fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Jeden set to za mało

Atakuje Bartosz Kurek
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Polscy siatkarze walczyli w Spodku do końca, ale znów przegrali z Brazylią. Tym razem 1:3
Nie było miłej niespodzianki, na którą po cichu liczyli kibice, a nieco głośniej zapowiadali nasi siatkarze.
– W dwóch setach walczyliśmy punkt za punkt, zadecydowało większe doświadczenie Brazylijczyków – mówił na konferencji prasowej Andrea Anastasi, włoski trener Polaków, którzy ostatnią, czwartą partię przegrali 26:28, a 11 tysięcy widzów długo dziękowało im za emocje.
Wygrany jeden set to za mało, by myśleć o zwycięstwie z trzykrotnymi mistrzami świata, najlepszym zespołem w historii tej dyscypliny. Niewiele jednak brakowało, by ich sukcesem zakończył się też set pierwszy i ostatni.
– Decydowały końcówki, musimy się nauczyć je wygrywać – powiedział Krzysztof Ignaczak, na razie najlepszy libero i obrońca tegorocznej Ligi Światowej.
W pierwszym secie Polacy prowadzili 17:15, ale najważniejsze piłki kończyli Brazylijczycy.
– To była ciężka praca, od początku do końca. Musimy ustabilizować formę, bo wciąż w naszej grze jest za dużo wzlotów i upadków – ocenił postawę swojej drużyny Bernardo Rezende.
Trener Anastasi ma kilka żelaznych zasad. Zwycięskiego składu nie zmienia. Z reguły kolejne spotkanie zaczynają ci, którzy wygrali poprzednie. W Spodku w wyjściowym składzie był więc Michał Ruciak zamiast Michała Kubiaka i Piotr Nowakowski, a nie Grzegorz Kosok. Ale na Jakuba Jarosza, który kończył zwycięskie drugie spotkanie z Portoryko, w Płocku Anastasi nie postawił. Ufa Zbigniewowi Bartmanowi, chce by grał jak najwięcej, bo na pozycji atakującego ten nominalny przyjmujący zaczął występować dopiero u niego.
Rezende od początku puścił do boju Amarala Dante, który po raz pierwszy w LŚ rozegrał całe spotkanie, więc słynny Giba, kapitan canarinhos, stał w kwadracie dla rezerwowych. Dante rozgrzewał się długo, ale właściwy rytm złapał wtedy, kiedy było to najbardziej potrzebne, w decydującej fazie pierwszego seta. Przy stanie 23:22 zdobył bardzo ważny punkt, a po chwili zakończył tę partię kolejnym atakiem.
Trzeciego seta Polacy na pewno chcą zapomnieć jak najszybciej. Prowadzili 3:1, by po kilku minutach przegrywać 7:14. Wtedy Anastasi zdenerwował się nie na żarty. Wymienił pół składu, dał szansę Kubiakowi i Jaroszowi, na koniec weszli Kosok, Michał Bąkiewicz i Paweł Woicki, który zastąpił Łukasza Żygadłę, ale set i tak był już przegrany.
Trochę szkoda, że po dobrej, wyrównanej czwartej partii nie udało się doprowadzić do tie-breaku, bo taki prezent należał się fantastycznej publiczności w Spodku.
Bernardo Rezende mówi, że to jedno z najlepszych, a może najlepsze miejsce do grania w siatkówkę, ale on ma sentyment do Katowic, bo tu przecież wygrał z Brazylią pierwszy finałowy turniej Ligi Światowej. Teraz twierdzi, że te dwa mecze z Polakami to znakomite przetarcie przed kolejnym finałem (6 –10 lipca) w Trójmieście.
Zdaniem Giby, który prawdopodobnie zastąpi Dantego w rewanżu, drugie mecze zawsze są bardziej zacięte, więc dziś czekają nas murowane emocje. Anastasi zaś w swoim stylu niczego nie obiecuje, ale wlewa w serce nadzieję, mówiąc krótko: będzie lepiej.
GRUPA A: • Polska – Brazylia 1:3 (23:25, 25:18, 16:25, 24:26). Polska: Ł. Żygadło (4), P. Nowakowski (11), B. Kurek (13), Z. Bartman (10), M. Ruciak (9), M. Możdżonek (5), K. Ignaczak (libero) oraz M. Bąkiewicz, P. Woicki, J. Jarosz (2), M. Kubiak, G. Kosok (2). Tabela: 1. Brazylia 11 27 29-10, 2. Polska 11 18 21-16, 3. USA 10 18 20-17, 4. Portoryko 10 0 3-30.
GRUPA C: • Serbia – Argentyna 3:1. Tabela: 1. Argentyna 11 22 26-15, 2. Serbia 11 21 26-18, 3. Finlandia 10 12 18-25, 4. Portugalia 10 8 14-26.
GRUPA D: • Francja – Korea Płd. 3:1 • Włochy – Kuba 3:0. Tabela: 1. Włochy 11 28 31-9, 2. Kuba 11 20 23-19, 3. Korea Płd. 11 10 14-26, 4. Francja 11 8 15-29.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA