fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Po ma nowy pomysł na wizerunek premiera

ROL
Jędrzej Bielecki
Skok w politykę zagraniczną i ucieczka od krajowych kłopotów – taka ma być nowa strategia Donalda Tuska
– Premier będzie pokazywany jako mąż stanu w towarzystwie polityków najważniejszych krajów: np. Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy'ego. A za krajowe problemy odpowiedzialność poniosą ministrowie – mówi "Rz" jeden z parlamentarzystów PO.
– Słyszałem o tym planie już kilka miesięcy temu – dopowiada inny poseł Platformy.
Domeną Donalda Tuska ma się stać polityka zagraniczna. Plan jego wizerunkowej ochrony ma być też połączony z wydarzeniami związanymi z objęciem przez Polskę prezydencji unijnej 1 lipca 2011 r. Większość polityków PO prognozuje dziś, że wybory parlamentarne odbędą się w zwykłym terminie, czyli już w trakcie prezydencji (jesienią 2011 r.).
Za to wszystkie skojarzenia ze złymi wiadomościami, szczególnie kryzysem gospodarczym, mają wziąć na siebie pozostali członkowie rządu.
Jeden z informatorów "Rz" tłumaczy planowaną taktykę Tuska za pomocą znanego nie tylko wśród polityków dowcipu: ustępujący premier zostawia swojemu następcy trzy koperty z dobrymi radami. W pierwszej napisał: zwal wszystko na swoich poprzedników. W drugiej: zwal na poprzedników i wyrzuć ze dwóch ministrów. W trzeciej: przygotuj trzy koperty dla swojego następcy.
– Tusk jest na etapie między drugą a trzecią kopertą – tłumaczy polityk Platformy. Bodźcem do większych starań o wizerunek mają być spadające notowania rządu. Według CBOS od lipca o 5 proc. zmalała liczba zwolenników rządu (do 38 proc.). Wyraźnie lepiej jest z osobistą popularnością Tuska, choć i ona spada (z 51 proc. w lipcu do 47 proc. w sierpniu). To znak, że duża część wyborców inaczej ocenia rząd, a inaczej jego szefa. I cały czas wizerunek Tuska jest najcenniejszym skarbem Platformy. Tego skarbu nie wolno rozmienić na drobne.
– Nie wierzę, aby taka taktyka była możliwa. Przecież to autorski gabinet Donalda Tuska – zastanawia się poseł Antoni Mężydło (PO).
– Wątpię, aby był taki plan. Tuskowi nie brakuje odwagi, aby mówić o rzeczach trudnych. Przecież to on zakomunikował podwyżkę VAT – dopowiada jeden z członków rządu.
Takie argumenty zwolenników tezy o nowej taktyce nie przekonują. – Powiedział o VAT, bo musiał. Wysypał się z tym najpierw Michał Boni, potem Grzegorz Schetyna powiedział, że to nie jest dobry pomysł. Więc w tej sprawie nie mógł się już zasłonić szeregowym ministrem – zauważa jeden z posłów.
Według niego Tusk sceduje na ministrów i posłów prace nad najtrudniejszymi reformami.
Będzie trzymał bezpieczny dystans, a po powrocie z ważnych wizyt międzynarodowych będzie je recenzował – uważa nasz rozmówca, który nie wyklucza dymisji najbardziej kłopotliwych dla premiera ministrów. Których? Nasi informatorzy wskazują na szefa MON Bogdana Klicha oraz minister pracy i opieki społecznej Jolantę Fedak. Ale Fedak jest ministrem koalicyjnym.
– Tu naszej zgody raczej nie będzie. To trudna działka, a my w pięć minut kogoś nowego nie znajdziemy – mówi inny minister z PSL. Nie ukrywa przy tym obaw, że jego partia może się stać ofiarą nowej taktyki: – Słychać w rządzie zapowiedzi, że trzeba aktywizować politykę zagraniczną, właśnie z powodu prezydencji. Mam jednak nadzieję, że nie przerzucą na nas odpowiedzialności za krajowy bałagan.
Szef Klubu Parlamentarnego PSL uspokaja.
– Chodzi raczej o to, że po wyborach prezydenckich jest nowe rozdanie i wszyscy się sprawdzają – mówi "Rz" Stanisław Żelichowski. – Zwłaszcza w Platformie, gdzie jest nowy układ sił między premierem, prezydentem i marszałkiem Sejmu.
Podzieleni w ocenach są również eksperci. – Przecież taktykę rzekomego niemieszania się do codziennej bijatyki politycznej widać już od dawna – ocenia dr Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Im bliżej wyborów, tym bardziej Tusk będzie się stawiał w roli ponadpartyjnego quasi-prezydenta.
– To tylko częściowo prawda – twierdzi z kolei dr Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Zrzucać winę na ministrów da się tylko w drobnych kwestiach, w najważniejszych nie ma ucieczki od odpowiedzialności.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA