fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Coraz mniej "made in China"?

AFP
Koszty pracy w Chinach rosną. Czy te zmiany oznaczają, że Państwo Środka straci swoją pozycję światowej fabryki?
W ciągu najbliższych pięciu lat wyrównają się różnice w kosztach pracy między Stanami a Chinami – przewidują analitycy Boston Consulting Group. Na rynku amerykańskim znajdzie się więcej produktów z napisem "Made in USA", a spadnie tych z napisem "Made in China" - przewidują.
- Coraz więcej firm bankrutuje. W ciągu ostatniego roku około 10 proc. przedsiębiorstw ogłosiło upadłość - twierdzi prezes firmy Zhejiang Youbang Integrated Ceiling.
Według dyrektora z Lovely Creation z Ningbo fabryki produkującej zabawki koszty materiałów i płac wzrosły w zeszłym roku o ponad 30 procent.

Wzrost płac poza kontrolą

W połowie 2010 r. po wypadku w fabryce Foxconn, produkującej elektronikę w Shenzhen obiecano pracownikom znaczące podwyżki.
Sytuacja wymknęła się spod kontroli i coraz więcej pracowników żądało wyższych płac.
Wzrosła również płaca minimalna. Lokalne rządy podniosły płacę minimalną średnio o 20,6 procent. Każda podwyżka płacy oznacza wyższe kwoty ubezpieczenia społecznego.
Również kwietniowy raport The American Chamber of Commerce w Chinach (AmCham) przewiduje wzrost kosztów. Będzie to miało negatywny wpływ na wiele firm. Ponad 71 procent ankietowanych przez AmCham dyrektorów odpowiedziało, że grozi to zmniejszeniem zysków.
Autorzy raportu podsumowują, że wzrost kosztów siły roboczej oraz niepokoje wśród pracowników, przyczynią się do osłabienia rozwoju chińskiej gospodarki, oraz zachwiania pozycji Chin na światowym rynku.
Dlatego firmy zdecydują się na przeniesienie swoich fabryk do południowo-wschodniej Azji.
Bank Światowy wyliczył, że pracodawcy z Chin z powodu wzrostu płac zmuszeni zostaną do wypłacenia dodatkowego 1,5 biliarda dolarów w nadciągających pięciu latach. Chiny staną się mniej atrakcyjne dla nowych inwestorów.

Mniej rąk do pracy

Opublikowane w kwietniu tego roku dane z najnowszego spisu powszechnego ukazały zmiany jakie zaszły w chińskim społeczeństwie w ciągu ostatniej dekady. Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest błyskawiczne starzenie się społeczeństwa. 13 procent mieszkańców kraju ma ponad 60 lat – to o 3 pkt proc. więcej niż w 2000 roku. Liczba dzieci poniżej 14. roku życia wynosi natomiast 16 procent i jest mniejsza o 6 procent niż dekadę temu.
- Wyższe płace nie są krótko, ale długoterminowym zjawiskiem – mówi Christian Murck, prezes AmChem
Harold Sirkin, z BCG przewiduje, że wzrost płac w Chinach osiągnie 17 procentowy roczny wzrost w okresie do 2015 r., a w 2015 r. zniknie różnica między wynagrodzeniami w Chinach i USA.
Z kolei Shen Minggao z Greater China w Citibanku twierdzi, że wyrównanie płac zajmie jednak parę lat. W 2008 r. koszt płac w Chinach wynosił 8 procent kosztów wynagrodzeń w Stanach Zjednoczonych. Dlatego nawet jeżeli, koszty wynagrodzeń chińskich pracowników wzrosną o 15 proc. rocznie, to i tak zanim osiągną poziom wynagrodzeń w USA minie sporo czasu.
Również kraje z Azji Środkowo-Wschodniej nie są w stanie konkurować o miano fabryki świata. W porównaniu z Chinami mają słabo rozwiniętą infrastrukturę, i nie dorównują Państwu Środka liczbą konsumentów.
Według Stephena Greena ze Standard Chartered Bank liczą się nie tylko koszty robocizny, lecz także regulacje prawne, podatki, infrastruktura oraz różnorodność fabryk.
Standard Chartered Bank opublikował raport w którym stwierdził, że z 80 firm produkujących na eksport jedynie 6 zdecydowało się na relokację.
Producenci obuwia i tekstyliów będą najczęściej decydować się na przeprowadzkę do innego kraju.
Część firm przeniesie się w głąb kraju. Raport pokazał, że 8 na 9 firm z okolic Szanghaju rozpatrywało możliwość przeniesienia firmy w inny region kraju. Ceny ziemi oraz polityka lokalna oraz wzrost sprzedaży lokalnej sprzyjają relokacji.
Profesor Peng Xizhe z Uniwersytetu Fudan twierdzi, że tendencja ta będzie trwała około pięciu lat, po czym firmy wybiorą Indie i Wietnam.
Murck z AmCham twierdzi, że firmy np. produkujące notebooki, gdzie koszt robocizny jest ułamkiem kosztów całkowitych pozostaną na miejscu, nie zdecydują się na zmianę kraju. Również sprzedaż na chińskim rynku prawdopodobnie wzrośnie, co również zatrzyma firmy na miejscu – powiedział Ting Lu z Bank of America Merrill Lynch.
Niektóre firmy zdecydowały się zainwestować w automatyzację produkcji, ograniczając w ten sposób liczbę potrzebnych pracowników. Chiny obecnie są największym importerem maszyn i sprzętu z Japonii.
Shen uważa, że ważne jest, aby wzrosła wydajność pracy. Dzięki temu firmy nie będą decydowały się na opuszczenie Chin.
Źródło: www.marketwatch.com
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA