Dyplomacja

Czy politycy zaczną doceniać ekspertów

Rzeczpospolita
Rządy niechętnie korzystały z jego analiz. Po 17 latach zaczynają dostrzegać, że warto
W 1991 roku analiza dopiero co utworzonego Ośrodka Studiów Wschodnich pomogła polskim politykom podjąć decyzję o uznaniu niepodległości Ukrainy. Polska była pierwszym krajem na świecie, który to zrobił, otwierając nowy rozdział w polsko-ukraińskich stosunkach.
– Ze wszystkich środowisk i instytutów analizujących sytuację na Ukrainie OSW jest najbardziej obiektywny i skuteczny. To nieoceniona pomoc dla polityków – mówi „Rz” ukraiński publicysta Anton Borkowski. Sprawa Ukrainy była jednak wyjątkiem. Polscy politycy długo nie chcieli korzystać ze wsparcia Ośrodka, który miał być ich zapleczem eksperckim. Jak mówią nasi rozmówcy, najczęściej dominowało przekonanie, że sami lepiej się znają.
– W Polsce nie było tradycji korzystania z think tanków. Dopiero z czasem OSW zaczął mieć wpływ na kształtowanie polityki wschodniej, a nawet na opinię publiczną. Wszystko dzięki niewiarygodnej liczbie raportów, analiz i konferencji organizowanych przez tę instytucję – mówi Konrad Szymański, eurodeputowany PiS i redaktor naczelny „Międzynarodowego Przeglądu Politycznego”. OSW nie powstałby bez wizjonerstwa historyka i wybitnego znawcy Wschodu Marka Karpia, który potrafił przekonać rządzących, że po upadku komunizmu Polsce potrzebne będzie zaplecze ekspertów do spraw wschodnich. To on wychodził u polityków uchwałę powołującą Ośrodek i wywalczył dla niego trzy piętra w dawnej siedzibie RSW „Ruch” przy ulicy Koszykowej 6a. OSW został podczepiony pod Ministerstwo Gospodarki, co miało zapewnić mu niezależność. Źródła finansowania nie były bowiem związane z instytucjami prowadzącymi politykę zagraniczną. Ale to stało się powodem konfliktów z MSZ, które w OSW widziało konkurencję. Prób jego likwidacji lub przejęcia było kilka, ale Karp, stawiając na szali cały swój dorobek i autorytet, wychodził z nich zwycięsko. Kiedy dyrektor OSW zmarł po tragicznym wypadku w 2004 roku, pracownicy postarali się, aby Ośrodek otrzymał jego imię. O swoim miejscu pracy mówią „okręt”, bo Karp witał nowych pracowników słowami: „witaj na pokładzie”. Poza tym czują się zgraną załogą. – Marek Karp potrafił zaszczepić innym etos służby państwu. Niezależnie od tego, jaka opcja polityczna rządzi. Każdy z nas taką lekcję otrzymywał w codziennej pracy – mówi „Rz” związana z OSW od wielu lat Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jej zdaniem taką filozofię prezentował też następca Karpia Jacek Cichocki. Teraz ma odpowiadać za służby specjalne w Kancelarii Premiera. Początkowo głównym zadaniem OSW było zbieranie informacji. W czasach kiedy nie było Internetu, a prywatne media dopiero raczkowały, ośrodek dostarczał rządowi i instytucjom państwowym najświeższe doniesienia ze Wschodu. Prowadził stały monitoring tamtejszych środków masowego przekazu. W budynku przy Koszykowej przeglądano i archiwizowano 120 tytułów prasowych sprowadzanych ze Wschodu. W połowie lat 90. OSW przestał być potrzebny jako pośrednik w przekazywaniu informacji i zaczął dostarczać analizy. Eksperci są zgodni, że chociaż zdarzały się wpadki, OSW niezwykle trafnie ocenia sytuację na Wschodzie, a od kilku lat także na Bałkanach. Był jednym z pierwszych ośrodków na świecie, który zinterpretował zamiary Gazpromu, gdy ten chciał utworzyć kartel z Algierią i Iranem. Przewidział też kryzys w Rosji, podczas gdy inni analitycy zachwycali się stanem rosyjskiej gospodarki. Odegrał wielką rolę podczas negocjacji wejścia Polski do NATO. Informacje przekazywane do Waszyngtonu za zgodą polskiej administracji były wykorzystywane przez polskie lobby i negocjatorów na spotkaniach w Białym Domu, Radzie Bezpieczeństwa, Pentagonie, Senacie i w mediach. – OSW jest finansowany przez rząd, a więc w ogólnodostępnych dokumentach nie może przedstawiać zbyt autorskich poglądów. Istnieje ryzyko, że będą one utożsamiane z polityką państwa. Co innego poufne analizy, które też trafiały na moje biurko – mówi Paweł Świeboda, były dyrektor Departamentu UE w resorcie spraw zagranicznych. W OSW pracuje obecnie około pięćdziesięciu ekspertów. masz pytanie, wyślij e-mail do autorów w.lorenz@rp.pl t.serwetnyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL