fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Cywilizacja

Poligamia bardziej sprzyja mężczyznom

Rodzina amerykańskich mormonów. Na zdjęciu z 1875 roku widać męża, dwie żony i dziewięcioro dzieci
Corbis
Z ewolucyjnego punktu widzenia wielożeństwo bardziej sprzyja mężczyznom – dowiedli naukowcy
Każdy zdrowy mężczyzna za zgodą pierwszej żony miał obowiązek, w miarę możliwości finansowych, przyjąć pod swój dach kolejne kobiety. Ale wieczory spędzał tylko z jedną z nich. Dla każdej był zarezerwowany inny dzień tygodnia lub miesiąca.
W ten sposób jeszcze 120 lat temu wyglądało życie członków Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, mormonów. Jego założyciel i przywódca Joseph Smith Junior miał ponoć ożenić się z 33 kobietami. Kilka z nich było jeszcze niepełnoletnich.
W 1890 roku Kościół mormonów oficjalnie wycofał się z praktykowania wielożeństwa. Stało się to niedługo po tym, jak amerykański Kongres uznał poligamię za nielegalną.
Dzisiejsi naukowcy zajęli się badaniem wygasłej tradycji tej społeczności i doszli do ciekawych wniosków. Ustalili, że o ile poligamiczni mężczyźni mieli liczne potomstwo, o tyle praktyka posiadania kilku żon (a więc wielu partnerek seksualnych) przynosiła odwrotny efekt u kobiet. Wraz z powiększeniem się rodziny o kolejną żonę topniała liczba dzieci przypadająca na jedną połowicę.
– Innymi słowy im więcej żon posiada mężczyzna, tym każda z osobna ma z nim mniej potomstwa – tłumaczy prof. Michael Wade, biolog z Uniwersytetu Indiana w Bloomington, autor badań. – Oznacza to, że z ewolucyjnego punktu widzenia poligamia służy mężczyznom, mniej sprzyja kobietom.
Wyniki prac jego zespołu zostały opublikowane w "Evolution and Human Behavior".
Nieprzypadkowo naukowcy wzięli pod lupę mormonów. Jak przyznaje prof. Wade, stanowią oni bardzo wdzięczny podmiot badań. Po pierwsze dlatego, że ich społeczność dysponuje archiwami, w których zostały zgromadzone niezwykle precyzyjne dane genealogiczne. Po drugie, są rzadkim przykładem zbiorowości ludzkiej, której członkowie radykalnie zmienili swoje obyczaje seksualne. Co ważne, przejściu z poligamii do monogamii nie towarzyszyła żadna inna istotna zmiana. Mormoni pozostali w miejscu swojego zamieszkania (główna siedziba Kościoła znajduje się w Salt Lake City w stanie Utah) czy utrzymywali tę samą dietę.
Efekty wycofania się z praktykowania wielożeństwa szybko stały się widoczne. O ile wśród żonatych mężczyzn urodzonych w roku 1833 prawie co piąty miał wiele żon, o tyle kilka dekad później mniej niż 1 proc. było w związkach poligamicznych.
Amerykańscy naukowcy postanowili dowiedzieć się, w jaki sposób zmiana ta odbiła się na presji ewolucyjnej wśród mormońskich kobiet i mężczyzn, zwłaszcza w strefie selekcji seksualnej. Chodzi o rywalizację między przedstawicielami tej samej płci o potencjalnego partnera czy partnerkę. To właśnie ta presja wyjaśnia istnienie u samca pawia niezwykle barwnego i efektownego ogona.
Wśród ludzi poligamia jeszcze bardziej zaostrza proces selekcji seksualnej. W końcu, jak wynika ze statystyki, na każdego mężczyznę związanego z pięcioma kobietami przypada czterech, którzy nie mają żadnej partnerki. W efekcie poligynia (małżeństwo jednego mężczyzny z wieloma kobietami) dzieli przedstawicieli płci brzydkiej na dwie grupy: tych, którzy mają dużą liczbę potomstwa, i tych, którzy nie mają go w ogóle.
– Im większa jest ta różnica, tym silniejsza selekcja – komentuje prof. Wade.
Aby dokładnie określić skalę tego zjawiska, uczeni przeanalizowali informacje na temat prawie 150 tys. mormońskich mężczyzn i kobiet urodzonych w latach 1830 – 1894 oraz 635 tys. ich potomstwa. Zostały one zgromadzone w bazie danych populacji Utah. Dokonując swoich wyliczeń, wzięli poprawkę na obecność w tej grupie tzw. seryjnych monogamistów, a także osób, które owdowiały i ponownie weszły w związek małżeński.
Zgodnie z przewidywaniami okazało się, że panowie, którzy poślubili więcej kobiet, mieli też większą liczbę dzieci.
Na każdą kolejną małżonkę przypadało średnio sześcioro potomstwa. Ale z damskiej perspektywy sytuacja ta przedstawiała się zupełnie inaczej. Pojawienie się w rodzinie nowej kobiety oznaczało dla pierwszej żony, że urodzi ona o jedno dziecko mniej. Poślubienie kolejnej wiązało się dla każdej z dotychczasowych żon z podobną stratą.
Zakaz poligamii przyniósł również pozytywne skutki dla mormońskich mężczyzn. W ten sposób – jak tłumaczą naukowcy – o 58 proc. skurczyła się reprodukcyjna luka między panami posiadającymi wiele żon a tymi, którzy nie poślubili żadnej kobiety. A to oznacza, że seksualna presja wywierana na mężczyzn zmniejszyła się o ponad połowę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA