11 listopada

Smutny bilans Święta Niepodległości

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
200 osób zatrzymanych, 21 osób trafiło do szpitali, dziewięciu policjantów jest rannych - to wstępny bilans rozwiązanego po godz. 17.00 przez organizatorów "Marszu Niepodległości"
Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali przy ul. Banacha, Solec, Lindleya, Stępińskiej i lecznicy MSWiA. Wśród rannych jest dwóch policjantów. Stan osób, które trafiły do szpitali, jest stabilny - zapewnił rzecznik.
- Doznali obrażeń w wyniku pobić, potłuczeń. Cały czas mamy pełne ręce roboty, docierają kolejne zgłoszenia z pl. Na Rozdrożu, pl. Konstytucji, z metra. Ratownicy są na ulicach - powiedział  Niemirski.Rozwiązanie zgromadzenia najpierw ogłosiła policja, a wkrótce potem - sami jego organizatorzy. Zaapelowali oni do zgromadzonych o zachowanie spokoju. Większość zgromadzonych na Placu na Rozdrożu zaczęła się rozchodzić, na placu zostało ok. 1,5 tys. ludzi, w tym grupa zamaskowanych osób, która zaatakowała funkcjonariuszy, m.in. rzucając kostką brukową. Policja użyła armatek wodnych i pałek.
Polskie Radio podało, że uszkodzeniu uległ samochód stacji. Wcześniej podpalono wóz transmisyjny TVN.

Marsz do końca legalny

Na początku marszu, gdy uczestnicy znajdowali się na placu Konstytucji, pojawiła się informacja, że ratusz postanowił zdelegalizować wydarzenie. - Ogłoszenie przez ratusz delegalizacji "Marszu Niepodległości nie przyniosło oczekiwanego skutku: demonstranci nie rozeszli się. Za to organizatorzy marszu poprosili o chwilę, obiecując uspokojenie maszerujących - podała Ewa Gawor z Biura Bezpieczeństwa. W tym momencie uczestnicy zgromadzenia ruszyli z placu Konstytucji. Jak podkreśliła Gawor, nie wydano decyzji o delegalizacji "Marszu Niepodległości", a jedynie zakazano jego uczestnikom zgromadzenia na Placu Konstytucji. Wcześniej rzecznik ratusza Bartosz Mielczarczyk dodał, że decyzja została wręczona organizatorom, którzy jednak się do niej nie zastosowali.  - W tej chwili zgromadzenie to ma charakter nielegalny - podkreślił Bartosz Mielczarczyk.

Pierwsze starcia

Na pl. Konstytucji doszło do pierwszych starć uczestników "Marszu Niepodległości" z policją. W organizowanym m.in. przez Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo-Radykalny marszu bierze udział ok. kilka tysięcy osób. Zanim część uczestników ruszyła ok. 15.00, na rogu pl. Konstytucji i ul. Koszykowej doszło do przepychanek uczestników marszu z kordonem policji oddzielającym ich od uczestników organizacji lewicowych. Na Placu Konstytucji demonstranci krzyczeli: Precz z komuną i zaczęli demolować przystanki autobusowe. Uczestnicy marszu napierali na kordon; policja użyła armatek wodnych i pałek, uzyto tez gazu łzawiącego. W reakcji rzucano w policję kamieniami. - Dwóch funkcjonariuszy zostało rannych w wyniku starć demonstrantów z policją na placu Konstytucji w Warszawie. Policja użyła środków przymusu bezpośredniego - poinformował rzecznik KGP Mariusz Sokołowski. - Uczestnicy demonstracji na placu Konstytucji zaatakowali policjantów, którzy zostali obrzuceni różnymi przedmiotami. W ich kierunku poleciały m.in. butelki i kamienie. Zdecydowaliśmy się na użycie środków przymusu bezpośredniego - powiedział rzecznik Komendy Głównej Policji. Sokołowski zaapelował do uczestników zamieszek o zachowanie spokoju. "W sytuacjach łamania prawa będziemy zdecydowanie reagować" - podkreślił. Zamknięto ulice Marszałkowską, a na rogu Marszałkowskiej i Wilczej doszło do przepychanek.

Ataki na policję

Grupa około 120 osób, wśród nich członkowie organizacji lewicowych, która zaatakowała policjantów na rogu ul. Nowy Świat i ul. Świętokrzyskiej w Warszawie, została przewieziona na komisariaty, gdzie zostanie przesłuchana. - Sytuacja została już opanowana. Osoby, które zaatakowały policjantów, zostały wylegitymowane i przewiezione na komisariaty. Wyjaśniamy wszystkie okoliczności tego zdarzenia - powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji mł. insp. Maciej Karczyński. Z relacji świadków wydarzenia wynika, że do interwencji policji doszło po tym, gdy na ulicy grupa przedstawicieli organizacji lewicowych wdała się w bójkę z grupą narodowców. Policja zaczęła ich rozdzielać. Przedstawiciele organizacji lewicowych, niektórzy w kapturach i szalikach przysłaniających twarze, następnie zabarykadowali się w kawiarni na rogu ul. Nowy Świat i Świętokrzyskiej. Na miejscu było kilkanaście furgonów policyjnych. Osoby, które wcześniej zabarykadowały się w kawiarni, po kilku godzinach zostały wyprowadzone przez policjantów do furgonetek. Za naruszenie nietykalności funkcjonariusza i udział w bójce grozi kara do trzech lat więzienia.

Prezydent zlecił prace nad zmianami w przepisach o zgromadzeniach

- Niewątpliwie w tym zakresie egzekwowania muszą być podejmowane dosyć zdecydowane i surowe decyzje - powiedział. Jak mówił, dostrzega dwa obszary, w których można szukać rozwiązań z jednej strony ułatwiających skuteczność działania policji, a z drugiej - przenoszących w dużej mierze odpowiedzialność na organizatorów wydarzeń. - Zleciłem odpowiednie prace prawnikom i sądzę, że jest możliwe znalezienie zapisów, które by nowelizowały dotychczasową ustawę bez konieczności zmiany konstytucji - co jest w tym wypadku istotne - w taki sposób, aby w większym stopniu odpowiedzialność za szkody i zniszczenia w miejscach i czasie objętych zgodą na przeprowadzenie demonstracji jednak obciążała organizatorów - tłumaczył Komorowski.

Oświadczenie Ruchu Wolności - organizatorów Marszu Niepodległości

W dniu dzisiejszym odbył się drugi Marsz Niepodległości. Narodowa manifestacja zgromadziła ok. 20 tys. osób, chcących dać wyraz swojej narodowej dumie i przywiązaniu do niepodległego państwa polskiego. Dziękujemy dziesiątkom tysięcy Polaków, którzy przyszli by w sposób godny uczcić święto Niepodległości. Niestety, doszło również do przypadków karygodnych zachowań grup chuliganów i prowokatorów. Organizatorzy Marszu Niepodległości zdecydowanie potępiają bandyckie zachowania, do jakich doszło w Warszawie dzisiejszego dnia. Potępiamy ekstremistów, którzy ścierali się z policją na Nowym Świecie, placu Konstytucji i w innych punktach stolicy. Zdecydowanie potępiamy jakąkolwiek przemoc jako środek wyrażania poglądów, niezależnie od tego, pod jakimi hasłami byłyby głoszone. Jednocześnie wyrażamy swoje oburzenie, z powodu faktu niezabezpieczenia trasy przemarszu przez siły policyjne. Należy podkreślić, że w kolumnie marszowej, która opuściła pl. Konstytucji przed godziną 15.00, nie dochodziło do żadnych ekscesów. Wokół kolumny, powtórzmy, w żaden sposób niezabezpieczonej przez siły porządkowe, operowały grupy prowokatorów, które doprowadziły do starć z policją na placu na Rozdrożu. Sukces frekwencyjny tegorocznego Marszu niewątpliwie przysłaniają te smutne wydarzenia. Złożyło się na nie kilka czynników: prowokacje lewicowych ekstremistów, bandytyzm prowokatorów i chuliganów, nieudolność sił porządkowych. Zasadniczą odpowiedzialność za dzisiejsze wydarzenia, poza bezpośrednimi sprawcami, ponoszą środowiska lewicowych ekstremistów i sprzyjających im mediów, które od kilku tygodni budowały atmosferę przyzwolenia na przemoc, jako metodę wyrażania poglądów. Nie może być zgody na takie zachowania, tak samo jak nie może być zgody na bandytyzm, chowający się za patriotycznymi hasłami. Dzisiejsze zajścia są również dobrą okazją do wystosowania apelu o zmianę polskiego prawa o zgromadzeniach publicznych. Dochodzi bowiem do kuriozalnych sytuacji, w których legalne przemarsze atakowane są za pomocą zgromadzeń, będących w świetle obowiązującego prawa, również legalnymi... Jest to stan, który prowadzi do patologii i daje środowiskom skrajnym i niebezpiecznym okazję do zakłócania porządku publicznego. Organizatorzy Marszu Niepodległości przygotują w najbliższym czasie projekt zmian w polskim prawie, które uniemożliwią powstawanie podobnych sytuacji. http://niepodlegli.net/2011/11/11/oswiadczenie-organizatorow-marszu-niepodleglosci-2/
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL