fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Miliony dolarów nad ringiem

Jeszcze niedawno promotorzy zdzierali z pięściarzy skórę, dziś najmądrzejsi mistrzowie sami decydują o sobie
Floyd Mayweather junior od lipca 2009 do czerwca 2010 r. zarobił  60,3 miliona dolarów i według rankingu magazynu „Sports Illustrated" zajął czwarte miejsce na liście najlepiej opłacanych sportowców świata. Za golfistą Tigerem Woodsem, tenisistą Rogerem Federerem i kolejnym golfistą Philem Mickelsonem.
Co więcej, wcześniej ukazały się informacje, że jeśli Mayweather zgodzi się walczyć z Filipińczykiem Mannym Pacquiao, najlepszym bez podziału na kategorie wagowe, może liczyć na honorarium w wysokości 100 mln dolarów.
Ten dolarowy zawrót głowy, nie powinien dziwić, bo zawodowy boks, to  przecież świat kontrastów. Jedni walczą za kawałek pieczeni, inni za  miliony.
W maju 2007 r.  Oscar De La Hoya zarobił za walkę z Mayweatherem juniorem ponad 50 mln. Obaj to markowe przedsiębiorstwa, sami zatrudniają fachowców od kierowania firmą.
De La Hoya poznał przed laty na polu golfowym szwajcarskiego bankiera Richarda Schaefera i dobrze na tym wyszedł. Teraz, gdy w kalifornijskiej klinice leczy się z uzależnień, może być spokojny o funkcjonowanie Golden Boy Promotions, jednej z najpotężniejszych firm w bokserskiej branży.
De La Hoya nazywany był królem Midasem, bo czego się dotknął, zamieniał w złoto. W 1999 roku, gdy walczył z Feliksem Trynidadem, sprzedano 1,4 mln przyłączy w systemie pay per view.
Walka z Mayweatherem pobiła rekord należący do Mike'a Tysona i Evandera Holyfielda (1,99 mln). Sprzedano 2,44 mln przyłączy po 59,99 USD każde. Nic dziwnego, że szef firmy Golden Boy zarobił krocie.
Tą drogą idą teraz inni. Własne firmy mają mistrzowie świata wagi ciężkiej, ukraińscy bracia Witalij i Władymir Kliczkowie, Anglik David Haye, Mayweather i wielu mniej lub bardziej znanych. Walki Pacquiao promuje wprawdzie Bob Arum, ale Filipińczyk na tym nie traci. W minionym roku zarobił najwięcej – 32 mln dolarów.
Tomasz Adamek nie ma menedżera, większościowym współpromotorem jest przyjaciel Ziggy Rozalski. Wiadomo, że za wrześniową walkę z Witalijem Kliczką Adamek zarobi fortunę. Ile konkretnie, dowie się, kiedy będzie znany bilans zysków. Podział jest uczciwy: 67 procent dla Kliczki, 33 dla Adamka.
Polak na pewno nie zarobi tyle, ile Mayweather za najbliższy pojedynek (17 września) z Victorem Ortizem, ale powinien być zadowolony. Amerykanin za starcie z młodym mistrzem WBC w wadze półśredniej otrzyma 40 mln, ale to nie koniec jego finansowych możliwości. Nie tak dawno ukazała się informacja, że ktoś z Singapuru oferował mu 65 mln. Droga do kolejnych rekordów jest dobrze znana: trzeba wyjść do ringu z Pacquiao.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA