fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Reklama musi rzetelnie opisywać cechy produktu

Przesadzony opis cech produktu w reklamie może wpłynąć na decyzję klientów o jego zakupie, zwłaszcza gdy nie da się sprawdzić sprzętu w sklepie.
Jest to więc reklama wprowadzająca w błąd. Tak wynika ze sprawy Tesco Polska, którą rozpatrywał Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dotyczyła ona ulotki reklamowej z 2006 r. kamery JVC. Klienci mogli przeczytać, że ma ona kolorowy wizjer, tymczasem był on czarno-biały. Ponadto w krakowskim sklepie sieci – jak ustalił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – niemożliwe było zapoznanie się z instrukcją i sprawdzenie pracy kamery przed zakupem.
Tesco przyznało się, że informacja była błędna. Firma podkreślała jednak, że błąd wynikał z informacji przesłanych przez producenta.
– To była zwykła pomyłka – podkreślał radca prawny Marcin Koper, pełnomocnik Tesco. Zaznaczył, że doświadczonego konsumenta, zainteresowanego zakupem, trudno taką pomyłką wprowadzić w błąd.
– Mimo że sklep wiedział o złej gazetce, nie podjął żadnych działań, aby usunąć złe oznaczenia z półek sklepowych – replikował radca prawny Marek Szarzyński z UOKiK.
Sąd uznał, że wadliwa informacja w gazetce i brak odpowiednich warunków do skontrolowania produktu naruszały zbiorowy interes konsumentów.
Zgodnie z przepisami o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie musi być zamiaru wprowadzenia w błąd. Wystarczy naruszenie staranności – uzasadniała sędzia Hanna Kulesza. Wyrok nie jest prawomocny (sygn. XVII Ama 65/07), ale pokazuje, że zawiedzeni klienci mogą zmusić przedsiębiorców do kontrolowania reklam.
Reklama, która wprowadza w błąd, może być potraktowana jako czyn nieuczciwej konkurencji. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może ukarać z tego powodu przedsiębiorcę, jeśli reklama godzi w zbiorowy interes konsumentów. Oznacza to, że musi dotyczyć szerokiego kręgu odbiorców, czyli bliżej nieokreślonych konsumentów. Tak z reguły jest z gazetkami reklamowymi rozdawanymi w dużych ilościach. Podobna kara finansowa grozi firmie, gdy nie zapewni klientom warunków do sprawdzenia towaru przed jego zakupem. Formalnie może to być nawet do 10 proc. jej przychodu, ale w praktyce kwoty są znacznie niższe. Tak wynika z art. 24ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (DzU. z 2007 r. nr 50, poz. 331 ze zm.).
Konrad Gruner z UOKiK radzi klientom, którzy kupili kamery w pechowej promocji w Tesco, aby w pierwszej kolejności złożyli reklamację.
– Jeśli bowiem sklep zapewniał, że wizjer jest kolorowy, a było inaczej, to doszło do niezgodności towaru z umową – podkreśla Gruner. – Jeśli nie da się wymienić sprzętu na taki z kolorowym wizjerem, to konsument może się domagać zwrotu pieniędzy.
Od 21 grudnia obowiązuje też ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (DzU z 2007 r. nr 171, poz. 1206 ze zm.). Określa ona, czego przedsiębiorcom nie wolno robić. Potencjalnie konsumenci zyskują mocny oręż w walce z reklamami, które nie przekazują pełnej wiedzy albo błędną informację. Za praktykę wprowadzającą w błąd uznaje się działanie, które powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji, której nie podjąłby, gdyby nie ta reklama. Nie wiadomo jednak, czy biało-czarny wizjer w kamerze z Tesco jest na tyle znaczącym mankamentem, że z jego powodu klient nie kupiłby sprzętu. Ponadto przeciętny konsument to – w rozumieniu przepisów – osoba dostatecznie poinformowana, uważna i ostrożna. Trzeba się nad tym zastanowić przed ewentualnym wystąpieniem z roszczeniami do reklamującego się przedsiębiorcy.
Pomocą dla konsumentów jest art. 13 ustawy, który przewiduje, że ciężar dowodu spoczywa na przedsiębiorcy, a nie na oskarżającym go konsumencie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA