fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Kryzys w kuźni urzędniczych elit

Uroczystość wręczenia dyplomów ukończenia Krajowej Szkoły Administracji Publicznej 52 słuchaczom rocznika „Stefan Starzyński” (2005-2007)
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Jeśli słynna KSAP ma przetrwać, musi się zmienić. Bo dzisiaj jej absolwentom coraz trudniej o pracę
Urzędy centralne mają coraz mniej ofert pracy dla absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej – rządowej uczelni, którą stworzono w 1991 r., by kształciła elitarne kadry urzędnicze. Problem jest alarmujący i stawia istnienie uczelni pod znakiem zapytania.
W ubiegłym roku aż 32 proc. ofert pracy nadesłanych z urzędów do KSAP zwrócono (w 2006 r. – niespełna 10 proc.). Powodów jest kilka. Administracja publiczna szuka dziś przede wszystkim specjalistów w wąskich dziedzinach, np. prawników – administrawistów czy inżynierów ze znajomością prawa administracyjnego. KSAP ich nie kształci. Oferty odrzucono także dlatego, że np. kandydaci nie mieli odpowiednich certyfikatów np. na audytorów lub stanowisko nie wiązało się z mieszkaniem służbowym. "Oferta kształcenia KSAP jest niedostosowana do potrzeb współczesnej administracji"  – oceniła Kancelaria Premiera w raporcie na temat szkoły.
Kontrolerzy z Kancelarii wytknęli uczelni błędy w rekrutacji – spośród kandydatów na słuchaczy wybierano zbyt wielu absolwentów politologii czy stosunków międzynarodowych (po ok. 24 proc.), zbyt mało zaś tych po prawie, administracji i ekonomii czy studiach specjalistycznych. Raport przytacza też opinie stowarzyszenia absolwentów KSAP, które wskazało na zły program kształcenia i przyjmowanie słabych, niedoświadczonych słuchaczy. Z analizy wynika też, że spada ranga stanowisk obejmowanych przez absolwentów szkoły. Coraz częściej proponuje im się stanowisko specjalisty, rzadziej – lepiej płatne głównego czy starszego specjalisty. Absolwenci pierwszych siedmiu promocji stanowią dziś ponad 10 proc. osób piastujących funkcje kierownicze w administracji. Na drugim biegunie są absolwenci ostatnich siedmiu promocji – zaledwie 1,2 proc. Raport niemal wprost stawia pytanie, czy KSAP powinna nadal istnieć. A w Kancelarii Premiera coraz głośniej mówi się o jej likwidacji. – Świadczyłoby to o tym, że nie ma pomysłu na szkołę, a nie że jest ona zła – przekonuje Paweł Banaś, prezes Stowarzyszenia Absolwentów KSAP. Dyrektor KSAP dr Jacek Czaputowicz przypomina, że w 2009 r. zreformowano kształcenie na uczelni: wprowadzono m.in. zajęcia w języku obcym, zwiększono liczbę egzaminów, a do komisji rekrutacyjnej weszły osoby z doświadczeniem w administracji. Szkoła obniżyła też koszty kształcenia przypadające na jednego słuchacza. – Zasadnicza zmiana, która jest obecnie dyskutowana, dotyczy wprowadzenia dodatkowego, drugiego stażu w administracji krajowej – mówi dr Czaputowicz. I zapewnia, że premier nie myśli o likwidacji uczelni. Zdaniem Banasia KSAP powinna istnieć, bo uczy służebności. – Co ja mogę dać państwu, a nie odwrotnie – mówi. Prof. Krzysztof Kiciński, wiceprzewodniczący Rady Służby Cywilnej przy premierze, podkreśla, że kilkudziesięciu absolwentów, jacy rocznie opuszczają progi szkoły, może idealnie uzupełniać kadry urzędów: – Zastępować tych, którzy się w administracji nie sprawdzili lub odeszli na emeryturę. Obecnie w KSAP trwa nabór, który zakończy się pod koniec czerwca (miejsc jest ok. 30). Zainteresowanie szkołą wciąż jest spore – w Internetowym Systemie Zgłoszeń zarejestrowało się na początku kwietnia 68 osób, czyli ponad dwa razy więcej niż na tym samym etapie w czasie poprzedniej rekrutacji. Od 2003 do 2008 r. zainteresowanie kształceniem w KSAP stale malało. Od 2009 r. nieznacznie rośnie, ale według KPRM powodem jest systematyczny wzrost bezrobocia wśród absolwentów wyższych uczelni, głównie politologów i magistrów stosunków międzynarodowych.

Znani Absolwenci kosztownych kursów

Słuchacz KSAP przez półtora roku kształcenia otrzymuje 2,4 tys. zł miesięcznego stypendium z budżetu premiera i ubezpieczenie społeczne. Koszt kształcenia słuchacza w  2011 r. wynosił ok. 214 tys. zł i systematycznie wzrasta (dla porównania koszty kształcenia we francuskiej ENA to 65 tys. euro). Słuchacz nie może mieć więcej niż 32 lata i po ukończeniu szkoły musi pracować minimum pięć lat w administracji (inaczej musi zwrócić zainwestowane w niego pieniądze). Dotychczas KSAP ukończyło 1068 absolwentów – z wyliczeń służby cywilnej wynika, że ok. 37 proc. z nich pełni wyższe funkcje w administracji publicznej. Dyplomem ukończenia KSAP może się pochwalić dziś  16 dyrektorów generalnych (w MEN, MSW, ministerstwach Skarbu, Zdrowia, Rozwoju Regionalnego czy KPRM),  64 dyrektorów departamentów i ich 95 zastępców. KSAP ukończyli ambasadorzy: Robert Kupiecki (w USA), Jan Pastwa (w Czechach), Marcin Wilczek (w Turcji), Waldemar Dubaniowski (w Singapurze) czy Marcin Kubiak (w Pretorii). Szkołę ukończyli też m.in. Grażyna Piotrowska-Oliwa (prezes PGNiG), Mariusz Kaźmierczak (dyrektor Sztabu Straży Granicznej). Wśród absolwentów KSAP jest Elżbieta Bieńkowska, szef resortu rozwoju regionalnego. To najlepiej oceniany minister rządu Donalda Tuska.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA