Ekologia

Raport WWF: przejadamy bogactwa naturalne Ziemi

AFP
Pochłaniamy o połowę więcej dóbr, niż mamy do dyspozycji. Przez 40 lat ubyło nam 30 proc. gatunków zwierząt
„Living Planet Report” jest bilansem zasobów naturalnych Ziemi przygotowywanym co dwa lata przez organizację ekologiczną WWF.
Jego tegoroczny wydźwięk nie daje powodów do zadowolenia. Wynika z niego, że jeśli konsumpcja na świecie utrzyma się na dotychczasowym poziomie, za 40 lat będziemy potrzebowali prawie trzech kul ziemskich, żeby zaspokoić nasze potrzeby. Wedle prognoz do wykarmienia będzie wówczas już 9 miliardów ludzi. [srodtytul]Bobry górą![/srodtytul]
To już ósmy tego typu raport przygotowany we współpracy z Zoological Society of London i Global Footprint Network. Zawiera najnowsze dane dotyczące losów populacji ponad 2500 gatunków zwierząt. Pokazuje, w jaki sposób nasz apetyt na surowce naturalne wpływa na ich kondycję i na środowisko życia. A wpływa niszczycielsko, odbierając zwierzętom coraz więcej przestrzeni życiowej i możliwości wyżywienia. Dzieje się to tym szybciej, im bardziej rośnie liczba ludzi na świecie. Wedle raportu w ciągu ostatnich 40 lat bioróżnorodność, określana wskaźnikiem żyjącej planety (Living Planet Index), zmniejszyła się aż o jedną trzecią, a to oznacza, że od 1970 roku na świecie wyginęło 30 proc. kręgowców. Najbardziej ucierpiały zwierzęta żyjące w strefie równikowej, których ubyło aż 60 proc. Bierze się to w dużej mierze ze sposobu, w jaki z bogactw krajów tropikalnych korzystają państwa najbogatsze, które na potęgę wycinają lasy i niszczą środowisko przy okazji wydobycia złóż. Ten smutny fakt odzwierciedla inna liczba pokazująca, że w krajach o najniższych dochodach liczba gatunków zwierząt skurczyła się o połowę. – Tracimy bogactwo przyrodnicze przede wszystkim w krajach ubogich, najczęściej strefy równikowej. Są za to odpowiedzialne kraje rozwinięte, które żyją w fałszywym przekonaniu, że ich nadmierna konsumpcja i emisja dwutlenku węgla obywają się bez konsekwencji – mówi Karolina Tymorek, koordynator projektu „SOS dla świata” WWF Polska. Pocieszające informacje płyną ze strefy umiarkowanej, gdzie liczba gatunków wzrosła, i to o jedną trzecią. Dotyczy to głównie organizmów morskich, których od 1970 roku przybyło aż 50 proc. Autorzy raportu jako przykład wymieniają 10-proc. wzrost liczebności jesiotrów atlantyckich w ciągu ostatnich dziesięciu lat. My, Polacy, możemy być dumni z odbudowania populacji bobrów, których liczba w latach 1966 – 1998 w naszym kraju wzrosła o 13 proc. [srodtytul]4,5 Ziemi[/srodtytul] Niestety, w dziedzinie konsumpcji bogactw naturalnych naszego globu, będącej drugim podstawowym wskaźnikiem wymienianym w raporcie, Polska nie ma już czym się chwalić. Okazuje się, że zużywamy dwa razy więcej surowców, niż mamy do dyspozycji. Skąd je bierzemy? Z biedniejszych krajów. Nasz ślad ekologiczny, czyli zapotrzebowanie na zasoby naturalne, plasuje się powyżej średniej światowej, a winę za to w dużej mierze ponosi spora emisja dwutlenku węgla. Zresztą cała ludzkość żyje na kredyt, zużywając o połowę więcej surowców, niż Ziemia jest w stanie wyprodukować w ciągu roku. Zużycie węgla stanowi obecnie ponad połowę globalnego śladu ekologicznego. Nasz apetyt na wszystkie dobra naturalne planety wzrósł dwukrotnie od 1966 roku. Jeśli ten trend się utrzyma, za 20 lat będziemy potrzebowali ekwiwalentu nie półtorej, lecz dwóch planet rocznie. Ten paradoks sięga dużo głębiej, gdy uświadomimy sobie, że – jak podaje Bank Światowy – w skrajnym ubóstwie żyje ponad jedna trzecia ludności świata, a zaledwie 30 spośród 200 krajów zużywa aż 40 proc. surowców naturalnych naszego globu. Państwa o najwyższym dochodzie, takie jak Stany Zjednoczone, przejadają średnio pięć razy więcej dóbr niż kraje najuboższe. – Raport pokazuje nieustanny wzrost konsumpcji, który może nas zaprowadzić w ślepy zaułek – komentuje Jim Leape, dyrektor generalny WWF International. – Abyśmy wszyscy na świecie mogli żyć na takim poziomie jak przeciętni mieszkańcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy USA, potrzebowalibyśmy aż czterech i pół planety takiej jak Ziemia. [ramka][srodtytul]Więcej nie znaczy lepiej[/srodtytul] [b]Radosna konsumpcja nie przekłada się na lepsze życie. [/b] Kraje o największym apetycie nie mogą się pochwalić największą długością życia, najwyższym dochodem i poziomem wykształcenia. Według wskaźnika rozwoju społecznego ONZ najlepsze warunki życia mają mieszkańcy krajów o średnim poziomie konsumpcji. Czy jej ograniczenie jest najlepszym sposobem na przetrwanie na Ziemi dłużej niż przez 10 – 20 lat? – Zadanie postawione przez „Living Planet Report” jest jasne. Musimy znaleźć sposób na pogodzenie potrzeb rosnącej i bogacącej się populacji z ograniczonymi zasobami planety. Trzeba zweryfikować, co zużywamy oraz jak produkujemy i wykorzystujemy energię – mówi Jim Leape z WWF. Do tego – jak postuluje ta organizacja – należy m.in. o 15 proc. zwiększyć proporcje obszarów chronionych, ograniczyć wycinanie lasów i zużycie wody oraz przebudować jadłospis większości mieszkańców planety.[/ramka] [ramka][srodtytul]Ile kosztują bogactwa Ziemi?[/srodtytul] [b]Naukowcy zrzeszeni pod szyldem badań The Economics of Ecosystems and Biodiversity obliczyli, ile może kosztować hektar rozmaitych zasobów naturalnych naszego globu w przeliczeniu na rok. Podali też uzasadnienie tej wyceny:[/b] - rafy koralowe (tropikalne i podzwrotnikowe): 14 – 1,2 mln dol. (są celem turystyki, chronią przed sztormami, dają schronienie rybom); - rzeki i jeziora: 1800 – 13 000 dol. (stanowią zasoby słodkiej wody, cel turystyki, uzdatniają odpady); - lasy tropikalne: 91 – 23 000 dol. (pomagają utrzymać stabilność klimatu, stanowią bazę genową, m.in. dla firm farmaceutycznych, zapobiegają erozji gleby); - lasy klimatu umiarkowanego i tajga: 30 – 4900 dol. (dają pożywienie, bazę genową, zabezpieczają działy wodne); - nadbrzeżne tereny podmokłe: 2000 – 215 000 (uzdatniają ścieki, chronią przed sztormami, dają schronienie rybom); - obszary trawiaste: 300 – 3100 dol. (pomagają utrzymać stabilność klimatu, zabezpieczają działy wodne).[/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.stanislawska@rp.pl]a.stanislawska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL