fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt izraelsko-palestyński

Mała wojna na granicy Izraela

AFP
Izrael dokonuje nalotów na Strefę Gazy, Hamas odpowiada rakietami. Czwartkowe zamachy doprowadziły do eskalacji konfliktu
Południowy Izrael wyglądał dziś jak strefa wojny. Na drogach i w miastach można było zobaczyć przemieszczające się kolumny wojsk. Nad głowami mieszkańców latały śmigłowce. W miastach co chwila ogłaszano alarmy i ludzie uciekali do schronów. We wszystkie strony pędziły karetki pogotowia na sygnałach. Na miasta Aszkelon, Beer Szewa, Aszdod i Kirjat Gat spadło kilkanaście rakiet Kassam i Grad wystrzelonych przez Palestyńczyków ze Strefy Gazy.
Kilka zostało zestrzelonych przez nowoczesny system obrony przeciwrakietowej Iron Dome, jedna uderzyła jednak w szkołę rabiniczną, a kolejna w zakład przemysłowy. Rannych zostało co najmniej siedem osób, w tym jedna ciężko. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Izraelskie lotnictwo ruszyło do akcji i zaatakowało kilka celów na terenie Strefy Gazy. W powietrze wyleciała elektrownia, kilka zakładów produkujących broń i materiały wybuchowe oraz siedziby organizacji terrorystycznych. Wcześniej izraelskie pociski spadły na dom, w którym znajdował się przywódca organizacji Ludowe Komitety Oporu (PRC) Kamal al Nairab oraz szef jej organizacji bojowej Immad Hammad. To właśnie oni mieli zaplanować czwartkowy zamach w Izraelu.
Obaj mężczyźni zginęli w wyniku eksplozji izraelskich rakiet. Według źródeł palestyńskich  izraelskie uderzenie nie było jednak precyzyjne i w nalotach zabitych zostało również kilku cywilów, w tym dzieci.
PRC to grupa, która skupia  bezkompromisowych palestyńskich bojowników. Na przykład byłych członków Fatahu, którzy nie pogodzili się z tym, że ich macierzysta organizacja prowadzi negocjacje pokojowe z Izraelem. – PRC ma na swoim koncie szereg krwawych ataków na Żydów. Choć formalnie są niezależni, nie robią jednak nic bez zgody Hamasu – powiedział „Rz" gen. Emanuel Sakal, były dowódca sił lądowych izraelskiej armii. W czwartkowych zamachach bojownicy PRC zamordowali ośmiu Izraelczyków. Na teren państwa żydowskiego dostali się z Egiptu, do którego przeszli z kolei tunelem ze Strefy Gazy. Celem operacji było uprowadzenie izra-elskiego żołnierza. – Jeżeli Egipcjanie szybko nie zabezpieczą granicy, możemy się spodziewać kolejnych takich zamachów – podkreśla gen. Sakal. – Czy obecna wymiana ognia przeistoczy się w kolejną wojnę? Nie sądzę. Obie strony pewnie trochę postrzelają i się uspokoi. Ale na Bliskim Wschodzie nigdy nic nie wiadomo...
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA