fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Rząd inaczej policzy zadłużenie

Działania, które ma zaproponować Donald Tusk (na zdjęciu z Jackiem Rostowskim) w ocenie ekonomistów mogą nie wystarczyć, by uchronić nas przed wzrostem długu
Fotorzepa, Danuta Matloch Danuta Matloch
Średnioroczny kurs waluty, a nie ten z 31 grudnia, ma być brany pod uwagę przy liczeniu długu publicznego na koniec roku. Może to obniżyć relację zadłużenia do produktu krajowego brutto
Resort finansów planuje zmianę sposobu liczenia długu publicznego według metodologii krajowej. Gdyby pomysł MF obowiązywał już w 2011 r., zadłużenie zagraniczne byłoby niższe o ponad 23 mld zł.
– Chcemy, aby wielkość zadłużenia wyrażona w walutach obcych była zależna od średniorocznego kursu waluty. Zamiast brać pod uwagę poziom kursu złotego do innych walut z dnia 31 grudnia, wyliczalibyśmy zadłużenie na koniec roku, biorąc pod uwagę średni kurs – mówi „Rz" Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów. Nowy sposób zacząłby obowiązywać przy liczeniu długu za 2012 r.
Plan MF można traktować jako dodatkowe zabezpieczenie przed przekroczeniem przez dług bariery 55 proc. PKB (według polskiej metodologii rząd nie zalicza do długu zobowiązań Krajowego Funduszu Drogowego). Gdyby tak się stało, rząd musiałby zrównoważyć budżet i wprowadzić kolejne działania oszczędnościowe. Dziś około jednej trzeciej naszego długu jest wyrażona w walutach obcych i każde osłabienie polskiej waluty zwiększa jego złotową wartość – dług mógłby wzrosnąć powyżej 55 proc. PKB, gdyby na koniec roku euro kosztowało powyżej 4,7 zł (stąd też działania BGK i NBP zmierzające do umocnienia złotego).
– Od dawna proponowaliśmy, aby przy przeliczaniu zadłużenia brać pod uwagę średnioroczny kurs – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – To wykluczy wszelkie spekulacje i manipulacje kursem złotego.
Pomysłowi resortu przyklaskuje też Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. – Jeśli zaczniemy brać pod uwagę kurs średnioroczny, ryzyko ataków spekulacyjnych się zmniejszy – zapewnia.
Resort finansów chce też zmienić zasadę liczenia długu netto, wyłączając pożyczone wcześniej pieniądze zdeponowane na koncie. – W tym roku moglibyśmy pożyczyć znacznie więcej z myślą o potrzebach pożyczkowych w przyszłym roku – wyjaśnił Radziwiłł. – Ale z uwagi na konieczność zaliczania tych pieniędzy do tegorocznego poziomu zadłużenia ograniczaliśmy się. Wiceminister wyjaśnił, że gdyby można było wyłączyć z długu pożyczone w tym roku pieniądze, ale zdeponowane na koncie, wówczas resort miałby większe pole manewru przy emisji papierów. – Większa elastyczność w zarządzaniu długiem powinna być dobrze przyjęta przez inwestorów – dodaje Radziwiłł.
Ale zdaniem Jankowiaka może być problem z wyłączeniem z zadłużenia tej części, której rząd nie wykorzysta w danym roku. – Pożyczanie pieniędzy w sytuacji, gdy nasze papiery idą jak woda, z myślą o kolejnych gorszych latach jest jak najbardziej wskazane – wyjaśnił Jankowiak. – Obawiam się, że będzie ciężko przeprowadzić zmianę przez Sejm, a Polska będzie musiała uzyskać zgodę na wyłączenie części zadłużenia z Komisji Europejskiej i Eurostatu.
Mirosław Gronicki, były minister finansów, zaznacza, że inwestorzy i tak będą patrzyli na rzeczywiste zobowiązania kraju, czyli wyliczone metodą unijną. – Eurostat wylicza długi krajów unijnych, biorąc pod uwagę kurs walut z ostatniego dnia roku, tak samo wyliczy też nasze zadłużenie – zaznacza ekonomista. – To, co chce zrobić resort finansów, nam nie pomoże, nie poprawi też naszej sytuacji.
Wejście w życie propozycji MF wymaga zmiany ustawy o finansach publicznych
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA