fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Grupa trzymająca modę

Piotr Kulawiński, prezes Redanu, właściciela Top Secret i Trolla oraz jego najnowsze dziecko – Drywash, marka popularnych ubrań sportowych
Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski
W żadnej innej dziedzinie życia wizerunek nie liczy się tak bardzo, jak w modzie. Dlatego na liście najważniejszych graczy tej branży obok właścicieli sklepów, projektantów i dystrybutorów umieściliśmy także kreatorów wizerunku
Dziś telewizja i magazyny tworzą obrazy, które zaludniają naszą wyobraźnię i zarządzają naszymi decyzjami zakupowymi. Te obrazy tworzą styliści, fotografowie, projektanci ubrań. Ich siła rażenia jest ogromna. Przekłada się ona potem na obraz rynku ubrań w Polsce, no i oczywiście na wygląd Polaków.
Rynek jest rozdrobniony i zmienny – nawet liderzy mają poniżej 10 proc. udziałów, co jest ewenementem na skalę światową. Działają tysiące podmiotów, jedne znikają, pojawiają się inne. Ale przez 20 lat wolności gospodarczej wyłoniła się już silna grupa liderów. Jedni, jak rodzina Powierzów czy Jerzy Mazgaj, tworzyli od podstaw sieci sklepów z modą z najwyższej półki, inni, jak LPP czy Redan, podążali śladem luksusu, tworząc produkty popularne. Chociaż rynek luksusu ma w Polsce zaledwie pół miliona klientów, to pozostaje siłą napędową całej branży. Bo właśnie towary z wyższej półki stawia sobie za wzór masówka. Mimo ekspansji zachodnich marek wciąż silne są te z polskim rodowodem, choć pod obcymi nazwami ,jak Reserved, Tatuum, House czy Gino Rossi. Jest o co walczyć – w tym roku Polacy na odzież wydadzą 4 mld euro. Nadal w przeliczeniu na osobę nie są to kwoty porównywalne z budżetami mieszkańców krajów zachodniej Europy, ale od czegoś trzeba zacząć.
[srodtytul]Jerzy Mazgaj[/srodtytul]
Luksus miewa się dobrze – twierdzi Jerzy Mazgaj, współwłaściciel Vistuli, salonów jubilerskich Kruk i Deni Cler, prezes założonej w 1999 roku grupy Paradise. W jego stajni znajduje się spora część najwyższej półki mody w Polsce. Kenzo, Armani, Ermenegilgo Zegna, Burberry, J.M. Weston, Church's. Działają na podstawie umów franczyzowych lub zbliżonych do franczyzy.
Jerzy Mazgaj to człowiek, który w odróżnieniu od niektórych właścicieli biznesów luksusowych działa i mówi o swoich interesach otwarcie. Z wykształcenia germanista, znawca cygar i whisky, bywalec list najbogatszych Polaków – w roku 2010 miejsce 89. Gdy pojechał pertraktować w sprawie sprowadzenia do Polski Bossa, Niemcy nie chcieli z nim rozmawiać. Przekonał ich znajomością Rilkego. Wtedy garnitur tej marki kosztował w Polsce połowę ceny malucha. Ludzie pukali się w czoło, mówili, że w cenie jest o jedno zero za dużo. „Polacy zrozumieli, jaką rolę odgrywa ubiór, stanowi element komunikacji niewerbalnej”. Gust to nie kwestia pieniędzy, twierdzi Jerzy Mazgaj. Jest to coś nieuchwytnego. Spółka Paradise Group (od ub.r. w ramach giełdowej grupy Alma Market) w 2009 r. miała ponad 30 mln zł przychodów ze sprzedaży. W tym roku otworzyła m.in. salon Burberry w Katowicach i multibrandowy sklep w Krakowie.
[srodtytul]Lidia Kalita i Maja Palma[/srodtytul]
300 modeli w sezonie, 42 salony firmowe w kraju, po jednym w Kolonii, Essen i Wilnie – to dorobek firmy Simple. Założyły ją w 1993 roku siostry: Lidia Kalita, inżynier architekt krajobrazu, i Maja Palma, absolwentka projektowania ubioru łódzkiej ASP. Założenie: szyć proste ubrania dla nowoczesnych, młodych kobiet, czynnych zawodowo i zainteresowanych najnowszą modą.
[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/galeria/9132,2,562723.html]Zobacz więcej zdjęć[/link][/b][/wyimek]
Gdy ich pierwsze dzianiny znalazły się w sklepie na Mokotowskiej w Warszawie, przy drzwiach trzeba było postawić ochroniarzy, bo klientki wyrywały sobie towary z rąk. Dziś czarno-biała metka Simple to trendy ubrania, swetry, biżuteria, dodatki. Jako pierwsze projektantki na polskim rynku Kalita i Palma odważyły się stworzyć kolekcję futer dla młodych kobiet. Zdjęły z futra odium wystrojonej damy, chociaż nie obywa się bez protestów. Mają na koncie liczne nagrody: Gazele Biznesu przyznawane przez „Puls Biznesu”, wielokrotną Doskonałość Mody „Twojego Stylu”, Trofea „Elle”, Superbrand, konsumencką nagrodę The Best in Poland, Złoty Wieszak miasta Lublin. Simple Creative Products, od 2006 r. należy do giełdowej grupy Gino Rossi. Spółka odzieżowa w 2009 r. miała 65,2 mln zł przychodów oraz niemal 3 mln zł zysku netto.
[srodtytul]Elżbieta Radke[/srodtytul]
Jej nazwisko miga tylko przez chwilę na liście końcowej filmu. Ale mało kto kształtuje do tego stopnia wyobrażenie Polaków o elegancji, jak Elżbieta Radke, kostiumografka, która stoi za wizerunkiem bohaterów 120 filmów i 800 odcinków serialu „M jak miłość”. Według jej pomysłu skomponowana jest garderoba w „Długu”, „Tygodniu z życia mężczyzny”, „Zróbmy sobie wnuka”, „Nigdy w życiu”, „Tylko mnie kochaj” i „Nie kłam, kochanie”.
– Gdzie to kupić, jak zestawić – pytają widzowie. Młode aktorki podziwiają jej pomysły, proszą o pomoc w tworzeniu garderoby i podziwiają umiejętności zrobienia czegoś z niczego. A to należy do umiejętności kostiumografa w polskiej kinematografii.
Do Teresy Lipowskiej, która gra Barbarę Mostowiak, płyną listy z sympatią z całej Polski. Dla tysięcy kobiet Barbara jest przykładem, że wiejska gospodyni domowa, ani młoda, ani szczupła, może zawsze wyglądać estetycznie i elegancko.
[srodtytul]Tomasz Jacyków[/srodtytul]
42 lata, łysa głowa, okulary nerdy, podarte dżinsy, kapelusik, szaliki, duże torby Louis Vuitton. Oblicze wybotoksowane. Ten wybór nie grzeszy być może wyrafinowaniem, ale i tak się uważa, że skoro z usług Jacykowa korzystają gwiazdy, to musi on być autorytetem w sprawach mody. Prowadzi warsztaty dress code, stylizuje modelki do pokazów, udziela się w telewizji, wydaje niepodważalne wyroki w sprawie ubrania osób publicznych. Komplementuje dobry gust i figurę „Dorotki” Gardias, załamuje ręce nad „sukienunią” Moniki Richardson, radzi Bronisławowi Komorowskiemu, żeby zgolił wąsy. „Jeżeli chcesz nosić wąsy, człowieku, to strzelaj sobie do kaczek, a nie bądź prezydentem, bo wąs nie przystoi prezydentowi. Dobiera dżinsy dla Danuty Hojarskiej. „Jak na kupujących ubrania na śmietnikach, Polacy dobrze wyglądają” – przyznaje łaskawie. Barwna postać, nie tylko w przenośni. Odpowiada zapotrzebowaniu na ostre sądy w modzie.
[srodtytul]„Twój Styl”[/srodtytul]
Kiedy nowy numer „Twojego Stylu” pojawia się w kioskach, zaczyna dzwonić telefon. Nie tylko w redakcji, także w sklepach, z których pochodzą ubrania do zdjęć w magazynie. Dzwonią czytelniczki, pytając o ubrania, które widziały na zdjęciach mody i sesjach z bohaterami reportaży i wywiadów. Oglądają uważnie; wypatrzą każdy szczegół – bluzkę, bransoletkę, kształt obcasa.
Jeśli coś im się spodoba, łapią za telefon.
– Czy można kupić bluzkę, którą na zdjęciu na stronie X ma pani Y, macie w rozmiarze 42? Proszą, żeby przysłać im ubrania na wskazany adres, zapłacą przelewem. Telefonują z Koszalina, Rzeszowa, Białegostoku. W ich okolicach nie ma takich sklepów jak w dużych miastach. Nawet niewielka informacja o produkcie, która ukazuje się w miesięczniku, przekłada się na sprzedaż.
„Twój Styl” zwany jest magazynem totalnym, bo ma wpływ na wszystkie dziedziny życia. Przez 20 lat obecności na rynku uczył się mody razem z czytelniczkami. Poznawał ich gusty i je kształtował. Reklamodawcy wiedzą, że informacja w „Twoim Stylu” przełoży się na wzrost sprzedaży.
[srodtytul]LPP[/srodtytul]
Markę Reserved zna każdy Polak. Jednak nie każdy wie, że pod obcą nazwą ukrywa się największa polska firma odzieżowa. Jej założyciel, 48 letni Marek Piechocki, woli zostawać za kulisami.
Z wykształcenia inżynier konstruktor, absolwent Politechniki Gdańskiej, jest założycielem LPP, właściciela sześciu marek: Reserved, House, Cropp Town, Mohito, Esotiq i Promostars. Firma ma w swoim portfolio 170 salonów w kraju i 133 za granicą. Zatrudnia 38 projektantów, ubrania szyje na Dalekim Wschodzie. Cropp szokował reklamą z kopulującymi jeżowcami, próbuje szokować nadal aluzjami do obciągania guzików. Medialne oburzenie nie wpłynęło na obroty, choć pozostawiło niesmak. 58 własnych salonów posiada Esotiq – damska bielizna.
LPP powstało w 1995 roku. Początkowo zaopatrywało hipermarkety w T-shirty szyte w Chinach. Później firma postawiła na rozwój własnej marki. Pierwszy salon powstał w 1999 roku, pod koniec 2001 roku było ich już 24, o łącznej powierzchni około 7 tys. mkw. LPP sprzedaje również w hipermarketach tanią odzież z logo Promo Stars, T-Line, Ross, Runner, Geffer i Le Fort. Spółka jest liderem polskiego rynku odzieżowego i na głowę bije zagraniczną konkurencję. Obroty LPP wyniosły w ub.r. ponad 2 mld zł, firma osiągnęła też ponad 100 mln zł zysku netto.
[srodtytul]Rodzina Powierzów[/srodtytul]
W 1990 r. Elżbieta i Arkadiusz Powierzowie założyli spółkę, która prowadziła w stolicy dystrybucję ekskluzywnych perfum oraz perfumerię Dea. W 1996 r. otworzyli w warszawskim centrum Promenda pierwszy firmowy salon Max Mary. W Polsce tworzyła się i rosła klasa średnia, a razem z nią aspiracje do markowych ubrań. Nieźle zarabiające, samodzielne kobiety stanowiły w niej dużą grupę. Stały się one lojalnym klientem Max Mary. Dobrze skrojone, dyskretnie eleganckie ubrania i dodatki oraz flagowy płaszcz z beżowej wełny zjednały rzeszę wielbicielek. Dziś firma Powierzów (Marcin – dyrektor zarządzający, i jego rodzice) ma w swoim portfolio dziewięć marek i 30 sklepów. Wśród nich są włoscy władcy elegancji – Coccinelle , Marella, Baldinini (obuwie damskie), Francesco Biasia (Pollini Marina Rinaldi, gałąź Max Mary dla kobiet o większych rozmiarach, firma nie podaje wyników finansowych skali swojej działalności.
[srodtytul]Jaga Hupało[/srodtytul]
Jej firmową grzywkę i asymetryczne fryzury nosiła najpierw awangarda artystyczna Warszawy, potem cała Polska. – Strzygła cię Jaga Hupało? – pytano klientki, bo to cięcie rozpoznawano od razu. Janina Teresa Schmidt pochodzi z Wojborza na Dolnym Śląsku. Zaczynała od zamiatania włosów i mycia głów w zakładzie Edwarda Szymańskiego w Kłodzku. Swój pierwszy salonik w baraku bez ogrzewania otworzyła w Nowej Rudzie. Od razu rozeszła się wiadomość, że młoda zdolna czesze inaczej niż okoliczni fryzjerzy: asymetrycznie, bez trwałej na baranka. W 1994 roku, po tym, gdy w 1994 roku na pokazie fryzjerskim w Poznaniu jej modelki występują w mocnych fryzurach, makijażu i sukienkach z białego winylu, dostaje propozycję z "Elle".
Ma 44 lata. W swoim salonie na ul. Burakowskiej w Warszawie czesze gwiazdy, organizuje pokazy, jeździ na pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, dziennikarze przyznają jej tytuły projektanta roku. Ma własną linię kosmetyków, pracownię, akademię, tworzy projekty peruk dla oper i musicali. Została jedną z bohaterek pracy magisterskiej Marii Wierzbickiej z UW: „Elity popkultury na przykładzie fryzjerów stylistów”. – Nie chcę być tylko fryzjerką. Będę stwórcą – powiedziała.
[srodtytul]Marcin Tyszka[/srodtytul]
Bez fotografii moda byłaby tylko martwym zarysem pomysłów krawieckich. Nie działałaby na wyobraźnię, zmysły i podświadomość, nie przekładałaby się na naszą potrzebę kupowania. Ale nigdy zdjęcia mody nie miały takiej siły rażenia jak dzisiaj.
Wizerunki, które tworzy Marcin Tyszka, przemawiają do wyobrazni. Artysta widzi modę zmysłowo, ale nie wulgarnie. Fotografował największe gwiazdy: Laetitię Castę, Millę Jovovich, Evę Herzigovą, Anię Rubik. Pracuje dla magazynów „Vogue” i „Harper's Bazaar”, „Elle”, „Marie Claire”, dla polskiego „Elle” i „Twojego Stylu”. Dziewczyny marzą, żeby wyglądać jak fotografowane przez niego modelki, mieć ich ubrania, znaleźć się w egzotycznych plenerach. Zaczął robić zdjęcia w wieku 15 lat starym aparatem ojca. Prowadził telewizyjny program „5 – 10 – 15”. Mając 18 lat, sfotografował modelkę Magdę Mielcarz. Na początku kopiował zagranicznych fotografów, do własnego stylu doszedł po kilku latach. Kiedy chciał zdawać do Szkoły Filmowej w Łodzi i zaniósł zdjęcia, wyśmiano go. Pierwszą ważną sesję zrobił dla portugalskiego magazynu „Telva”. W środowisku ma opinię wytrwałego, pracowitego, ale wymagającego od współpracowników takiego samego wysiłku, jaki sam wkłada w swoją pracę. Ostatnio lansuje się w programie „Top Model”, choć sam chyba świadom jest faktu, że świat mody nie ma wiele wspólnego z wizją, którą tworzy program.
[srodtytul]Dorota Wróblewska[/srodtytul]
Nikt z ludzi zajmujących się modą w Polsce nie dorównuje jej aktywnością, energią i temperamentem. Jest producentką pokazów mody, organizatorką konkursów, promuje młode talenty, prowadzi blog, w Podyplomowej Akademii Biznesu uczy autoprezentacji kodów ubioru, fotografuje modę uliczną. Wyławia talenty, przekonuje młodych, żeby odważyli się pokazać swoje dokonania, a potem rzuca ich na głęboką wodę rynku. Do stworzonego przez nią show-roomu Forget-me-not projektanci mogą wstawiać uszyte przez siebie ubrania. – Jest trudno, czynsze nas zabijają, a ubrania szyte w pojedynczych egzemplarzach nie mają szans z sieciówkami – mówi Dorota Wróblewska. Zorganizowała sześć edycji warszawskiego festiwalu mody Warsaw Street Fashion. Każdy młody projektant ma szanse pokazać na nim swoje prace na profesjonalnym pokazie i modelkach. W tym roku na WSF zgłosiło się 400 projektantów, jury wybrało 90 kolekcji. Na ulicach Warszawy obejrzało je kilkadziesiąt tysięcy ludzi. WSF stał się już częścią letniego pejzażu stolicy.
[srodtytul]Dorota Williams[/srodtytul]
W niedzielne wieczory ponad 4 miliony widzów siadają przed telewizorami, żeby oglądać „Taniec z gwiazdami”. Nie mniej emocji niż sam konkurs wywołują stroje uczestników. Te od pierwszego odcinka tworzy Dorota Williams, która od 13 lat czuwa nad estetyką odzieżową stacji TVN. Spod jej ręki wyszły programy „Droga do gwiazd”, „Dzień dobry TVN”, „Uwaga”. Stworzyła newsowy dress code „Faktów”, kanałów TVN24, TVN CNBC Biznes, Meteo. Z Jurkiem Bogajewiczem formatowała wizerunek dziennikarzy kanału TVN Warszawa. Jest autorką kostiumów do seriali „Kasia i Tomek”, „Camera Cafe”, „Niania”, „Hela w opałach”, „Anioł Stróż”, kostiumów głównych bohaterek filmu „Nigdy w życiu” – Danuty Stenki i Joanny Brodzik.
Modę poznawała najpierw jako modelka. Potem zajmowała się stylizacją w firmie produkcyjnej w Londynie, gdzie przygotowywała program o modzie. W latach 90. wróciła do Polski. Xymena Zaniewska zaproponowała jej pracę w telewizji w dziale oprawy i promocji I PR TVP. Pracowała przy tworzeniu wizerunku Kingi Rusin, Krzysztofa Ibisza, Piotra Kraśki. Po trzech latach pracy w TVP dostała propozycję od TVN.
[srodtytul]Redan[/srodtytul]
Top Secret i Troll to marki dobrze znane młodym ludziom z mniejszych miast. Z najnowszą modą w przyzwoitych cenach docierają tam, gdzie nie docierają największe międzynarodowe sieciówki. Top Secret, nastawiony na ubrania do pracy, ma 140 sklepów w całej Polsce, Troll (60 sklepów) szyje z myślą o życiu imprezowym młodzieży. Modny T-shirt można tam kupić za 30 zł, bluzę za 100, sukienkę na imprezę za 150. Ubrania wychodzą spod ręki grupy projektantów, absolwentów łódzkiej ASP.
W zeszłym roku Top Secret zdobył nagrodę Doskonałość Mody w kategorii polska firma popularna. „Marka tworzy ubrania w stylu soft office, czyli nieformalnej elegancji, przeznaczone dla nowoczesnych, młodych i aktywnych zawodowo ludzi” – brzmiał werdykt jury.
Właścicielem marek jest istniejąca od 2004 roku firma Redan, która włada także siecią 200 dyskontów odzieżowych Textilmarket. W 2010 r. spółka planuje uzyskanie 334 mln zł przychodów ze sprzedaży i 5,8 mln zł zysku netto. Obecnie firma wprowadza na rynek nową markę ubrań sportowych Drywash. – Marka została stworzona z myślą o tych, którzy podczas wysiłku fizycznego chcą wyglądać efektownie i modnie – mówi „Rz” prezes Piotr Kulawiński.
[srodtytul]H&M[/srodtytul]
Gdy Polska wychodziła z komunizmu, naszą ambicją było wyglądem dociągnąć do Zachodu. Dziś 20-latek z Wrocławia czy Gdańska może wyglądać tak, jak jego rówieśnik z Kolonii lub Bordeaux. Sieciowa fast fashion uniformizuje, ale pozwala młodym ludziom na całym świecie ubrać się modnie i niedrogo. H&M posiada ponad 2 tys. sklepów na świecie, zatrudnia 76 tys. pracowników. W Polsce jest obecny od 2003 roku z siecią 69 sklepów. Zaspokaja wszystkie gusta, ubiera dzieci i starszych, ma w ofercie ubrania większych rozmiarów. Kolekcje tworzone we współpracy ze znanymi kreatorami (do tej pory m.in. Karl Lagerfeld, Stella McCartney, Viktor & Rolf, Jimmy Choo, Sonia Rykiel) dały młodym ludziom o niewielkich dochodach możliwość zetknięcia się z pierwszą ligą kreatorów.
Kolekcje H&M tworzone są centralnie przez zespół 120 projektantów. Firma nie posiada fabryk, poprzez sieć biur produkcyjnych współpracuje z około 700 niezależnymi dostawcami z Azji i Europy. W każdej kolekcji znajdują się klasyka i najnowsze trendy wyważone w odpowiednich proporcjach. Polski odział H&M zatrudnia 2 tys. pracowników. Główne biuro znajduje się w Warszawie, w Gądkach k. Poznania mieści się centrum dystrybucyjne. Sprzedaż za ub.r. przekroczyła miliard złotych, co daje już pozycję wicelidera rynku odzieżowego.
[i]Współpraca Piotr Mazurkiewicz[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA