fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Wdowiec po Aleksandrze Natalli-Świat o 10 kwietnia

Jacek Świat
Rzeczpospolita, Miłosz Poloch Miłosz Poloch
Wiem, jak to jest czytać na forach internetowych najgorsze obelgi i wyzwiska pod adresem swoim i ukochanej osoby. Nie życzę tego wszystkiego nikomu, nawet Sadurskiemu – pisze wdowiec po Aleksandrze Natalli-Świat
Atykułu Wojciecha Sadurskiego pod tytułem "10 kwietnia, dzień zrównania" ("Rz", 31.03.2011) nie można zostawić bez reakcji. Autor wzywa, by "ta rocznica była okazją do zrównania pamięci o wszystkich zmarłych tego dnia pod Smoleńskiem, a w konsekwencji instrumentem zrównania godności wszystkich uczciwych Polaków". Nic, tylko przyklasnąć.

Chamstwo, agresja i wulgarność

A oto, jak pan Sadurski rozumie to "zrównywanie godności". Pisze, że "pokłosie 10 kwietnia było (...) paskudne". I dalej przedstawia listę najbardziej paskudnych "figur". Są więc liderzy ugrupowania, którzy "upartyjniają i zawłaszczają politycznie katastrofę". Jest socjolog, który w "histerycznych" artykułach wyrażą "teatralną pogardę". Dalej następuje "afektowany poeta", który "grafomańsko nawołuje". Jest też "kiepski kabareciarz", co to "piskliwie" wzywa. Wreszcie "nieudolna minister" oraz "paradny bufon". Wtórują im ponoć "redaktor niszowego pisemka" podgrzewający "paranoje i teorię spiskową". A wszystko to przy "aplauzie internetowej publiki".
Pompatycznym wezwaniom do godności towarzyszy opluwanie Jarosława Kaczyńskiego, Jarosława Marka Rymkiewicza, Jana Pietrzaka, Anny Fotygi, prof. Zdzisława Krasnodębskiego i wielu innych. Rozumiem, że ich godności nie należy chronić, bo nie są "uczciwymi Polakami"...
Sadurski pisze dalej: "Wystarczy? Jeśli nie, mogę kontynuować obraz tej galerii paranoidalno-cynicznej, ale chyba nie jest to potrzebne." Ależ nie, przeciwnie, proszę kontynuować. O tym, jak czołowa polska gazeta codzienna kibicowała tworzeniu bojówek napadających słownie i fizycznie na starszych ludzi modlących się na Krakowskim Przedmieściu. O tym, jak ta sama gazeta od miesięcy lansuje paranoiczną tezę, że katastrofie winien jest prezydent Kaczyński zmuszający załogę do lądowania. I że ta gazeta nie cofa się nawet przed ordynarnymi kłamstwami, jak choćby w sprawie rzekomej kłótni gen. Błasika z kpt. Protasiukiem.
I o tym, jak czołowy polityk partii rządzącej w blogu życzył śmierci liderowi opozycji. I o dziennikarzu ostrzegającym przed demonami patriotyzmu. Warto też wspomnieć o artystach, dla których żałoba to nekrofilia i jasełka. I o telewizyjno-radiowych celebrytach z ich niewybrednymi żartami i z ofiar, i z żałoby. A może też o premierze i jego ministrach karmiących nas kłamstwami o wspaniałej współpracy z Rosjanami.
A na koniec o tym, jak w tej atmosferze nagonki i nienawiści zamordowany został działacz opozycji Marek Rosiak. I przyda się przy okazji zerknąć na fora internetowe. Szczególnie na portal gazeta.pl, gdzie natężenie chamstwa, agresji i wulgarności jest chyba największe. I jak sądzę – wcale nie przypadkiem.

Hipokryzja, zakłamanie i zdziczenie

Tego wszystkiego Sadurski nie widzi. A zaręczam, że podane przeze mnie przykłady to zaledwie skromny fragment całości. Co więcej, sam autor nie traci dobrego mniemania o sobie, gdy pisze "nie zamierzam się bić w piersi, bo nie mam powodu".
W odróżnieniu od Sadurskiego wiem, o czym piszę. Na własnej skórze przekonałem się, czym jest agresja podpitych młodzianów szydzących z żałoby. Wiem, jak smakują publiczne upokarzające licytacje zasług dla Polski mojej śp. Żony i np. marszałka Jerzego Szmajdzińskiego. Wiem, jak to jest czytać na forach internetowych najgorsze obelgi i wyzwiska pod adresem swoim i ukochanej osoby. Znam uczucie towarzyszące oglądaniu w telewizji walających się w błocie szczątków ofiar miesiące po katastrofie. Nie życzę tego wszystkiego nikomu, nawet Sadurskiemu.
Dobrze, że "Rzeczpospolita" opublikowała artykuł Sadurskiego. Trudno bowiem o bardziej jaskrawy przykład hipokryzji, zakłamania, intelektualnego zdziczenia i moralnego szamba.
Sadurski na koniec pyta, czy rocznica katastrofy przyniesie zrównanie wobec majestatu śmierci. I sam sobie odpowiada: "Czy przewiduję, że tak się stanie? Ani przez chwilę".
Z tym jednym zdaniem zgadzam się w pełni. Tak, nie nastąpi w Polsce pojednanie i zrównanie godności, dopóki nasze życie publiczne będą zaśmiecać ludzie pokroju Sadurskiego. Dopóki będą obdarzani tytułami naukowymi, dopóki będą zatruwać umysły młodego pokolenia. Dopóki najwyższe stanowiska w państwie będą przyznawane w nagrodę za podłość i brutalne chamstwo.
Autor w czasach PRL działał w opozycji demokratycznej, potem w "Solidarności", a po 1990 r. był wśród założycieli Porozumienia Centrum. W 1995 r. wycofał się z polityki. Był mężem Aleksandry Natalli-Świat, posłanki PiS, która zginęła w katastrofie smoleńskiej
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA