fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Strefa euro ma dziesięć dni na uspokojenie rynków

AFP
Przerażone perspektywą rozpadu strefy euro rynki finansowe nerwowo reagują na doniesienia o kolejnych pomysłach reformatorskich
Plotki o możliwej pomocy MFW dla Włoch poprawiły chwilowo nastroje inwestorów. Informację podał w niedzielę dziennik „La Stampa", wymieniając kwotę od 400 do 600 mld euro. Fundusz w poniedziałek zaprzeczył, a eksperci wskazywali, że MFW nie dysponuje taką sumą. Poza tym, jak zauważył Amadeu Altafaj Tardio, rzecznik Komisji Europejskiej, prośba o  pomoc musiałaby być skierowana jednocześnie do strefy euro oraz do MFW. Takie są obecne uregulowania. – Byłem w weekend z komisarzem Olli Rehnem na serii spotkań w Rzymie i w żadnym momencie taka opcja się nie pojawiła – powiedział rzecznik. Podobnie odrzucił sugestie, jakoby o pomoc do strefy euro miała się zwrócić Hiszpania.
W komentarzach medialnych coraz częściej pojawia się sformułowanie, że politycy mają czas na ratowanie strefy euro do 9 grudnia – terminu kolejnego szczytu przywódców w  Brukseli. W ubiegłym tygodniu Angela Merkel i Nicolas Sarkozy zapowiedzieli przygotowanie na tę okazję wspólnego projektu zmian traktatów unijnych. Mają one prowadzić do zaostrzenia dyscypliny budżetowej i większej kontroli ze strony strefy euro nad krajowymi budżetami.
Plan ma zapewnić wspólnej walucie stabilność w przyszłości, ale niesie ryzyko długotrwałego i ryzykownego procesu ratyfikacji. Dlatego – twierdzi niemiecka prasa – faktycznie duet Merkozy chce ekspresowych zmian w małym gronie. Jeśli nie uda się w strefie euro (liczy 17 państw), to opcją miałoby być nawet zacieśnienie współpracy w gronie sześciu państw, które ciągle cieszą się ratingiem na poziomie AAA. Są to: Niemcy, Francja, Holandia, Luksemburg, Austria i Finlandia. I wtedy Niemcy miałyby się zgodzić na wspólne emisje euroobligacji najlepszych.
Dzisiaj niemiecki rząd zaprzeczał tym informacjom. Ale zaniepokojenie zdążyli już wyrazić ewentualni uczestnicy elitarnego klubu. – To nie jest dobry system i nie sądzę, żeby zyskał powszechną akceptację – powiedział fiński premier Jyrki Katainen. Zarówno on, jak i Jean- Claude Juncker, premier Luksemburga, obawiają się pozatraktatowych uzgodnień, które spychają na margines instytucje wspólnotowe. Zaniepokojona umniejszaniem swojej roli jest też sama Komisja Europejska. – Jesteśmy zdania, że możliwości walki z kryzysem i zacieśniania współpracy wynikające z art. 136 traktatu lizbońskiego nie zostały jeszcze wykorzystane – oświadczyła główna rzeczniczka KE Pia Ahrenkilde Hansen.
Korespondencja z Brukseli
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA