fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Uczelnie nie dbają o prawa autorskie studentów

Od 1 października w każdej uczelni powinien obowiązywać uchwalony przez senat regulamin zarządzania prawami autorskimi
Obecnie uczelnie mogą mieć regulamin ochrony własności intelektualnej, ale nie muszą. Niektóre, np. Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Warszawski czy Politechnika Wrocławska, przyjęły je mimo braku ustawowego obowiązku. Wiele szkół jednak opracowało je lub pracuje nad ich wprowadzeniem dopiero wskutek ostatniej zmiany ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym.

Niepełny regulamin

Wprowadziła ona art. 86c, zgodnie z którym senat uczelni musi przyjąć regulamin zarządzania m.in. prawami autorskimi i prawami pokrewnymi. Ma on określać w szczególności prawa i obowiązki uczelni, pracowników oraz studentów i doktorantów oraz zasady wynagradzania twórców. Z sondy „Rz" wynika jednak, że uczelnie skupią się przede wszystkim na uregulowaniu praw do własności intelektualnej tworzonej przez pracowników. W żadnym przeanalizowanym przez nas dokumencie nie ma rozdziału poświęconego pracom studentów.
Nasze wnioski potwierdza Przemysław Lech z firmy Plagiat.pl. Firma jest właścicielem internetowego systemu antyplagiatowego Plagiat.pl sprawdzającego, czy prace nie zawierają nieuprawnionych zapożyczeń. Lech uważa, że jeden z rozdziałów takiego regulaminu powinien dotyczyć procedury antyplagiatowej stosowanej zarówno w stosunku do studentów, jak i pracowników. Według uczelni jednak ustawowe regulacje dotyczące praw autorskich są wystarczające i nie ma potrzeby powielania ich w regulaminach. Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych majątkowe prawo autorskie do pracy licencjackiej, magisterskiej, doktorskiej i habilitacyjnej przysługuje ich twórcom. – Chęć skorzystania z większych fragmentów prac pisanych przez studentów każdorazowo wymaga zatem uzyskania ich zgody – wyjaśnia Katarzyna Pilitowska, rzecznik UJ. Dlatego o tych kwestiach regulamin UJ wprost nie mówi, choć wskazuje, że skorzystanie z praw należących do innej osoby przez uczelnię wymaga zgody. Inne regulaminy, np. Politechniki Gdańskiej, również nie regulują szczegółowo zasad wykorzystywania prac studentów. Krzysztof Klinkosz, rzecznik prasowy Uniwersytetu Gdańskiego, mówi, że kwestie praw autorskich do prac dyplomowych określają między sobą student i promotor.

Nieznajomość przepisów szkodzi

Szkopuł w tym, że studenci bardzo często nie znają swoich praw. – Wielu jest przekonanych, że skoro przygotowuje projekt dla uczelni, pod okiem promotora, to nie ma do niego prawa – wskazuje Dominika Kita, przewodnicząca Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej. Prof. Ryszard Markiewicz z Instytutu Prawa Własności Intelektualnej UJ potwierdza, że świadomość prawna studentów jest znikoma. Być może zmienią to obowiązkowe od niedawna zajęcia z ochrony własności intelektualnej, w tym z prawa autorskiego. Mimo to w uchwalanych regulaminach powinny znaleźć się przepisy określające jednoznacznie zasady tworzenia prac przez studentów i ich wykorzystywania. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki j.ojczyk@rp.pl

Kto ma prawo do prac studenta

- Autorskie prawa majątkowe do pracy licencjackiej i magisterskiej, w tym np. programu komputerowego, przysługują ich twórcy. Przekazanie ich innym osobom musi określać umowa. - Zadaniem promotora jest sugerowanie tematu prac i sposobu jego ujęcia, wskazanie odpowiedniej metodologii, sprawowanie nadzoru nad realizacją przyjętych założeń, co nie daje podstaw do bycia współautorem. Promotor może wykorzystać fragmenty pracy, jeśli wskaże autora. - Uczelnia ma jedynie pierwszeństwo opublikowania pracy dyplomowej studenta w ciągu sześciu miesięcy od jej obrony, jeżeli autor wyrazi na to zgodę. Po upływie tego terminu student może samodzielnie opublikować pracę. Zobacz więcej w serwisie: Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Edukacja, oświata, wychowanie Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Dobra osobiste    
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA