fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Co Partia Ludowa zmieni w Hiszpanii - rozmowa

Paweł Skibiński
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Ważne, że w Hiszpanii usunięto rząd hołdujący wszystkim lewicowym mitom. Tylko nie oszukujmy się, że jest to zamiana na jakiś rząd konserwatywny. Raczej na rząd mniej szkodliwy – podkreśla politolog w rozmowie z Michałem Płocińskim
Hiszpanie podziękowali właśnie rządzącym od siedmiu lat socjalistom i pełnię władzy przekazali centroprawicowej Partii Ludowej. Czy to skutek niepopularnych reform gospodarczych przeprowadzonych przez Jose Luisa Zapatero?
Paweł Skibiński: Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, to sytuacja Hiszpanii nie jest do końca klarowna. Opinie hiszpańskich obserwatorów są takie, że Zapatero nie tyle wprowadził reformy, ile próbował wprowadzić rozmaite środki doraźne, a kroki te i tak nie zostały przez niego postawione do końca. Wydaje się zresztą, że kryzys dopiero Hiszpanów czeka, co utrzymuje zresztą sam Mariano Rajoy, lider Partii Ludowej i prawdopodobnie nowy premier. Jeśli ktoś uważa, że reformy zostały już przez socjalistów przeprowadzone, a prawicy pozostają tylko cięcia i szukanie oszczędności, to się myli. Nowy rząd ewidentnie będzie skupiony na gospodarce. Rajoy świetnie się czuje w takiej poetyce. To dla niego wręcz optymalne wizerunkowo rozwiązanie. Natomiast nie spodziewałbym się po tym rządzie jakichś głębokich reform w sferze polityki obyczajowej czy kulturalnej.
Rajoy na pewno nie jest politykiem, który uważałby aborcję za poważne zło społeczne, to nie jest człowiek o takiej wrażliwości
Czyli rewolucja obyczajowa przeprowadzona przez Zapatero pozostanie nietknięta?
Myślę, że można liczyć raczej na powstrzymanie pewnej tendencji, niż na jej odwrócenie. Na powstrzymanie radykalnej ofensywy kontrkulturowej. Może dojdzie do likwidacji kilku najbardziej skrajnych przepisów związanych z polityką rodzinną, ale zasadniczo rozwiązania obyczajowe wprowadzone przez socjalistów pozostaną nietknięte. Podobnie jak to, co lewicowi dziennikarze najbardziej zarzucali Rajoyowi, czyli ukrócenie możliwości zawierania małżeństw homoseksualnych. Może prawica będzie próbowała coś zmienić w kwestii prawa do adopcji przez takie „małżeństwa" dzieci, ale na pewno nie zmieni się nastawienie do par homoseksualnych.
Czy dlatego Rajoy tak unikał w kampanii kwestii obyczajowych? Dlatego, że Hiszpanów to nie interesuje?
Dla społeczeństwa hiszpańskiego reformy Zapatero nie były szokujące. Hiszpanie przyjmowali je po prostu jako element postępu społecznego akceptowanego pod względem obyczajowym przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Rajoy, nawet jeśli rewolucję tę uważał za zło, to uznawał ją za zło konieczne. On nie widzi możliwości budowania wizerunku i podstawy ideowej partii na zagadnieniach idei czy kultury. Jako podstawę wizerunku przyjął raczej wizję pragmatycznej polityki ekonomicznej. Bardzo się obawiał, by nie być uznanym za nadmiernie konserwatywnego. Jednocześnie widać tu jednak pewną zmianę w stosunku do lat poprzednich. Choć Partia Ludowa bardzo się obawiała zarzutu bycia zbyt konserwatywną, to w tej kampanii wykonała kilka ciepłych gestów do wyborców konserwatywnych i katolickich. Na przykład pomysł odejścia od tzw. gender-wychowania w szkołach publicznych lub chęć poprawy ultraliberalnej ustawy aborcyjnej. To były zdecydowanie odważne gesty jak na warunki hiszpańskie.
W jednym z wywiadów Rajoy rzeczywiście obiecał powrót do konserwatywnej ustawy z 1985 roku, jednak w kolejnych wywiadach już nie stawiał tej sprawy tak jednoznacznie...
Taka już była taktyka wyborcza – prawica walczyła o jak największą liczbę głosów. Pamiętajmy, że mimo wszystko, nawet bez tych kilku odważnych gestów, głosy konserwatywnych wyborców i tak mieli zapewnione. Przez całą kampanię Rajoy zabiegał raczej o głosy obywateli o poglądach centrolewicowych. Do tego wszyscy w Hiszpanii wiedzą, że tamtejszy problem z aborcją nie jest natury prawnej. Ustawa z 1985 roku, bardzo podobna do tej obowiązującej w Polsce, była praktycznie nieprzestrzegana. Wyjątki od zakazu aborcji były tak bardzo nadużywane, że i tak dokonywano dziesiątków tysięcy legalnych aborcji. Nawet organizacje pro-life twierdziły, że aborcja już wtedy była główną przyczyną zgonów w kraju. Zatem nawet jeśli Rajoy wróci do zapisów poprzedniej ustawy, to w rzeczywistości społecznej nic się nie zmieni. Nowym problemem jest raczej aborcja u młodocianych matek, a tu Rajoy ma pewne pomysły. Może więc chociaż to uda mu się przeprowadzić. Ale Rajoy na pewno nie jest politykiem, który uważałby aborcję za poważne zło społeczne, to nie jest człowiek o takiej wrażliwości.
Czy Partia Ludowa jest więc na pewno, tak jak ją określamy w Polsce, partią konserwatywną?
Na pewno jest bardziej konserwatywna niż Partia Socjalistyczna. Ale w naszych warunkach plasowałaby się bądź w centrum Platformy Obywatelskiej, bądź nawet na jej lewym skrzydle. Moim zdaniem ważne jest to, że w Hiszpanii usunięto rząd hołdujący wszystkim mitom lewicowej kontrkultury. Tylko nie oszukujmy się, że jest to zamiana na jakiś rząd konserwatywny. Raczej na rząd mniej szkodliwy. A co do tych kilku ukłonów w stronę wyborcy konserwatywnego, to trzeba jeszcze poczekać z orzekaniem, jak głębokie są to ukłony. Wydaje mi się, że konserwatyści i katolicy nie mogą liczyć na zbyt wiele, ale zobaczymy...
Paweł Skibiński jest adiunktem w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, był stypendystą Universidad de Navarra w Pampelunie. Znawca tematyki hiszpańskiej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA