fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Urząd antymonopolowy tropi zmowę cenową u flisaków

Spływ Dunajcem krótszą trasą kosztuje dziś 42 zł (bilet normalny), a dłuższą – 51 zł
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Przewoźnicy tłumaczą, że ich porozumienie jest korzystne dla klientów i że gdy urzędnicy postawią na swoim, spływu Dunajcem może nie być
Katowicka delegatura Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznała, że organizatorzy spływu Dunajcem łamią zakaz ograniczania konkurencji, bo zawarli niedozwolone porozumienie cenowe.
To absurd – oburzają się flisacy. Jedyną konkurencją, jaką od lat ma ponad 500 czynnych zawodowo członków Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich (ogółem liczy ok. 900), są sąsiedzi – flisacy słowaccy. Dziś spływ do Szczawnicy ze Sromowiec Niżnych lub Wyżnych (ok. 18 km) kosztuje 42 zł, a do Krościenka (ok. 23 km) – 51 zł. Do tego trzeba dodać 4 zł za wstęp na teren parku narodowego. Bilet ulgowy jest o połowę tańszy, zniżki mają też grupy. U słowackich flisaków za spływ Dunajcem krótszą trasą (Majere – Czerwony Kalsztor – Leśnica, łącznie ok. 11 km) zapłaci się  9 euro (ok. 36 zł), a bilet dla dziecka do lat 12 to połowa tej ceny.
Według ustawy o ochronie konkurencji jeden cennik obowiązujący wszystkich flisaków jest niedopuszczalny. Cenę ma ustalać każdy z osobna.
– Jeśli wszystkie koszty poniesie pojedynczy flisak, utrzymanie takich cen nie będzie możliwe – ostrzega prezes stowarzyszenia Jan Sienkiewicz. A te koszty to np. szkolenia, utrzymanie koryta rzeki, przeglądy łodzi. Stowarzyszeniu łatwiej sobie z tym poradzić.
– Gdyby stawiany przez nas zarzut o niedozwolonym porozumieniu cenowym się potwierdził, stowarzyszeniu grozi kara finansowa do 10 proc. rocznego przychodu. Musiałoby też zaprzestać takich praktyk cenowych – mówi Maciej Fragsztajn, dyrektor katowickiej delegatury UOKiK.
Na postępowanie urząd ma pięć miesięcy. – Argumenty flisaków zostaną wysłuchane – obiecuje dyrektor.
Członkowie stowarzyszenia twierdzą, że bez porozumienia, jakie zawarli, spływu może nie być. Poprosili posła Andrzeja Guta-Mostowego (PO) o interwencję. Ten zwrócił się do premiera o wyłączenie stowarzyszenia z zakazu zawierania porozumień ograniczających konkurencję. Jego zdaniem konieczna jest zamiana przepisów.
Dyrektor Pienińskiego Parku Narodowego Michał Sokołowski także popiera stowarzyszenie i nie wyobraża sobie negocjowania z każdym flisakiem zasad przejazdu przez park.
– Nie chcemy płacić więcej. Dla rodziny to już spory wydatek – mówią państwo Kozłowscy z Krakowa, którzy pojechali z dwójką dzieci na spływ w czasie majowego weekendu.
Sezon flisacki trwa od 1 kwietnia do 31 października. W szczycie 250 zestawów łodzi może przewieźć dziennie 4 – 5 tys. osób.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA