fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Warto sprawdzać miejsce szkoły w rankingach

Większość osób już w szkole ma sprecyzowane zainteresowania, które przekładają się na wybór kierunku studiów
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Rozmowa: Sylwia Kociszewska, kierownik Centrum Pracy i Kariery Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej
Wybór szkoły wyższej to niełatwe zadanie. Co trzeba wziąć pod uwagę, by potem nie żałować?
Sylwia Kociszewska: Nie zostawiać tej decyzji na ostatnią chwilę. Trzeba dać sobie czas na zebranie informacji z różnych źródeł. Zachęcam licealistów, by już co najmniej rok przed maturą odwiedzili wybrane szkoły, np. podczas dni otwartych. To dobra okazja do obejrzenia budynku od środka, porozmawiania z kadrą dydaktyczną, ze studentami. Źródłem informacji są także informatory, strony internetowe uczelni oraz znajomi. Wybierając szkołę, warto wziąć pod uwagę przede wszystkim własne oczekiwania. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, po co nam wyższe wykształcenie i jaką rolę w realizacji tego celu ma pełnić uczelnia. Dlatego warto rozważyć, czy dana szkoła wyższa daje szanse na rozwój osobisty. Każda ma inną ofertę.
Co zatem oprócz programu studiów trzeba sprawdzić?
Czy szkoła ma własną bibliotekę, sprzęt audio-wideo, oprogramowanie komputerowe, pomoce naukowe, czy przykłada wagę do tego, by wśród kadry dydaktycznej byli nie tylko akademicy, ale również specjaliści czynni zawodowo w danej branży. Można zapytać, w jaki sposób wspiera swoich studentów i absolwentów w wejściu na rynek pracy, czy działa biuro karier i jaką ma ofertę, czy żacy odbywają obowiązkowe praktyki i w jaki sposób uczelnia ułatwia im odbywanie praktyk lub pracy zgodnej z ich aspiracjami, czy w szkole realizowane są projekty unijne, dzięki którym za darmo można podnosić kwalifikacje. Ważne jest, czy daje możliwość wymiany zagranicznej, z iloma uczelniami na świecie współpracuje, czy w szkole działają bezpłatne inicjatywy promujące rozwój zainteresowań i umiejętności zawodowych studentów prowadzone przez praktyków, m.in. koła naukowe, szkolenia, targi pracy, wykłady, poradnia prawna, redakcja studencka, czy uczelnia angażuje się w projekty odpowiedzialne społecznie lub kulturalne, czy umożliwia kontakt z wybitnymi specjalistami i ludźmi biznesu, czy jest aktywnym i docenianym ośrodkiem naukowo-badawczym, czy jest przyjazna studentowi, tzn. w jaki sposób są zorganizowane dziekanaty, bufety, stołówka, czy są zastosowane nowoczesne rozwiązania dla osób niepełnosprawnych. Warto też sprawdzić, które miejsca zajmuje w rankingach, czy funduje stypendia dla mniej zamożnych studentów oraz stypendia naukowe dla osób z ponadprzeciętnymi wynikami, czy utrzymuje kontakt z absolwentami i bada ich losy zawodowe. Warto zwrócić uwagę na to, czy uczelnia promuje przedsiębiorcze postawy wśród studentów i zachęca ich do podejmowania roli przedsiębiorcy. Szkoły powinny przygotowywać studentów do założenia własnej firmy.
Na szczęście to wszystko można bardzo łatwo zweryfikować. Trudniej jest, gdy jeszcze przed maturą trzeba określić kierunek studiów. Czy sugerować się modą, prognozami gospodarczymi, zapotrzebowaniem na danych fachowców?
Przy wyborze kierunku studiów nie radzę kierować się modą, chyba że jest ona podyktowana twardymi danymi z rynku pracy.
Warto wziąć pod uwagę to, na jakie zawody lub specjalności będzie zapotrzebowanie w perspektywie 10 – 15 lat. Uczelnie, które biorą odpowiedzialność za efekty swojego kształcenia i losy zawodowe swoich absolwentów, podejmują szereg działań (np. w ramach projektów unijnych), by monitorować zmiany na rynku pracy i losy zawodowe swoich absolwentów i modyfikować programy nauczania tak, by jak najlepiej były dopasowane do potrzeb obecnych pracodawców.
Są w kontakcie z przedsiębiorstwami i ośrodkami badawczymi i na bieżąco są informowane o aktualnej sytuacji rynkowej, w związku z czym mogą zmodyfikować swoją ofertę. Takie uczelnie w większym stopniu gwarantują to, że uzyskany dyplom nie będzie bezwartościowym papierem, ale potwierdzeniem konkretnych kompetencji czy umiejętności, które przełożą się na znalezienie satysfakcjonującej pracy.
A co z własnymi zainteresowaniami?
Są istotne. Często młodzi ludzie nie doceniają wartości swoich doświadczeń czy już posiadanych umiejętności. Jest to kwestia braku świadomości lub umiejętności ich nazwania. Wiele instytucji, w tym uczelni, podczas dni otwartych proponuje szkolenia i indywidualne konsultacje z doradcami, którzy pomagają odszukać atuty i talenty młodego człowieka, które w połączeniu z odpowiednim profilem uczelni przełożą się na dobrą decyzję, co do wyboru ścieżki kształcenia. Przestrzegam przed wyborami umotywowanymi tradycjami rodzinnymi czy sugestiami znajomych, którzy już podjęli decyzję.
Dla niektórych rodziców, którzy albo nie mieli możliwości pójścia na studia, albo z różnych innych powodów nie byli studentami, priorytetem jest, by syn lub córka zostali magistrami. Nic w tym złego, jeśli pozwalają dziecku wybrać studia zgodne z jego zainteresowaniami.
Zabrzmi to banalnie, ale rodzice często nie doceniają mądrości swoich dzieci. Zakładają, że doskonale je znają i dokonają za dziecko lepszego wyboru. Obserwuję również, że rodzice nie są świadomi, że jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakich mogą dziecko nauczyć i w które mogą je wyposażyć na samodzielną drogę życia, to umiejętność dokonywania wyborów i podejmowania decyzji, za które biorą odpowiedzialność. Budowanie w dzieciach poczucia własnej wartości, a jednocześnie komunikowanie: „Będę cię wspierać, gdy tylko będę ci potrzebny", to najważniejsze, co można dziecku przekazać. Rodzice powinni wziąć pod uwagę, że obecna młodzież żyje w rzeczywistości tysięcy możliwości i alternatyw. To, co nam dorosłym może wydawać się błogosławieństwem, dla nastolatków jest źródłem zagubienia, dezorientacji i lęku. Część z nich może oczekiwać, by rodzice wyręczyli ich w podjęciu decyzji, ale w ten sposób wzmacniamy w dzieciach bezradność życiową, tendencje do współzależności i zdejmujemy z nich obowiązek świadomego kształtowania swojego życia. To, co rodzice mogą robić, to od najmłodszych lat dziecka stwarzać mu warunki i okazje do odkrywania swoich talentów, predyspozycji, preferowanych sposobów działania czy nauki itp. Warto je zachęcać do próbowania różnych form aktywności, zbierania doświadczeń, konfrontowania swoich umiejętności i pomysłów z wyzwaniami stawianymi przez sytuację czy innych ludzi. I warto rozmawiać, by pomóc dziecku uświadomić sobie, kim jest, jakie ma atuty, czego chce dla siebie, a czego nie.
Co radzi pani osobom niezdecydowanym?
Pójście do doradcy zawodowego w swojej szkole lub poradni psychologiczno-pedagogicznej.
Przyszły student grubo przed maturą musi wiedzieć, co chce studiować i pod tym kątem wybrać przedmioty zdawane na egzaminie dojrzałości. Co wtedy, gdy po maturze okaże się, że zmieni zdanie i co gorsza zdane przedmioty nie będą uprawniały do ubiegania się o indeks na ostatecznie wybranym kierunku?
Lepiej podjąć dobrą decyzję z opóźnieniem, niż niewłaściwą i potem żałować, że w porę nie zmieniło się zdania. Rozwiązaniem może być rok przerwy, czyli tzw. gap year, który można wykorzystać na pracę, wolontariat i jednocześnie naukę do matury. Chociaż wątpię, by często się zdarzało, że młodzi ludzie ponownie podchodzą do matury, by zdawać inne przedmioty. Większość osób ma w miarę sprecyzowane zainteresowania, które przekładają się bezpośrednio na wybór przedmiotów maturalnych i tym samym na wybór kierunku studiów. Owszem, zdarza się, że ktoś ze studiów matematycznych rezygnuje na rzecz np. filologii romańskiej, wtedy musi zdać dodatkowo egzamin maturalny na rozszerzonym poziomie. Poza tym istnieją dobre uczelnie prywatne, na których by się dostać, nie ma obowiązku legitymowania się odpowiednimi przedmiotami na maturze.
W oczach studentów uczelni państwowych koledzy ze szkół prywatnych często wypadają blado. Dlaczego tak się dzieje?
Jeżeli ktoś wypowiada się z pogardą o innym człowieku, to świadczy tylko o tej osobie. Nie należy przejmować się tego typu uwagami. Poza tym duża część szkół niepublicznych może poszczycić się dużo lepszymi warunkami studiowania, pierwszorzędną kadrą naukową oraz nowoczesnym systemem nauczania. Gdyby nie odpłatność za te studia, byłyby one pierwszym wyborem dla niejednej osoby.
—rozmawiała Agnieszka Usiarczyk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA