fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Sześć projektów o in vitro w Sejmie

Najbardziej liberalne założenia uwzględniają projekty Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (PO) i Marka Balickiego (SLD). Najbardziej restrykcyjne podejście proponują Teresa Wargocka (PiS) i Bolesław Piecha (PiS). Na zdjęciu pracownia badań in vitro w szpitalu w Białymstoku w 2008 roku
Rzeczpospolita, Piotr Męcik Pio Piotr Męcik
Projekty ustaw zawierają skrajne rozwiązania: od zakazu do pełnej liberalizacji metody
W parlamencie znajduje się w tej chwili sześć projektów ustaw dotyczących kwestii sztucznego zapłodnienia in vitro. Dwa z nich – posła Marka Balickiego (SLD) i dawnej posłanki Joanny Senyszyn (SLD) – są już w Komisji Zdrowia. O losach czterech innych (Bolesława Piechy, Teresy Wargockiej, Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej) zdecyduje w tym tygodniu w pierwszym czytaniu Sejm.
[srodtytul]Zakaz i kary[/srodtytul] Całkowity zakaz metody in vitro proponują dwa projekty firmowane przez posłów PiS. Bolesław Piecha proponuje całkowity zakaz in vitro, ale w okresie przejściowym dopuszcza adopcję zamrożonych już embrionów. Jego projekt za tworzenie zarodków poza organizmem kobiety przewiduje karę dwóch lat pozbawienia wolności. Ponadto za niszczenie embrionów, badania nad nimi i handel, a także praktyki eugeniczne (chodzi o selekcję i niszczenie embrionów) – od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Projekt posła Piechy dotyczy także innych kwestii bioetycznych, m.in. definiuje eksperyment medyczny i uporczywą terapię. Zgłoszony w marcu projekt firmowany przez posłankę PiS Teresę Wargocką zakazuje in vitro, ale w przeciwieństwie do propozycji Piechy – również adopcji istniejących już embrionów. I on wprowadza rozwiązania dotyczące innych kwestii bioetycznych. [srodtytul]Z chronionym embrionem[/srodtytul] Poseł Jarosław Gowin (PO) przedstawia sygnowany swoim nazwiskiem projekt jako kompromisowy, pomiędzy przeciwnikami in vitro a jej zwolennikami. Dopuszcza tę metodę, ale jednocześnie wprowadza prawną ochronę embrionu. Projekt zakazuje tworzenia embrionów nadliczbowych, a tym samym ich mrożenia i selekcji. Proponuje tworzenie maksymalnie dwóch zarodków, które byłyby implantowane do organizmu kobiety. Z tej metody mogłyby korzystać tylko małżeństwa, a w przypadku adopcji embrionu (gdy już po jego stworzeniu z określonych powodów nie dojdzie do jego implantacji do organizmu matki) również samotne kobiety. Za zniszczenie embrionu groziłaby kara do pięciu lat więzienia. Projekt Gowina dotyczy nie tylko in vitro. Próbuje w sposób całościowy rozwiązać kwestie bioetyczne. Zajmuje się m.in. kwestią definicji eksperymentu medycznego, uporczywej terapii, wprowadza testament życia, rezygnuje z obowiązku wskazania przez lekarza, który odmawia wykonania aborcji, innej placówki, która ją przeprowadzi. [srodtytul]Mrożenie i selekcja[/srodtytul] Posłowie PO, którzy nie poparli projektu Gowina, opowiadają się za wersją ustawy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Sankcjonuje ona metodę in vitro i tworzenie nieograniczonej liczby zarodków, a zatem ich mrożenie i selekcję. Embrion jest traktowany jak tkanka. Projekt zakazuje wprawdzie jego niszczenia i przeprowadzania na nim eksperymentów, ale Kidawa-Błońska proponuje przepis pozwalający na stosowanie tych praktyk wobec zarodków, które "nie mają zachowanego potencjału rozwojowego". Z in vitro mogłyby korzystać pary heteroseksualne. Projekt środowisk lewicowych firmowany przez posła Marka Balickiego (SLD) przewiduje nie tylko tworzenie dowolnej liczby zarodków, ich zamrażanie, selekcję, niszczenie, ale także dostęp do in vitro wszystkich par, także homoseksualnych. Propozycja dawniej posłanki SLD, dziś eurodeputowanej Joanny Senyszyn dotyczy tylko finansowania z NFZ do trzech prób zapłodnienia. Był jeszcze jeden projekt – Komitetu Contra In Vitro, który wprowadzał wysokie kary dla osób dokonujących zabiegu in vitro. Sejm dwa razy go odrzucił. Raz jako projekt obywatelski, po raz drugi, gdy zgłosiło go koło Polska Plus. Kluby PiS, PO i PSL zapowiedziały, że w głosowaniu nad projektami nie będzie obowiązywała dyscyplina partyjna. [ramka][b]Biskupi piszą do polityków [/b] Prezydent, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, szefowie klubów parlamentarnych otrzymali wczoraj od biskupów list w sprawie metody in vitro. Hierarchowie piszą, że jest ona nie do pogodzenia z "obiektywnymi racjami naukowymi o początku biologicznego życia człowieka, jak też z jednoznacznymi wskazaniami moralnymi płynącymi z Dekalogu i Ewangelii". Wskazują, iż urodzenie w wyniku in vitro jednego dziecka powoduje śmierć wielu istnień ludzkich; nie do końca zbadane są skutki zdrowotne dla tak urodzonych dzieci; metoda ta jest "młodszą siostrą eugeniki", gdyż zakłada selekcję i uśmiercenie zarodków. Nieobliczalne są również jej skutki społeczne. List podpisali abp Józef Michalik, abp Henryk Hoser i bp Kazimierz Górny. [b][link=http://www.rp.pl/artykul/15,551147-Tresc-listu-biskupow-ws--in-vitro.html]Przeczytaj list biskupów[/link][/b] [i]e.cz. [/i] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA