fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Muzeum ma oryginalną skrzynię z samolotu PZL 11 C

Zdzisław Zajdler z Muzeum Wojska Polskiego prezentuje oryginalną, jedyną w Polsce skrzynię z narzędziami do przedwojennego myśliwca PZL 11C
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Muzeum Wojska Polskiego kupiło w Rumunii 80-letnią skrzynkę z narzędziami do samolotu PZL 11C. – To jedyny taki egzemplarz w Polsce – mówią historycy
Drewniana skrzynia jest w idealnym stanie, podobnie jak znajdujące się w niej klucze i śrubokręty. Na każdym z nich znajdują się numery z oznaczeniami. Skrzynia, choć ma ponad 80 lat, wygląda tak, jakby została wyprodukowana niedawno. – Ma jedynie wyłamany zamek – mówi Zdzisław Zajdler z działu pozyskiwania zbiorów muzeum.
Wymalowany jest na niej napis, z którego wynika, że należała ona do „specjalnej brygady obsługi samolotu eskadry P II C”. W środku drewnianego pudła umieszczono zdjęcie, jak właściwie układać narzędzia.
– Ta instrukcja była przeznaczona dla żołnierzy, którzy nie potrafili czytać – dodaje historyk.
– Jako jedyni w Polsce mamy oryginalną skrzynię z narzędziami – dodaje Zdzisław Zajdler. Dzięki niej można było naprawiać samoloty myśliwskie PZL 11C.
Produkowano je w latach 30. To głównie one walczyły z lotnictwem niemieckim w czasie kampanii wrześniowej 1939 r. Choć miały przestarzałą konstrukcję, ich piloci zestrzelili ok. 120 niemieckich samolotów.
Teraz w Polsce jest jeden egzemplarz tego samolotu. Znajduje się w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. PZL 11C uznawany jest za najcenniejszy eksponat krakowskiego muzeum.
Skrzynia trafiła do Polski kilka miesięcy temu, ale dopiero teraz muzeum zdecydowało się to ujawnić. Przez kilka miesięcy trwały rozmowy z właścicielem eksponatu. Do kraju nabytek przyleciał rządowym samolotem z Rumunii.
– Zobaczyłem ją na rumuńskim portalu aukcyjnym Okazii.ro. Tę samą skrzynię ktoś wystawił na sprzedaż na innym portalu, tym razem brytyjskim – opowiada Zdzisław Zajdler.
Historyk skontaktował się ze sprzedawcą. – Był gotowy sprzedać skrzynię za 3,5 tys. euro do naszego muzeum. Korespondencja z nim trwała przez kilka miesięcy. Ostatecznie pan Aleksandro przyniósł ją do ambasady w Bukareszcie, stamtąd przyleciała do kraju z polską delegacją – opowiada muzealnik.
Historycy nie mają pewności, skąd się wzięła w Rumunii i gdzie była przechowywana. – Być może zostawili ją tam żołnierze, którzy w 1939 roku przekroczyli granicę z tym krajem – dodaje Zdzisław Zajdler.
W poprzednim roku Muzeum Wojska Polskiego kupiło 361 eksponatów za 183 tys. zł. Nabyli je m.in. od kolekcjonerów i osób, które wyprzedają rodzinne pamiątki.
Pracownicy muzeum monitorują też na bieżąco aukcje internetowe na całym świecie w wyszukiwaniu poloników. Oprócz unikalnej skrzyni, kupili w poprzednim roku m.in. słup graniczny z 1927 roku stojący na granicy polsko-rumuńskiej w okolicach Kołomyi, czapki Korpusu Ochrony Pogranicza i marynarki wojennej z lat 20., zestaw bagnetów do karabinka kałasznikowa (m.in. z Wietnamu, Egiptu, Bułgarii, NRD, Czechosłowacji).
W tym roku muzeum może wzbogacić się m.in. o kordzik marynarki wojennej wz. 22, XVII-wieczny pistolet skałkowy oraz, o ile znajdą się sponsorzy, unikalny, przedwojenny proporzec z napisem „Przodująca kompania pracy”.
[ramka][link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/568777.html]Czytaj w "Życiu Warszawy"[/link][/ramka]
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA