fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Dlaczego Krauze to nie Chodorkowski

Piotr Mazurkiewicz
Niemiecki “Die Welt” pod chwytliwym tytułem porównał polskiego biznesmena do symbolu rządowych prześladowań, niewygodnego politycznie rosyjskiego oligarchy.
Trudno nie mieć wrażenia, że na wyrost. W tekście zajmującym połowę kolumny napisanym przez warszawskiego korespondenta “Die Welt” Gerharda Gnaucka ciężko znaleźć potwierdzenie poważnych zarzutów w stosunku do Polski. Porównując biznesmena mającego zatargi z prawem, jakim jest Ryszard Krauze, z Chodorkowskim, “Die Welt” sugeruje, że Polska może też odebrać mu majątek i jeszcze wtrącić na długie lata do obozu pracy – którego notabene nawet nie mamy.
Przeciwko Krauzemu trwa postępowanie o działanie na niekorzyść akcjonariuszy kontrolowanego przez niego Prokom Investments. Spółka pożyczała pieniądze firmie King & King, która miała szukać surowców w Kongo. Nic z tego nie wyszło, sprawą zajęła się prokuratura. Jest to może dziwna sytuacja, ale metody pracy polskich śledczych trudno porównywać z rosyjskimi. Trudno na tym etapie kwestionować także ich niezależność. Oczywiście autor pisze, że Polska to nie Rosja, a nasze organizacje przedsiębiorców krytykowały prokuraturę za marnowanie pieniędzy podatników. “Die Welt” przypomina zarzuty pod adresem Krauzego z czasów gabinetu Jarosława Kaczyńskiego. Nie wspomina o wątpliwościach wcześniejszych rządów wobec przetargu na informatyzację ZUS, który wygrał Prokom.
Jednak autor pyta – dzisiaj Krauze, a kto jutro? Prasa od dawna stara się przyciągać uwagę czytelników chwytliwymi tytułami, bowiem większość z nich kończy lekturę tekstów właśnie na nich. Teraz jednak gazeta Axela Springera (specjalisty od tabloidów) posunęła się chyba za daleko, a cały tekst z co najmniej lekko wyczuwalnym posmakiem akcji marketingowej trudno traktować poważnie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA