fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Odchodzi mistrzyni dobrych emocji

Agnieszka Radwańska jest w trzeciej rundzie. Nowy Jork żegna się z wielką Kim Clijsters
Tenis kobiecy nie raz widział takie zwroty akcji – od prowadzenia 6:4, 3:1 do porażki w trzech setach, w ostatnim do zera. Taki los dotknął Hiszpankę Carlę Suarez Navarro w meczu z Polką.
Radwańska przez godzinę z okładem grała fatalnie, bez pomysłu i werwy. Uskrzydliła Hiszpankę, dała jej wiarę, otworzyła drogę do sukcesu. Na swoje szczęście Agnieszka umie dostosować uderzenia i akcje do okoliczności, szukać nowych rozwiązań w grze.
W połowie drugiego seta nauczyła się odbijać silnie podkręcane piłki, przestała sprawdzać jakość forhendu rywalki, dodała energii atakom. Doszło zmęczenie Suarez Navarro i dokonała się nagła zmiana ról. Finał był nawet efektowny. Polka krzyknęła: – Nie puszczaj! Nie puściła, wygrała 9 kolejnych gemów. Można było zacząć zapominać o beznadziejnym początku.
Jeśli to przełom w nieco skorodowanej od czasu igrzysk grze Polki, to dobrze. W trzeciej rundzie czeka Serbka Jelena Janković, na jej brak doświadczenia nie można liczyć. Ten mecz w sobotę.
Niechcianą rolę pokonanego faworyta wziął na siebie Francuz Jo-Wilfried Tsonga (nr 5), który w czterech setach uległ Słowakowi Martinowi Klizanowi. O Klizanie świat wie tyle, że wygrał juniorski Roland Garros w 2006 roku, wtedy co Agnieszka, a następnie doszedł w tym roku do 48. miejsca na świecie, po zwycięstwach w kilku challengerach na kortach ziemnych.
Takich zwycięzców los jednak nie rozpieszcza, zwykle błyszczą jeden dzień, a potem przegrywają w następnych rundach jak Rumunka Irina Camelia Begu, która we wtorek wyeliminowała Karolinę Woźniacką, by dwa dni później przegrać z Silvią Soler Espinozą.
Nowy Jork ma jednak bohaterkę, której porażka nie oznacza zapomnienia. To Kim Clijsters, trzykrotna mistrzyni, która została pokonana przez Laurę Robson. Belgijka zasługuje na ładne zejście z tenisowej sceny, bo niewiele tenisistek umie tak jak ona przyjąć porażkę, uśmiechnąć się i zamienić chwilę smutku w dobre emocje. – Czuję się szczęśliwa – powiedziała po ostatnim meczu singlowym w WTA Tour.
Zostały jej spotkania w deblu (z Kirsten Flipkens) i mikście (z Bobem Bryanem). Jeszcze będzie okazja życzyć dobrego życia po tenisie. Na razie trwa pożegnanie, kto chce poczuć jego klimat, niech czyta Twittera.
Kobiety – II runda: A. Radwańska (Polska, 2) – C. Suarez Navarro (Hiszpania) 4: 6, 6: 3, 6: 0; M. Szarapowa (Rosja, 3) – L. Dominguez Lino (Hiszpania) 6: 0, 6: 1; L. Robson (W. Brytania) – K. Clijsters (Belgia, 23) 7: 6 (7-4), 7: 6 (7-5).
Debel kobiet – I runda: J. Gajdosova, A. Rosolska (Australia, Polska) – O. Goworcowa, A. Kudriawcewa (Białoruś, Rosja) 6:7 (3-7), 7:6 (7-5), 7:5; K. Jans-Ignacik, K. Mladenovic (Polska, Francja, 15) – S. Arvidsson, J. Larsson (Szwecja) 6:4, 6:4.
Mężczyźni – II runda: A. Murray (W. Brytania, 3) – I. Dodig (Chorwacja) 6:2, 6:1, 6:3; M. Klizan (Słowacja) – J. W. Tsonga (Francja, 5) 6:4, 1:6, 6:1, 6:3; M. Fish (USA, 23) – N. Dawydienko (Rosja) 4:6, 6:7 (4-7), 6:2, 6:1, 6:2.
Mikst – I runda: K. Peschke, M. Matkowski (Czechy, Polska, 4) – S. W. Hsieh, A. Qureshi (Tajwan, Pakistan) 6:4, 6:4.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA