fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Politycy się dokształcają

Żaden z polityków nie jest w stanie dorównać pędowi do wiedzy, jaki zaprezentowała była posłanka Samoobrony Renata Beger
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Zasiadanie w Sejmie to dla posłów czas na zdobywanie wykształcenia i tytułów
Polski Sejm widział już błyskawiczne awanse edukacyjne. Od wykształcenia podstawowego do ukończenia studiów. Ostatnio wśród posłów zapanowała moda na doktoraty. W swoją edukację inwestują zwłaszcza politycy opozycji, którzy nie ukrywają, że marginalizowani w parlamencie przez rządzącą koalicję mają na to dużo czasu.
- Świętej pamięci marszałek Krzysztof Putra zawsze powtarzał mi: pamiętaj, że posłem się tylko bywa. To nie jest zawód na całe życie - mówi „Rz" poseł PiS Mariusz Antoni Kamiński. - Dlatego zawsze w rubryce zawód wpisuję prawnik, a nie poseł - dodaje. I właśnie z prawa konstytucyjnego napisał pracę doktorską, którą obronił na Uniwersytecie Białostockim. Temat: „Frakcje parlamentarne w Sejmie RP. Regulacje prawne, analiza porównawcza, praktyka parlamentarna". - Moja własna praktyka parlamentarna bardzo mi pomogła w napisaniu tej pracy - podkreśla Kamiński. Poseł PiS zdradza, że jego partyjny kolega poseł Adam Hofman przygotowuje pracę doktorską na temat działalności komisji śledczych.
Doktorat obronił również podkarpacki poseł PiS Bogdan Rzońca. - Cieszę się, że wreszcie mam to za sobą - mówi „Rz". Rzońca, były marszałek województwa podkarpackiego, w pracy również wykorzystał swoje doświadczenia zawodowe. „Projakościowa restrukturyzacja zarządzania urzędem marszałkowskim" - to temat pracy, którą obronił na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Na tym chyba zakończę już swoją edukację - mówi poseł. Na doktoracie nie poprzestał za to poseł PiS Krzysztof Szczerski. Polityk dwa lata temu obronił rozprawę habilitacyjną pt. „Dynamika systemu europejskiego". Habilitacja została wyróżniona nagrodą premiera za 2011 rok jako jedna z najlepszych w Polsce. - Teraz, kiedy w Sejmie spieram się z posłami PO na temat Unii Europejskiej, zawsze im mówię, że nie mogą się ze mną nie zgadzać, bo w końcu moje argumenty w tej kwestii nagrodził sam Donald Tusk - mówi poseł. Swoje kwalifikacje podnoszą również politycy Platformy. Poseł PO Krzysztof Brejza najpierw ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim, a niedawno został magistrem stosunków międzynarodowych. Teraz pisze doktorat z zakresu parlamentarnej kontroli nad służbami specjalnymi w Polsce. - Nie wyobrażam sobie kształcenia w dziedzinie, która człowiekowi nie sprawia przyjemności i nie pokrywa się z jego zainteresowaniami. Jest to tematyka, którą realizuję jako poseł w speckomisji - tłumaczył „Gazecie Pomorskiej". Inni politycy inwestują w języki obce. Europosłanka PO Róża Thun chwali się na Twitterze, że przebywa na intensywnym kursie językowym we Włoszech. Z kolei lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro intensywnie pracuje nad swoim angielskim. Praca w europarlamencie może również sprzyjać karierze naukowej. Europoseł i lider PJN Paweł Kowal obronił w Polskiej Akademii Nauk doktorat poświęcony polityce ekipy gen. Jaruzelskiego w latach 1986-1989. Zresztą Sejm jako pracodawca również stara się podwyższać kwalifikacje posłów. - Niedawno dostaliśmy z Kancelarii Sejmu ofertę kursów językowych tradycyjnych i internetowych - mówi „Rz" Dariusz Joński, szef Klubu SLD. - Uderzyło mnie to, że najdroższe były kursy z języka rosyjskiego - śmieje się polityk Sojuszu. Joński wyznał w rozmowie z „Rz", że osobiście dokształca się z języka niemieckiego. W SLD nie brakuje jednak młodych ludzi z ambicjami naukowymi. Były lider partii Wojciech Olejniczak zrobił doktorat w 2007 roku, gdy przestał być ministrem rolnictwa. A jego następca jako szef Sojuszu Grzegorz Napieralski właśnie wstąpił na trudną drogę wiodącą do tego tytułu. Żaden z nich nie jest jednak w stanie dorównać pędowi do wiedzy, jaki zaprezentowała była posłanka Samoobrony Renata Beger. Weszła do polityki, mając ukończoną zaledwie szkołę podstawową, a po dwóch niepełnych kadencjach Sejmu miała już licencjat z politologii. W ubiegłym roku Beger, już poza polityką, zrobiła magisterium z zakresu administracji samorządowej. Przed nią podobną drogę przeszedł Zbigniew Bujak, legenda „Solidarności", który wchodząc do polityki, legitymował się wykształceniem zasadniczym zawodowym, a dziś jest magistrem politologii i wykłada na Uniwersytecie Warszawskim. Zdaniem politologa Rafała Chwedoruka z Uniwersytetu Warszawskiego pęd do wiedzy u polityków jest zjawiskiem pozytywnym. - Tym bardziej że do Sejmu wchodzą coraz młodsze pokolenia, a jak wiadomo, poziom wykształcenia mocno się obniżył - mówi Chwedoruk. Dodaje jednak, że część polityków zdobywa stopnie naukowe po to, żeby później eksponując tytuł, ustawiać się w roli eksperta, czyli kogoś więcej niż polityka. - Zupełnie jakby wstydzili się profesji polityka i mówili ludziom: jestem w Sejmie tylko dlatego, że tu potrzebują mojej wiedzy - konkluduje politolog.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA