Prokuratorzy

Los karpi w rekach prokuratorów

Prokurator generalny podkreśla, że znęcaniem jest m.in. transportowanie żywych ryb w pojemnikach pozbawionych wody, foliowych workach lub koszykach
Dziennik Wschodni/Fotorzepa, Dorota Awiorko-Klimek Dor Dorota Awiorko-Klimek
Przed świętami Andrzej Seremet przestrzega: sprawcy cierpień ryb mają być ścigani i karani
Prokurator generalny Andrzej Seremet włączył się w dyskusję o tym, jak przed Wigilią powinny być traktowane karpie. Jednak jego głos budzi wśród śledczych kontrowersje.
O zmianę przedświątecznych przyzwyczajeń Polaków od dawna walczą organizacje ekologiczne. Chcą, by żywe karpie sprzedawane przed Wigilią były transportowane, przechowywane i zabijane w sposób humanitarny. Na forum dyskusyjnym prokuratorzy.net można przeczytać, jakie wytyczne wystosował w tej sprawie Seremet. Zwraca on uwagę podległym śledczym na zapisy ustawy o ochronie zwierząt. "Ponieważ ryby są kręgowcami, podlegają ochronie przewidzianej w tej ustawie na równi z innymi zwierzętami kręgowymi" – pisze.
I szczegółowo wylicza, jakie traktowanie ryb jest łamaniem prawa. Znęcaniem się jest m.in. transportowanie żywych ryb w pojemnikach pozbawionych wody, foliowych workach lub koszykach. Prokurator generalny odnosi się też do kwestii zabijania karpi w domach. "Ogłuszania, wykrwawiania lub uśmiercania zwierząt mogą dokonywać jedynie osoby, które ukończyły 18 lat, posiadają wykształcenie co najmniej zasadnicze zawodowe oraz odbyły wymagane prawem szkolenie" – czytamy w wytycznych. Seremet przypomina, że za znęcanie się nad zwierzętami lub ich niehumanitarne zabijanie grozi do roku więzienia. – Jako prokurator w czynnej służbie mam nadzieję, że prokurator generalny równie dużą uwagę jak do kręgowców oddychających tlenem typu karpie będzie przykładał w kolejnych wytycznych do kręgowców oddychających tlenem typu ludzie, a w ślad za nim pójdą wszystkie prokuratury – mówi "Rz" Małgorzata Bednarek, przewodnicząca Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem. Stanowiska Seremeta broni jego rzecznik Mateusz Martyniuk: – W Polsce od dłuższego czasu toczy się debata o humanitarnym traktowaniu zwierząt. Nie ma więc nic w tym dziwnego, że prokurator generalny w okresie przedświątecznym zabiera głos w tej ważnej kwestii i przypomina obowiązujące w tym względzie przepisy prawa. Andrzej Seremet polemizuje też z twierdzeniem, że "świąteczna tradycja wieczoru wigilijnego usprawiedliwia w tym wyjątkowym okresie wszelkie niehumanitarne traktowanie zwierząt". Z takich wytycznych są zadowoleni członkowie organizacji ekologicznych. Jacek Bożek z Klubu Gaja, który 35 lat temu zapoczątkował akcję wypuszczania karpi: – Dla mnie to jak upadek komunizmu. Cieszę się, że prokurator generalny zwraca uwagę na rzecz dla mnie oczywistą, że prawo powinno być przestrzegane. A prawo za sprawą naszej akcji zostało tak zmienione, iż uznano, że ryby to takie same kręgowce jak inne, że karpie to stworzenia, którym przez lata zadawano bezsensowne cierpienia. O tym, że karpie są traktowane coraz lepiej, zapewnia Andrzej Maria Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Firmy skupione w naszej organizacji miały odwagę zmierzyć się z problemem barbarzyństwa, jakie miało miejsce w okresie przedświątecznym. Podpisały stosowne porozumienia z głównym inspektorem weterynaryjnym, by zapewnić humanitarne warunki sprzedaży ryb. Potwierdza to Michał Sikora z Tesco. – W Tesco działamy zgodnie z wytycznymi głównego lekarza weterynarii w sprawie postępowania z żywymi rybami będącymi przedmiotem sprzedaży detalicznej – zaznacza.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL