fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Skazani wolą nosić obroże na nodze

Dozór elektroniczny - elektroniczna obroża na nodze skazanego
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Odbywanie kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego ma zwolnić tysiące miejsc w kryminałach
Elektroniczne obroże wprowadzono we wrześniu 2009 r. Do tej pory założyło je 2462 skazanych, z czego 133 na skutek złamania zasad musiało wrócić za kratki. Aż 70 proc. zakładało obrożę na kostkę, pozostali woleli ją nosić na nadgarstku. Najmłodszy skazany z elektroniczną obrożą miał 21 lat, najstarszy 70. Takie wnioski płyną z raportu opublikowanego właśnie przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Przyjrzano się dokładniej ponad 300 tego rodzaju sprawom.
Wynika z nich, że o odbywanie kary w domu występują głównie mężczyźni (281), kobiet było zaledwie 20.
Najwięcej jest sprawców w wieku młodym i średnim.
40 proc. to osoby, które po raz pierwszy popadły w konflikt z prawem, głównie w wyniku prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Wśród kierowców jeżdżących na podwójnym gazie niemal połowa prowadziła pojazd inny niż mechaniczny – najczęściej rower. Pozostali dostali wyroki za kradzież i przestępczość narkotykową.
W chwili ubiegania się o elektroniczną obrożę prawie połowa skazanych przebywała w więzieniu (ok. 45 proc.). Reszta składała wnioski, przebywając na wolności.
Jak stwierdzono w raporcie, skazani odbyli w systemie dozoru elektronicznego przeciętnie prawie cztery miesiące pozbawienia wolności. Pozostali nieco mniej – od jednego do trzech miesięcy.
W trakcie odbywania kary dosyć często – w niemal co trzeciej sprawie – dochodziło do „zdarzeń podlegających rejestracji". Chodzi tu m.in. o próby manipulacji urządzeniem – ok. 19 proc. wypadków. Jeden ze skazanych przeciął pasek.
Jak wynika z raportu, im mniej czasu pozostawało skazanemu do chodzenia z obrożą, tym rzadsze były próby manipulacji. Tylko co dziesiąty nie dokończył odbywania kary w domu.
Pozostałe formy zakłóceń to przerwanie lub nawiązanie łączności między środkami technicznymi, np. z powodu braku prądu – 11 proc. i wyczerpania się wewnętrznego źródła zasilania – 2 proc.
W jaki sposób najczęściej łamano prawo?
Skazani nie przestrzegali czasu przebywania w zasięgu urządzenia monitorującego (określa go sąd – może to być np. 200 m) wynikającego z harmonogramu zajęć. Rekordzista zniknął z zasięgu urządzenia na dobę. Inni tłumaczyli spóźnienia kłopotami komunikacyjnymi czy korzystaniem z toalety znajdującej się poza domem (trzy wypadki).
Za karę dziewięciu z nich musiało wrócić za kratki, innych upomniano. Szansę na odbywanie kary w domu stracił też skazany, którego tymczasowo aresztowano w innej sprawie.
W dwóch wypadkach kobiety, które najpierw złożyły wniosek o odbywanie kary w domu, potem (będąc pod wpływem alkoholu) nie zgodziły się na montaż urządzeń. One również wróciły za kratki.
Kilku skazanym, którzy odbywali karę z elektroniczną obrożą, harmonogram zmieniono. Główny powód to zmiana godzin pracy lub nauki – 9 proc.
Jak działa system?
– Dziś odbywa w nim karę 1411 skazanych – informuje „Rz" gen. Paweł Nasiłowski, pełnomocnik ministra sprawiedliwości do spraw Systemu Dozoru Elektronicznego. – 1051 skazanych kary ukończyło.
Zainteresowanie elektronicznymi obrożami rośnie. Tylko w pierwszej połowie tego roku wnioski o zastosowanie SDE w całym kraju złożyło 4,3 tys. skazanych.
We wtorek, 2 sierpnia, rząd przyjął projekt zmian w kodeksie karnym, który rozszerzy stosowanie obroży np. wobec pedofilów.
Zobacz więcej w serwisie:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA