, w końcu tego roku będzie ich 35 mln sztuk. Według Berg Insight sytuacja jest jeszcze lepsza. Liczba modeli smartfonów umożliwiających płatności mobilne w 2016 r. sięgnie 700 mln.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA