fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Budżetowe scenariusze Rostowskiego

Fotorzepa, Szymon Łaszewski
Jeśli spełnią się czarne scenariusze i gospodarka znacznie zwolni, rząd głębiej sięgnie do kieszeni Polaków
Chociaż minister finansów Jacek Rostowski przedstawił trzy warianty rozwoju gospodarki, każdy z nich zakłada, że w przyszłym roku do państwowej kasy wpłynie mniej pieniędzy, niż rząd wyliczał jeszcze w maju. Wówczas zakładał wzrost na  poziomie 4 proc., teraz szacuje go od 3,2 poc.  nawet do spadku o 1 proc.
O groźbie recesji w całej europejskiej gospodarce wypowiadał się w czwartek unijny komisarz Olli Rehn. Optymistyczny scenariusz to 0,6 proc. dla całej Unii (dla Polski: 2,5 proc.). Jednocześnie Komisja Europejska przypomniała Polsce, że powinna obniżyć deficyt finansów publicznych do 3 proc. PKB. A na to będą potrzebne dodatkowe, i to dość spore, pieniądze.
W najgorszej sytuacji znalazłby się budżet, gdyby polska gospodarka wpadła w recesję. – Wtedy firmy zwalniałyby ludzi, bezrobocie szybciej by rosło, pensje zaś zostałyby zamrożone, a może nawet obniżone – przewiduje Mirosław Gronicki, doradca prezesa NBP.
20 mld zł według Rostowskiego o tyle mniej może wpłynąć do kasy państwa, gdy gospodarka zwolni
Mniej pieniędzy w kieszeniach konsumentów oznacza zaś, że będą mniej kupować, spadną wpływy m.in. z VAT i akcyzy. Z wyliczeń „Rz" wynika, że wpływy do kasy państwa skurczą się o ponad 22 mld zł. To o 2 mld zł więcej, niż przewiduje Jacek Rostowski. Wydatki zaś – choćby na zasiłki dla bezrobotnych i uzupełnienie składki do FUS – wzrosną o około 15 mld zł.
Minister wyjaśniał w telewizji, że rząd w każdym scenariuszu planuje zwiększenie dochodów. W przypadku recesji byłoby to też podniesienie podatków. Nie powiedział jakich.
W ocenie Michała Dybuły, głównego ekonomisty BNP Paribas, oprócz podniesienia podatków rządowi najłatwiej będzie ściąć wydatki inwestycyjne. Zapewne minister przyspieszy też sprzedaż majątku państwowego i sięgnie po dywidendy państwowych spółek oraz zysk NBP.
Jak wskazują eksperci, ministrowie powinni przejrzeć wydatki socjalne i skierować je do osób rzeczywiście potrzebujących wsparcia. Mogą się też zastanowić nad zmianą zasad waloryzowania rent i emerytur tylko o poziom inflacji. Na razie jednak rząd dał do zrozumienia, że nie przewiduje cięć wydatków socjalnych.
Profesor Stanisław Gomułka, ekonomista BCC, uważa, że konieczne też jest podjęcie reform, które przyniosą efekty w kolejnych latach. – Trzeba dokończyć reformę emerytalną, ograniczyć przywileje dla służb mundurowych i zreformować KRUS – podkreśla Gomułka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA