fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Muszę strzelać więcej bramek

ROL
Robert Lewandowski o zwycięstwie Borussii Dortmund z Bayernem, kondycji i losowaniu Euro 2012
Rz: Przed meczem w Monachium powiedział pan, że możecie wygrać, a rywale muszą. Takie nastawienie pomogło w zwycięstwie 1:0?
Robert Lewandowski: Meczów nie wygrywa się nastawieniem. Wygraliśmy konsekwencją, uważam, że zasłużenie. Bayern to bardzo dobra drużyna, przez wiele kolejek Manuel Neuer był niepokonany. Trener Jupp Heynckess stworzył zupełnie inny zespół niż w poprzednim sezonie. Tyle że tak jak w poprzednim dwa razy wygraliśmy z Bayernem, tak samo chcielibyśmy, żeby było teraz. Wiedzieliśmy, że w Monachium nie można zaatakować na hurra. Liga Mistrzów nauczyła nas cierpliwości i dzięki temu do lidera Bundesligi nie tracimy już pięciu, ale dwa punkty. Bayern gra pod olbrzymią presją. Tam muszą być zwycięstwa i musi być mistrzostwo. Inne drużyny na tym korzystają.
Niemcy napisali o panu: mistrz wszechstronności.      Myśli pan czasem o tym, że powoli staje się gwiazdą?
Przechodząc z Lecha do Borussii, wiedziałem, że najważniejszy dla mnie będzie czas. W pierwszej rundzie po transferze drużyna grała doskonale, trener nie mógł nic zmieniać, bo tylko psułby świetnie funkcjonującą maszynę. Później jednak znalazł dla mnie miejsce na boisku – grałem jako ofensywny pomocnik i nie byłem tym zachwycony, jednak pozwoliło mi to zdobyć nowe umiejętności. Sam czuję, że zrobiłem postęp, nabrałem pewności siebie. To pomaga w każdym meczu. Pewniej poczułem się także w codziennym życiu, poznałem inną kulturę, obyczaje, język.
Zmężniał pan. Niemieckie gazety piszą, że inni powinni uczyć się od pana gry tyłem do bramki.
Nad siłą zacząłem pracować jeszcze w Lechu, w Borussii też przykładam się do wszystkich ćwiczeń. Przy takiej budowie ciała nie mogę stać się atletą z dnia na dzień, gdybym nagle nabrał za dużo mięśni, mógłbym nie mieć siły ich dźwigać. A tak, krok po kroku, czuję się silniejszy. Staram się też brać dla siebie jak najwięcej z tego, co mówi Juergen Klopp, muszę zrozumieć, czego ode mnie oczekuje. No i muszę strzelać więcej bramek.
Borussia była klubem trzech Polaków, ale teraz został tylko pan z Łukaszem Piszczkiem. Co się dzieje z Jakubem Błaszczykowskim?
Nie pojechał z nami do Monachium, dowiedział się o tym w ostatniej chwili i nawet nie miałem czasu z nim porozmawiać. Na pewno nie jest zadowolony, ale wolałbym nie wypowiadać się na ten temat. Mam nadzieję, że jego sytuacja szybko się wyjaśni.
Może Kloppowi nie podobało się to, że grał po 90 minut w obu meczach kadry?
Mecz z Węgrami był we wtorek. Trener nigdy nie zwracał na to uwagi, chociaż kto wie...
Piłkarze Borussii biegają w trakcie meczu najwięcej z klubów Bundesligi. Czuje się pan lepiej przygotowany kondycyjnie niż w poprzednich sezonach?
Trudno stwierdzić. Pierwszy sezon pomógł mi zrozumieć, jakich obciążeń będzie się ode mnie wymagać. Teraz czuję się świetnie, wolę grać co trzy dni niż raz na tydzień. Być może przyzwyczaiłem się do wysiłku.
Początek sezonu mieliście fatalny. Pamięta pan jakiś moment, po którym Borussia wróciła na dobre tory?
Myślę, że były to mecze z Augsburgiem i Kolonią, wygrane wysoko i pewnie. Wszystko zaczęło wtedy dobrze funkcjonować. Początek nie był najlepszy, ale mieliśmy wielu kontuzjowanych piłkarzy w środku pola.
Klopp mówi, że Bundesliga jest ważniejsza od Ligi Mistrzów, ale najbliższy mecz z Arsenalem może przybliżyć was do wyjścia z grupy.
Nikt z nas nie odpuści Ligi Mistrzów, będziemy walczyć o awans. Wiem, że Arsenal jest na fali wznoszącej, Robin van Persie strzela dużo goli, ale i Borussia jest lepsza. Na zgrupowaniu kadry rozmawiałem trochę na temat tego meczu z Wojtkiem Szczęsnym. Ostatnio po moim strzale piłka już go minęła, ale wybił ją z linii bramkowej obrońca. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej.
Mecz z Włochami sprowadził nas na ziemię. Was także?
Zapewniam, że odbiła się na nas afera z koszulkami, poza tym mieliśmy zwyczajnie słabszy dzień. I jeśli w takim słabszym dniu przegrywa się z Włochami 0:2, to może to spotkanie nie było wcale takie złe? Rywale mieli chyba trzy okazje, pierwszy gol padł, bo mieli szczęście, drugi ze spalonego. Nie było tak jak z Niemcami, że ich ataki sunęły na naszą bramkę jeden po drugim. Nie wykorzystaliśmy także rzutu karnego.
Na kogo chciałby pan trafić w grupie na Euro?
Nie mam faworytów. W eliminacjach nie było niespodzianek, weszli sami najsilniejsi. Niemcy? Bardzo chętnie – zaraz po wyjściu z grupy.
—rozmawiał Michał Kołodziejczyk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA