fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Echa wizyty ojca Rydzyka w Brukseli. Piszą Łukasz Warzecha i posłowie PiS

W Sieci Opinii
Przeciw wizycie ojca Tadeusza Rydzyka w Brukseli zaprotestowali europosłowie PO. To specyficzne pojmowanie wolności słowa w partii Donalda Tuska skomentowali Łukasz Warzecha i posłowie PiS
Gdzie kończą się granice wolności słowa, a zaczyna zwyczajne bicie piany? Czy i komu można zabraniać wypowiedzi? Łukasz Warzecha pisze:

Już chyba nikt nie ma wątpliwości, że w państwie, rządzonym przez PO, nie ma zwykłej wolności słowa, podobnie jak w Peerelu nie było zwykłej sprawiedliwości. Była sprawiedliwość ludowa, zaś w państwie Platformy jest wolność słowa, ale w rozsądnych granicach. Wolno np. twierdzić, że uważa się prezydenta RP za chama, ale wiele zależy od tego, którego prezydenta. Jeśli tego niesłusznego, który przecież ewidentnie za takiego chama, zdaniem salonu, mógł być uważany – wszystko jest w porządku. Jeśli tego, który za chama nie może być, w opinii tegoż salonu, uznany, to tu straż graniczna na granicy wolności słowa musi interweniować. No, chyba że mamy do czynienia z wariatem, który nie rozumie, że ten prezydent nie może być żadnym chamem ex definitione. W takim wypadku osobnika należy poddać ekspertyzie psychiatrycznej.

Publicysta „Faktu” zwraca uwagę na larum, jakie podnieśli szef polskiej delegacji w Europejskiej Partii Ludowej - Jacek Saryusz-Wolski i minister Radosław Sikorski.

Najbardziej na śmieszność, jak to często bywa, naraził się naczelny bufon Tuskowego rządu Radosław Sikorski, który zagrzmiał na Twitterze: „Kościół ma zasługi dla Polski, ale Ojciec Dyrektor przekracza granice. Zakony podlegają bezpośrednio Rzymowi. Państwo polskie zareaguje”. Nie wiem, czy jest sens zajmować się pohukiwaniami Sikorskiego, który kolejny raz robi z siebie marnego błazna. Ale niech tam. Po pierwsze – żałuję, że tej stanowczości minister nie wykazuje choćby w kwestii egzekwowania praw polskiej mniejszości w Niemczech lub w sprawie Nordstreamu i jego przebiegu w poprzek toru wodnego do Świnoujścia. Po drugie – „państwo polskie zareaguje” – jak i niby na co? W jaki sposób Sikorski chciałby uzasadnić jakąkolwiek interwencję w tej sprawie i na czym ona miałaby polegać? Tego pewnie od Sikorskiego się nie dowiemy.

Redaktor Warzecha podsumowuje:

O. Rydzyk jest stroną w sporze politycznym (tak, to przyznaję), a że wojuje dla wrogiej armii, Platforma postanowiła uderzyć w niego protestem. Tyle że jeżeli uznajemy wolność słowa za jedną z nadrzędnych wartości, ten formalny protest nie ma sensu. O. Rydzyk nie powiedział nic specjalnie mądrego, ale też nie powiedział niczego, co naruszałoby granice wolności słowa. Chyba że za takie uznajemy – jak chciałaby PO – atakowanie tejże, również w mało wybredny sposób. Nie jest jednak sztuką opowiadać się za wolnością słowa, póki w jej ramach słyszymy pochlebstwa wobec siebie. Gdyby zaś ktoś chciał robić Tadeuszowi Rydzykowi zarzut z tego, że jest stroną w sporze czysto politycznym, niech będzie konsekwentny i równie mocno oburzy się na przynajmniej dwóch innych duchownych: ks. Kazimierza Sowę i bpa Tadeusza Pieronka. W szczególności ten ostatni konkuruje ostatnio śmiało z o. Rydzykiem. Czekam zatem na reakcję ministra Sikorskiego w jego sprawie.

W sprawie wizyty dyrektora Radia Maryja w PE oświadczenie wydali również europosłowie PiS. Swój protest kierują do parlamentarzystów  z PO i PSL. W piśmie czytamy:
Wasze oburzenie wobec opinii wypowiadanych przez Ojca Rydzyka jest - wybaczcie nam - trochę obłudne. Nie oburzaliście się bowiem na skrajne i obraźliwe wypowiedzi polityków Wam bliskich, takich jak panowie Niesiołowski,  Kutz czy Palikot. Wobec haniebnych wypowiedzi pana Palikota, obrażających Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego protestował tylko jeden z Was - poseł Filip Kaczmarek, co zachowujemy we wdzięcznej pamięci. Nie podzielamy też Waszego oburzenia słowami, które gość konferencji Ojciec Rydzyk wypowiedział w odniesieniu do państwa polskiego, o niecywilizowanych, totalitarnych rządach w Polsce. Są to słowa wyrwane z kontekstu dłuższej wypowiedzi, a to wyrwanie wypacza ich sens. Niezależnie wszak od kontekstu - tak bardzo Was boli, że ktoś państwu polskiemu, rządzonemu przez PO i PSL przypisał cechy totalitaryzmu? A jak państwo rządzone przez PiS wielokrotnie, niemal codziennie prominentni przedstawiciele Waszego obozu politycznego nazywali państwem totalitarnym - wtedy Was nie bolało? Nawiasem mówiąc, choćby ostatnia sytuacja ze skierowaniem lidera opozycji na przymusowe badania psychiatryczne, albo to, że filmy dotyczące katastrofy smoleńskiej prezentowane są wyłącznie w drugim obiegu, bo nie ma dla nich miejsca w mediach publicznych ani komercyjnych - czy to nie są zjawiska przywołujące na myśl totalitaryzm? 
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA