fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Nowe konta są skazane na sukces

Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
W pierwszym roku indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego może założyć od 3 do 5 proc. tych, którzy mogą skorzystać z ulgi podatkowej - uważa Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami
Czy indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE), które instytucje finansowe będą oferować od przyszłego roku, mogą odnieść sukces?
Marcin Dyl: Ten produkt jest  skazany na sukces. Oczywiście w przypadku tych osób, które myślą więcej o przyszłości niż o teraźniejszości.
Zdania ekspertów są podzielone. Jedni uważają, że będzie podobnie jak z indywidualnymi konta emerytalnymi (IKE), a drudzy, że zachęta podatkowa może zadziałać. Rzeczywiście możliwość odliczania wpłat na IKZE od podstawy opodatkowania będzie realną zachęta do oszczędzania dla Polaków?
Będzie, pytanie tylko o skalę. Dyskusja dotycząca  I i II filaru uświadomiła, że stopa zastąpienia (relacja wysokości emerytury do ostatniego wynagrodzenia – od red.) z publicznego systemu będzie niska, na poziomie około 30 proc. Jeżeli ludzie zaczną w większym stopniu myśleć  o przyszłości to zadadzą sobie pytanie czy te 30 proc. im wystarczy. Najczęstszą odpowiedzią będzie:  to jest dla mnie za mało. Pytanie brzmi, ile osób zada sobie takie pytanie i będzie konsekwentne w działaniach. Nie można jednak spodziewać się, że 100 proc. Polaków skorzysta z IKZE. W krajach rozwiniętych, w których wprowadzono ulgę podatkową dla oszczędzających na emeryturę, skorzystało z niej od 5 do 15 proc. osób aktywnych zawodowo.
Mówi Pan, że IKZE jest skazane na sukces, czyli ile - Pana zdaniem - osób założy takie konto w przyszłym roku?
Dużo zależy od sytuacji gospodarczej w kraju. Im będzie gorzej, tym IKZE ma większą szansę zafunkcjonować szybciej. Zadziałać może mechanizm strachu, że trzeba jednak zabezpieczyć się na przyszłość.  Jeśli jednak będzie rosło bezrobocie, to nie należy spodziewać się, że osoba bez pracy będzie oszczędzać. Wiele jest elementów zagadkowych, nieprzewidywalnych takich jak sytuacja strefy euro. Trudno zatem dokładnie dziś prognozować.
Może jednak pokusi się Pan o jakąś prognozę.
W pierwszym roku IKZE może założyć od 3 do 5 proc. tych, którzy mogą skorzystać z ulgi podatkowej. Najważniejszy będzie pierwszy rok, bo będzie stanowił punkt odniesienia.  I nie myślę tu o pierwszych miesiącach. Sądzę, że większe zainteresowanie Polaków tym produktem nastąpi w drugiej połowie roku, kiedy będą mieli większą świadomość, że mogą skorzystać z ulgi. I podejrzewam, że bardziej  będzie zachęcało ich to, że mogą z niej skorzystać, niż sam fakt  oszczędzania. Polacy to naród, który lubi korzystać z okazji. Jeżeli ludzie będą widzieli mechanizm, który daje możliwość zarobienia pieniędzy, to będą chcieli go zastosować dla siebie. Choć ulga dla oszczędzających na IKZE, sama w sobie, jest bardzo trudna. Na przykład ulga na internet  czy na dziecko powoduje, że jakaś kwota zostaje w kieszeni i można ją wydać . W przypadku IKZE  ulga jest zupełnie inaczej skonstruowana, ponieważ nie daje więcej pieniędzy na konsumpcję, tylko kieruje te środki w kierunku długoterminowego oszczędzania. Trzeba sobie powiedzieć: chcę odłożyć pieniądze, zainwestować i trzymać je przez długi czas.
Przyjmujemy w tych szacunkach, że  pracujących jest ok. 15 mln Polaków. A w kolejnych latach jak będzie rosła liczba oszczędzających na nowych kontach?
W perspektywie 5 lat w wariancie optymistycznym dochodzimy do 15 proc. A w wariancie pesymistycznym do 10 proc.
Dla takiej potencjalnej grupy zainteresowanych warto by instytucje wchodziły w ten produkt?
Pieniądze gromadzone na przyszłą emeryturę mają jedną ważną cechę: to stabilne i długoterminowe aktywa dla instytucji finansowych. Klienci bardzo rzadko rezygnują z takich produktów i częściej zasilają je systematycznie, co  oznacza stały i pewny dopływ pieniędzy do instytucji finansowych.
Zakłada Pan, że Polacy bardziej zainteresują się IKZE w drugiej połowie roku. Wtedy można już oczekiwać pełnej oferty instytucji finansowych?
Trudno powiedzieć czy wszystkich, bo część ma złe doświadczenia z IKE. Poniosła koszty, a efekty okazały się słabe.
Jakie koszty?
Tworzenia i promowania IKE oraz szkolenia pracowników.  Niektóre podmioty wycofywały się ze sprzedaży tego produktu, bo zebrane aktywa okazały się niewielkie. I teraz te instytucje będą dużo ostrożniej podchodziły do uruchomiania nowego produktu.  Równocześnie jednak fundusze inwestycyjne mogą być zainteresowane zdobywaniem stabilnych, długookresowych aktywów. Dziś, ze względu na kryzys w strefie euro, nie widać silnego impulsu, który mógłby wygenerować nowe aktywa. W ciągu paru ostatnich miesięcy widzimy odpływ pieniędzy, bo klienci wycofują się z funduszy. W roku 2008 spadek wartości aktywów funduszy inwestycyjnych w Polsce był jednym z największych w Europie, wyniósł 53 proc.
Zabrakło stabilnych aktywów emerytalnych obywateli?
W pewnym stopniu tak. W Holandii aktywa funduszy spadły mniej, bo o 21 procent. Zadziałał bufor. Zresztą także w Polsce aktywa gromadzone w IKE czy PPE zostały. Nie było odpływu pieniędzy z tych form oszczędzania. Nie są one podatne nawet na głębokie spadki na giełdzie.
Czy za kilka lat może być tak jak z IKE, że zaledwie kilka firm finansowych aktywnie będzie sprzedawać ten produkt?
W innych krajach produkty emerytalne sprzedawane są albo w formie funduszu, albo ubezpieczenia. W tym pierwszym przypadku osoby wpłacają więcej pieniędzy, natomiast z formy ubezpieczenia korzystają trochę mniej zamożni klienci.  Widać to porównując średnie wpłaty do IKE.  W ubiegłym roku średnia roczna wpłata na IKE prowadzone przez fundusze inwestycyjne wyniosła  2 200 zł, podczas gdy IKE w ramach ubezpieczeń zostały zasilone średnią kwota 1 400 zł.
Czy zatem Polacy będą w całości wykorzystywać limit wpłat na IKZE, który ma wynieść do maksymalnie  4 proc. ich wynagrodzenia?
Pewnie będzie tak, że część społeczeństwa wykorzysta ten limit maksymalnie, a część tylko w jakimś niewielkim stopniu. Trzeba pamiętać, że są to pieniądze zamrażane na długi czas, co u starszej części społeczeństwa może budzić złe skojarzenia z latami 80-tymi i dużą inflacją.
Towarzystwa emerytalne, które będą w ramach IKZE proponować dobrowolny fundusz emerytalny, są dużą konkurencją dla funduszy inwestycyjnych? Ich przewaga to 15,5 mln klientów.
I zapewne będą korzystać z tej bazy. Fundusze emerytalne nie są jednak dla nas konkurentem. Na ich miejscu nie chciałbym oferować tego produktu. Muszą zmienić zupełnie podejście do klienta. Klient OFE oddaje im coś, czym i tak nie może inaczej zadysponować. A w przypadku IKZE trzeba walczyć o klienta, tłumaczyć mu i przekonywać do tego, żeby wyłożył pieniądze. Poza tym ciekawe jest, jak fundusze emerytalne odnajdą się w sytuacji braku możliwości działania przez akwizytorów? Zobaczymy także jakie opłaty zaproponują.
Dla funduszy inwestycyjnych IKZE nie będzie głównym celem działania, tylko kolejnym produktem dołączonym do innych oferowanych produktów, służących długoterminowemu oszczędzaniu. TFI mają wieloletnie doświadczenie w ich sprzedaży, dlatego będzie im łatwiej. Ważne jest także to, że OFE i fundusze inwestycyjne często funkcjonują w ramach tych samych grup kapitałowych. Może być też tak, że fundusz inwestycyjny z danej grupy ma dostęp do zupełnie innych klientów, niż OFE z tej samej grupy. I tak naprawdę nie będą ze sobą konkurowały, tylko się uzupełniały.
W ramach IKE najwięcej pieniędzy klientów zgromadzili ubezpieczyciele i fundusze inwestycyjne, a następnie domy maklerskie i banki. Jaką pozycję w ramach IKZE mogą zająć fundusze emerytalne?
Wydaje mi się, że sytuacja będzie podobna jak w przypadku IKE, ze znakiem zapytania jak uplasują się fundusze emerytalne.
Czy Polacy będą przenosić oszczędności z IKE do IKZE? Taka możliwość będzie istnieć w przyszłym roku.
Może tak się zdarzyć. To zależy, czy będą mieli dodatkowe pieniądze do odłożenia w ramach IKZE. Może też okazać się, że na próbę przeniosą oszczędności z IKE, by zobaczyć jak działa ulga w IKZE.
Czy dziś może Pan powiedzieć, że za pięć lat będzie więcej oszczędzających w IKZE niż w IKE?
Zdecydowanie tak.
A w IKE liczba oszczędzających będzie spadać?
Poza ewentualnym transferem do IKZE, raczej nie. Pieniądze, które są zgromadzone w IKE mają korzyść podatkową przed sobą. Na koniec inwestycji nie płaci się żadnego podatku, czy to dochodowego, czy podatku Belki. Jeżeli posiadacze IKE uznają, że IKZE jest dobre, to będą raczej będą wpłacać na nowe konto dodatkowe pieniądze.
Instytucje finansowe będą promować IKZE?
Jeżeli chcemy, żeby ludzie z tego produktu skorzystali to trzeba o tym mówić. Z badań wynika, że znajomość produktu jakim jest IKZE jest niewielka. Żeby ludzie wyjęli pieniądze z portfela i włożyli w odpowiednią przegródkę, to muszą najpierw wiedzieć, co to jest, potem jak to działa i dopiero będą podejmować decyzje. Kanały dotarcia z taką informacją mogą być różne.
A możliwa jest wspólna akcja instytucji finansowych promująca oszczędzanie na emeryturę?
Wydaje mi się, że tak.
Jakieś prace trwają?
Rozmawialiśmy z różnymi środowiskami. Wszystko zależy od przyjęcia określonego założenia. Jeżeli przyjmiemy, że największym problemem jest niewyedukowane  społeczeństwo , które nie wie, jak korzystać z produktów emerytalnych, to najważniejszym celem  będzie wspólnie upiec jak największy tort. Kwestią wtórną jest dalszy podział tego tortu.
Taka wspólna kampania może napędzić rynek?
Jest w tym sporo racji. Zainteresowani muszą się jednak do tego przekonać.
 
 
 
Indywidualne konta emerytalne (IKE) - powstały w 2004 r. Istnieje roczny limit wpłat na te konta, który w 2011 r. wynosi nieco ponad 10 tys. zł. Wpłaty dokonywane są z pensji netto, a wypłata pieniędzy, po osiągnięciu wieku emerytalnego, nie wiąże się z zapłaceniem podatku dochodowego oraz od zysków kapitałowych. Mogą je oferować: ubezpieczyciele, domy maklerskie, towarzystwa funduszy inwestycyjnych i banki. Od 2012 r. także powszechne towarzystwa emerytalne. Oszczędza na nich ok. 800 tys. Polaków.
 
Indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) - nowy produkt do dodatkowego oszczędzania na lepszą starość. Będzie dostępny od 2012 r. Wpłaty na te konta - 4 proc. pensji brutto z poprzedniego roku - będzie można odpisać od podstawy opodatkowania. To oznacza ulgę podatkową dla oszczędzających. Jednak wypłata pieniędzy będzie wiązała się z zapłaceniem podatku dochodowego (podobnie jak IKE są zwolnione z podatku od zysków kapitałowych, tzw. podatek Belki). Oferować będą je firmy ubezpieczeniowe, domy maklerskie, banki, towarzystwa funduszy inwestycyjnych oraz powszechne towarzystwa emerytalne. W przyszłym roku będzie można przenieść oszczędności z IKE do IKZE.
 
Możliwe jest posiadanie dwóch kont emerytalnych.
Źródło: mojaemerytura.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA