fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Efektywny system „Projektuj i buduj”

System „Projektuj i buduj” umożliwia dostosowywanie projektu wykonawczego do zmieniających się w trakcie budowy uwarunkowań technicznych bez konieczności zmiany przedmiotu zamówienia publicznego, a tym samym zmiany umowy
Uzyskanie prawa do organizacji finałowego turnieju mistrzostw Europy w piłce nożnej UEFA Euro 2012 nałożyło na Polskę jako współorganizatora turnieju obowiązek – zgodnie z wymogami UEFA – budowy trzech stadionów piłkarskich oraz gruntownego zmodernizowania i rozbudowy stadionu piłkarskiego w Poznaniu.
Uchwalenie przez ustawodawcę specjalnej ustawy dotyczącej przygotowania turnieju Euro 2012 nie uchroniło przed powstaniem opóźnień i przesunięć terminów oddania stadionów do użytkowania.
Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, jednak niektóre z nich mają źródło w uwarunkowaniach prawnych, wynikających z treści umów o budowę względnie modernizację stadionów.

W systemie  „Buduj”

Umowy o budowę stadionów w Gdańsku, Warszawie oraz  modernizację stadionu w  Poznaniu zostały opracowane w systemie „Buduj” na podstawie projektów wykonawczych, sporządzonych przez projektantów wybranych w odrębnych postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego.
Jedynie  we Wrocławiu wykonawcy powierzono realizację stadionu w systemie „Projektuj i buduj”. W systemie „Buduj” wykonawca zobowiązany jest jedynie do wykonania robót budowlanych zgodnie z projektem wykonawczym. Projekt ten określa więc przedmiot zamówienia publicznego, a zarazem przedmiot umowy o budowę stadionu (art. 31 ust. 1 prawa zamówień publicznych).
W systemie „Projektuj i buduj” przedmiot zamówienia publicznego wykonawcy definiuje natomiast program funkcjonalno-użytkowy, określający ogólne  parametry obiektu (art. 31 ust. 2 prawa zamówień publicznych).
Wykonawca – zgodnie z umową – zobowiązany jest więc nie tylko wykonać roboty budowlano-montażowe, lecz uprzednio opracować projekt wykonawczy. Może więc on – w miarę potrzeby – dostosowywać treść tego projektu do uwarunkowań technicznych zmieniających się w trakcie realizacji robót.
Z zebranych doświadczeń wynika, że – ze względu na ograniczenia wynikające z prawa zamówień publicznych – system „Projektuj i buduj” jest bardziej efektywny niż system „Buduj”. System „Projektuj i buduj” – jak wspomniano – umożliwia bowiem dostosowywanie projektu wykonawczego do zmieniających się w trakcie budowy uwarunkowań technicznych bez konieczności zmiany przedmiotu zamówienia publicznego, a tym samym zmiany umowy.
W systemie „Buduj” każda zmiana projektu wykonawczego prowadzi natomiast do zmiany przedmiotu zamówienia publicznego. Wymaga to z kolei zmiany umowy o roboty budowlane lub zawarcia umowy o roboty dodatkowe. Przy dużej liczbie zmian dokumentacji projektowej i ograniczeniach wynikających z prawa zamówień publicznych może to znacznie skomplikować proces budowy.

Kto kogo obciąży

System, w którym realizacja inwestycji odbywa się na podstawie projektu wykonawczego przekazanego wykonawcy przez zamawiającego, może również powodować potencjalne konflikty na linii projektant – zamawiający oraz zamawiający – wykonawca.
W razie luk czy braków w dokumentacji projektowej wykonawca będzie obciążał odpowiedzialnością za taki stan zamawiającego, a ten z kolei projektanta. Brak bezpośredniej relacji umownej między wykonawcą a projektantem uniemożliwia również prowadzenie pomiędzy nimi konstruktywnego dialogu w trakcie realizacji budowy.

Przyczyna opóźnień

Należy zwrócić uwagę, że w systemie „Buduj” w trakcie budowy rola projektanta ogranicza się do nadzoru autorskiego, względnie do usuwania wad projektu wykonawczego w ramach jego odpowiedzialności z tytułu rękojmi lub gwarancji.
W skomplikowanych przedsięwzięciach projektant powinien być raczej partnerem wykonawcy współodpowiedzialnym za jej realizację aż do zakończenia inwestycji. W przeciwnym razie projektant w trakcie realizacji budowy w sposób naturalny koncentruje się na uniknięciu odpowiedzialności za ewentualne niedociągnięcia dokumentacji projektowej, a nie na
poszukiwaniu konstruktywnych rozwiązań wspólnie z wykonawcą. Taka sytuacja z reguły prowadzi do długotrwałych dyskusji o odpowiedzialności i do opóźnień w realizacji budowy zamiast do poszukiwania metod optymalizacji projektu. Można przypuszczać, że ograniczona rola projektanta w systemie „Buduj”, zastosowanym w większości projektów, stanowiła jedną z przyczyn powstałych opóźnień.

Brak standardów

Interesujące jest również porównanie umów o wybudowanie stadionów na Euro 2012, biorąc pod uwagę zastosowany wzorzec umowny. Okazuje się, że każda z nich jest inna i w inny sposób rozkłada ryzyko między wykonawcą a zamawiającym.
I tak w przypadku budowy stadionu w Gdańsku zdecydowano się skorzystać z wzoru FIDIC, który został w pewnym stopniu zmodyfikowany. W pozostałych przypadkach były to umowy opracowane specjalnie dla realizacji tych obiektów. Wskazuje to na brak wypracowanych standardów prawnych realizacji tego typu inwestycji.

Jakie wynagrodzenie

Przyjęto w praktyce dwie metody określania wynagrodzenia należnego wykonawcy robót budowlanych –  kosztorysową i ryczałtową. W przypadku budowy stadionów zdecydowano wyłącznie o wyborze metody ryczałtowej, bez prawa żądania waloryzacji wynagrodzenia. Jedynie w umowie dotyczącej rozbudowy stadionu w Poznaniu przewidziano możliwość waloryzacji wynagrodzenia wykonawcy do 10 proc. wartości kontraktu brutto.
Trzeba zaznaczyć, że brak możliwości waloryzacji jest nie tylko rozwiązaniem niekorzystnym z punktu widzenia interesów wykonawców, lecz może również prowadzić do negatywnych skutków po stronie zamawiającego. Wykonawca musi bowiem wówczas poszukiwać oszczędności z uwagi na nadzwyczajny wzrost cen w trakcie realizacji robót zaplanowanych na okres minimum dwóch lat.
W tym kontekście warto również podkreślić, że w większości przetargów na budowę stadionów, ogłoszonych w toku przygotowań do  Euro 2012, jedynym kryterium wyboru oferty wykonawcy była cena. Przyjęcie takiego rozwiązania pozwoliło niewątpliwie zamawiającemu obniżyć koszty budowy.
Pojawia się jednak pytanie, czy w innej formule przetargu nie byłoby możliwe wypracowanie bardziej efektywnych instrumentów zapewniających wybudowanie wysokiej jakości obiektu za odpowiednią cenę?

Bez arbitrażu

Warto również zwrócić uwagę na to, że żadna z umów na budowę stadionu nie przewiduje rozwiązywania sporów przez sąd arbitrażowy. Ewentualne spory będą więc rozstrzygane przez sądy powszechne.
Jest to potwierdzenie zauważalnego trendu, zgodnie z którym coraz więcej umów zawieranych z inwestorem publicznym nie przewiduje klauzul arbitrażowych. Rozwiązanie to – niezależnie od jego plusów i minusów –  przypuszczalnie przyczyni się do rozwoju orzecznictwa dotyczącego prawa umów o roboty budowlane, co niewątpliwie należy ocenić pozytywnie.

Etap eksploatacji obiektów

Interesujące jest również, że żadna z umów dotyczących projektowania, budowy czy rozbudowy stadionu nie przewiduje aktywnej roli późniejszych użytkowników tych obiektów. Jest to o tyle zaskakujące, że każdy z obiektów (poza Stadionem Narodowym w Warszawie) jest wynajmowany na rzecz klubu piłkarskiego i ma swojego operatora.
Oczywiste jest, że taki klub lub operator mogliby przekazać inwestorowi wiele pozytywnych uwag płynących z doświadczenia w eksploatacji obiektów sportowych. Nie zdecydowano się jednak na skorzystanie z tej wiedzy, co może niekorzystnie wpłynąć na eksploatację stadionów.
Komentuje Lidia Dziurzyńska-Leipert, radca prawny w CMS Cameron McKenna
Należy  zwrócić uwagę, że regulacja umowy o roboty budowlane w polskim kodeksie cywilnym jest bardzo ograniczona i nie zapewniła w wystarczającym stopniu równowagi stron niezbędnej do sprawnego przeprowadzenia procesu budowlanego. Umowy o roboty budowlane opracowane zostały jednostronnie przez zamawiających i zgodnie z prawem zamówień publicznych nie podlegały negocjacjom. Doprowadziło to niejako w naturalny sposób do uprzywilejowania inwestora.
Z uwagi na realizację na ich podstawie projektów na dużą skalę i przy dużej presji czasu fakt ten również należy ocenić negatywnie. Brak bowiem postanowień umownych, dotyczących odpowiednio zrównoważonego rozkładu ryzyka i obowiązków, mógł przyczynić się do powstania dodatkowych konfliktów, utrudniających i tak już złożony proces budowlany.
Dla przykładu można przytoczyć zawarte w umowach o budowę stadionów oświadczenia wykonawcy, zgodnie z którymi zapoznał się on z całością dokumentacji projektowej i nie wnosi do niej żadnych uwag.
W zamyśle inwestora takie oświadczenie miało zapewne służyć ograniczeniu ryzyka dochodzenia przez wykonawców roszczeń o podwyższenie wynagrodzenia oraz o przedłużenie czasu realizacji ze względu na ewentualne zmiany dokumentacji projektowej w trakcie wykonywania prac. Jednakże wykonawca przygotowując ofertę w trakcie postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, nie jest w stanie przeanalizować dokumentacji projektowej pod kątem wszystkich ewentualnych luk czy sprzeczności.
Niejednokrotnie ujawniają się one dopiero w trakcie wykonywania robót. Dlatego też takie oświadczenie wykonawcy o akceptacji projektu wykonawczego – zgodnie z orzecznictwem – nie chroni inwestora przed roszczeniami wykonawcy wynikającymi ze zmian dokumentacji projektowej, wprowadzonych w trakcie  budowy. Jednocześnie mogło  jednak utrudnić stronom wypracowanie kompromisu, dotyczącego wpływu tych zmian na wysokość wynagrodzenia czy na czas realizacji robót.
Komentuje Piotr Staniszewski, starszy prawnik w CMS Cameron McKenna
Zarówno zastosowany system umów, jak również kwestie wynagrodzenia i odpowiedzialności za realizację projektu zasygnalizowane obok pokazują, że przy budowie obiektów o szczególnym znaczeniu, przeznaczonych do wieloletniej eksploatacji, znaczenie ma dialog i współpraca stron.
Przenoszenie natomiast  ryzyka na wykonawcę nie jest właściwą drogą realizacji takich inwestycji. Doświadczenia płynące z Francji, będącej gospodarzem Euro 2016, pokazują, że system „Projektuj i buduj”, partnerstwo publiczno-prywatne, realizacja obiektów z dużym wyprzedzeniem czasowym, a także znacząca rola klubów piłkarskich i przyszłych operatorów w procesie inwestycyjnym są podstawą budowy stadionów.
Elastyczny system umożliwia bowiem zminimalizowanie głównego ryzyka, polegającego na wybudowaniu kosztownego obiektu (tzw. białego słonia), który nie będzie następnie należycie eksploatowany ze względu na jego braki w zakresie funkcjonalności lub brak odpowiedniej koncepcji i operatora zdolnego wdrożyć tę koncepcję.
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA