fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Zdolni absolwenci szukają pracy za granicą

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Ponad połowa studentów czołowych uczelni jest gotowa wyjechać za granicę
W czwartek na spotkanie z wrocławskimi studentami przyjadą z Niemiec szefowie znanej firmy Rücker projektującej nadwozia dla czołowych koncernów motoryzacyjnych. – Chcą rozmawiać z osobami, które mają średnią ocen co najmniej cztery, znają angielski i przynajmniej trochę niemiecki – mówi prof. Eugeniusz Rusiński, prorektor do spraw badań naukowych i współpracy z gospodarką Politechniki Wrocławskiej. Dodaje, że z tego ostatniego wymogu szefowie Rückera są jednak gotowi zrezygnować, jeśli znajdą dobrych kandydatów z angielskim.
Ilu z nich zdecyduje się na wyjazd, nie wiadomo. Jednak według tegorocznych badań Szkoły Głównej Handlowej i firmy doradczej Deloitte prawie sześciu na dziesięciu studentów i absolwentów czołowych polskich uczelni deklaruje gotowość do przeprowadzki za granicę ze względu na ciekawą ofertę pracy.
59 proc.
studentów zdecydowałoby się na przeprowadzkę za granicę ze względu na atrakcyjną pracę
– Mamy zglobalizowanych studentów i bardzo lokalny rynek pracy. W rezultacie przegrywamy wojnę o talenty – twierdzi dr Tomasz Rostkowski z Katedry Rozwoju Kapitału Ludzkiego SGH. Jego zdaniem ta gotowość do kontynuowania kariery za granicą może niepokoić. – Gdy Zachód na dobre odbije się po kryzysie, możemy mieć poważne problemy. Wielu dobrze wykształconych, ambitnych młodych ludzi wyjeżdża i nie wraca. Wracają do nas jedynie efekty ich pracy – jako patenty – ironizuje Rostkowski.
Oferty z międzynarodowych firm i zagraniczne granty to dziś drzwi do kariery dla studentów chemii, fizyki czy biotechnologii. – Mimo dotowania tych kierunków przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nasz rynek pracy nie jest jeszcze gotowy do wchłonięcia absolwentów. Dlatego szansą są wyjazdy na zagraniczne kontrakty pozwalające zdobyć doświadczenie w zachodnich laboratoriach i firmach stosujących nowoczesne technologie – twierdzi Marta Piasecka, szefowa Biura Karier Uniwersytetu Warszawskiego.
Wielu wyjeżdżających może już nie wrócić do kraju. To nie jest jeszcze może masowy odpływ kadr, ale – jak uważa Leszek Kurycyn, dyrektor operacyjny agencji zatrudnienia Manpower Polska – w niektórych specjalizacjach, np. technologicznych czy inżynierskich, drenaż mózgów jest realnym zagrożeniem.
Krystyna Iglicka, ekonomistka i demograf z Uczelni Łazarskiego w Warszawie, która bada poakcesyjną migrację zarobkową Polaków, ocenia, że ponad 20 proc. osób, które wyjechały po 2004 r. do pracy na Zachodzie, miało dyplom wyższej uczelni. Tymczasem w kraju odsetek osób po studiach wzrósł w latach 2005 – 2009 z 14,2 do 18,3 proc. – Po raz pierwszy w historii mamy wśród migrantów zarobkowych nadreprezentację osób z wyższym wykształceniem – podkreśla prof. Iglicka.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA