fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Euro 2012: Kijów w budowie, Donieck z kosmosu

Stadion w Doniecku: nie ma nowocześniejszego w tej części Europy. Piękniejszego chyba też nie
AFP
Kijów to kolejny po Lwowie plac budowy. Za to w Doniecku już stoi i miga kosmiczny spodek
Stefan Szczepłek z Kijowa
Wylądował nad brzegiem rzeki Kalmius. Na zewnątrz udekorowany olbrzymimi sylwetkami najlepszych piłkarzy Szachtara, wieczorem podświetlany na ciemnoniebiesko. Może pomieścić prawie 52 tysiące kibiców, ale na mecz z Francją przyszło zaledwie kilka tysięcy.
Ukraińcy mają podobny problem z reprezentacją co i my. Zmienili więc niedawno selekcjonera. Uznali, że jak nie idzie, należy wrócić do ostatniego trenera, któremu się udawało. I przeprosili się z Olegiem Błochinem, który ich wprowadził do ćwierćfinału mistrzostw świata w 2006 r. Źle zaczął kolejne eliminacje, odszedł, wrócił teraz po ponad 3,5-rocznej przerwie.
Wygrał pierwszy mecz, 2:0 z Uzbekistanem, dał nadzieję, ale minęło kilka dni i jest pod ostrzałem. W poniedziałek w Doniecku rezerwowa Francja grała nieźle przeciw prawie najlepszej Ukrainie (bez Andrija Szewczenki), kiedy jednak na boisko weszły największe francuskie gwiazdy, Ukraińcy nie wiedzieli, co się dzieje. Stracili trzy gole w pięć minut, przegrali 1:4 i Błochin przestał być wielki.
Niezależnie od tego wyniku, wszystko, co zobaczyłem w Doniecku, wpycha nas w kompleksy. Stadion – fantastyczny. Centrum treningowe Szachtara – absolutnie niezwykłe: 43 hektary poza miastem, boiska, luksusowy hotel dla piłkarzy, wszystko, co im do pracy i szczęścia potrzebne. A do tego dziesięciohektarowe jezioro, po którym pływają czarne łabędzie. Podczas Euro będzie tu mieszkać jakaś reprezentacja.
Nie byłoby tego wszystkiego, setek trofeów i Pucharu UEFA, gdyby nie Rinat Achmetow, najbogatszy człowiek na Ukrainie. W muzeum Szachtara na stadionie znajduje się nawet sweter Achmetowa, w który był ubrany podczas finału Pucharu UEFA z Werderem. Ludzie go szanują, bo daje im pracę.
Achmetowa nie poznaliśmy. Ale podczas wizyty w Charkowie towarzyszył nam cały czas Aleksandr Jarosławskij, trochę tylko biedniejszy. Do niego należy klub Metalist, dla którego zaczął budować stadion, nim jeszcze Ukraina otrzymała Euro 2012. Wydał już na przygotowanie swojego miasta do turnieju 260 mln dolarów. Sto na port lotniczy, drugie sto na hotel w centrum miasta, w którym ulokuje się UEFA.
Ponad 40-letni mężczyzna pokazuje nam swój stadion, ośrodek treningowy Metalista, a kiedy wracamy na lotnisko, Jarosławskij wstrzymuje ruch lotniczy (fakt, że nieduży). Robimy wycieczkę po pasie startowym, aby zobaczyć, jak buduje się drugi, dla jumbo jetów.
W centrum Doniecka stoi pomnik Włodzimierza Lenina. Na placu w Charkowie, gdzie będzie strefa kibica, granitowy wódz rewolucji jest wielki jak drapacz chmur. Stoi, patrzy, a ludzie robią swoje.
Gdyby Achmetowowi i Jarosławskiemu zależało na zbudowaniu stadionu w Kijowie równie szybko jak w swoich miastach, na pewno już by stał. Na razie ten plac budowy nie daje żadnych nadziei na to, że – zgodnie z zapewnieniami gospodarzy – 11 listopada Ukraina rozegra tu mecz z Niemcami.1 lipca 2012 r. właśnie tutaj będzie  finał Euro.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA