fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Sąd nie sprawdził przeszłości Plichty

Fotorzepa, Piotr Wittman
Marcin Plichta bez trudu zarejestrował Amber Gold, mimo że sąd nie miał prawa udzielić mu zezwolenia
Prezes parabanku i tanich linii lotniczych OLT Express od co najmniej czterech lat nie ma prawa zarządzać żadną spółką prawa handlowego. A jednak zarządza, bo swoich obowiązków nie dopełniły sądy. Zarejestrowały jego firmy, mimo że art. 18 kodeksu spółek handlowych stanowi, iż członkiem zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej albo likwidatorem nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwa przeciwko mieniu: kradzieży, oszustwa, przywłaszczenia, wyłudzenia. Zakaz trwa pięć lat od dnia uprawomocnienia się wyroku.
W przypadku Marcina Stefańskiego vel Plichty (przyjął nazwisko żony Katarzyny) od 2005 do 2010 r. w sądach okręgu gdańskiego, m.in. w Malborku, Kwidzynie i Tczewie, zapadło pięć wyroków skazujących. Wszystkie za przestępstwa finansowe na dużą skalę.
Ostatni, jak ustaliła „Rz", w lipcu 2010 r. Sąd w Kwidzynie skazał Plichtę za wyłudzenie bankowych kredytów, m.in. na martwe dusze – w sumie na ok. pół miliona zł. Był już wtedy prezesem Amber Gold z kapitałem 50 mln zł. Skazany dobrowolnie poddał się karze: dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć.
Półtora roku wcześniej Plichtę skazał sąd w Malborku – tym razem za przywłaszczenie 170 tys. zł z biur Multikas. Wyrok uprawomocnił się w styczniu 2009 r. i wtedy zaczął biec zakaz (kończy się w styczniu 2014) kierowania spółkami. W tym samym czasie Plichta z żoną założył Grupę Inwestycyjną Ex, która pół roku później zmieniła nazwę na Amber Gold. Plichta został prezesem.
Jolanta Piątek, prezes Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ (podlega mu wydział KRS rejestrujący spółki), powiedziała „Rz", że sąd rejestrowy nie miał informacji o skazaniu Plichty ani „żadnych danych budzących wątpliwość co do wymogów z art. 18 kodeksu spółek handlowych". Sąd nie żądał jednak od niego żadnego zaświadczenia, bo – jak podkreśla sędzia Piątek – nie ma takiego obowiązku. Jednak wiele innych sądów, np. na Śląsku, taką praktykę stosuje. Mają dostęp do elektronicznego Krajowego Rejestru Karnego. Co więcej, sąd rejestrowy nie żądał od Plichty dopełnienia obowiązku składania sprawozdań finansowych – zrobił to dopiero niedawno, kiedy o sprawie zrobiło się głośno. Także sądy karne były dla Plichty łaskawe: wszystkie wyroki zapadły w zawieszeniu, mimo że te same przestępstwa popełniał notorycznie.
Łamanie przez Plichtę zakazu może mieć znaczenie dla poszkodowanych przez Amber Gold. Jego klienci mogą ubiegać się o zwrot pieniędzy nie tylko z majątku spółki (ten, jak wiadomo, jest ograniczony), ale także z jego majątku prywatnego. Jeśli zatem Plichta wyprowadził pieniądze klientów za granicę, mogą oni domagać się zwrotu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA