fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Jak i gdzie uczyć ekonomii

Warto pogłębiać wiedzę uczniów o korzyściach i kosztach wynikających z przystąpienia Polski do strefy euro, piszą profesorowie Uniwersytetu Warszawskiego
Naszym zdaniem jakość polskiej ekonomii pozostawia wiele do życzenia, a poziom nauczania w szkołach wyższych w dużym stopniu zależy od przygotowania maturzystów do studiów. W związku z tym sądzimy, że przygotowanie maturzystów z matematyki ma decydujące znaczenie dla możliwości nauczania mikroekonomii, makroekonomii oraz ekonometrii. Z kolei solidne podstawy tych przedmiotów określają możliwości zaawansowanego nauczania w bardziej wyspecjalizowanych dziedzinach.
Uważamy też, że warto wprowadzić pilotażowy system zachęcania uczniów liceum do zainteresowania się ekonomią. Sądzimy na przykład, że warto pokazywać, jak można aktywnie nauczać ekonomii za pomocą eksperymentów ekonomicznych. Nasze doświadczenia z licealistami pokazują, że ekonomia eksperymentalna wzbudza duże zainteresowanie wśród młodzieży, a nauki ekonomiczne mogą być ciekawe dla przyszłych studentów.
Sądzimy, że warto wprowadzić wykłady i programy informujące o korzyściach płynących z globalizacji gospodarki światowej i integracji regionalnej w ramach Unii Europejskiej. Wydaje się, że obecny kryzys światowy może wytworzyć wśród uczniów i innych grup społecznych wrażenie, że otwarcie gospodarcze Polski jest szkodliwe. Tymczasem postawa taka może w długim okresie hamować przedsiębiorczość Polaków i możliwości rozwojowe naszego kraju.
Uważamy też, że warto pogłębiać wiedzę uczniów o korzyściach i kosztach wynikających z przystąpienia Polski do strefy euro. Studia podyplomowe dofinansowane przez NBP cieszą się dużym zainteresowaniem, a bardziej popularne krótkie prezentacje prowadzone przez ekspertów byłyby prawdopodobnie ciekawe dla uczniów szkół średnich.
Dla lepszego funkcjonowania polskiej gospodarki potrzebne są kadry specjalistów. Dlatego sądzimy, że oprócz nauczania na wysokim poziomie przedmiotów podstawowych (mikroekonomii, makroekonomii i ekonometrii) warto włożyć większy wysiłek w nauczanie przedmiotów związanych z funkcjonowaniem gospodarki w otoczeniu międzynarodowym. Uważamy, że podniesienie poziomu nauczania ekonomii międzynarodowej (makroekonomii gospodarki otwartej i teorii handlu międzynarodowego, międzynarodowych rynków finansowych, teorii bezpośrednich inwestycji zagranicznych) ma duże znaczenie dla późniejszego sprawnego funkcjonowania polskich firm i instytucji publicznych w zintegrowanej Europie.
[wyimek]Wysoki poziom edukacji wymaga też wsparcia inicjatyw stricte naukowych [/wyimek]
Sądzimy również, że warto promować wykształcenie interdyscyplinarne, pozwalające na pojawienie się ekspertów z różnych pokrewnych dziedzin. Przykładowo równoczesne studia dla ekonomistów i prawników powinny dostarczać pożądanych dla gospodarki fachowców. Podobnie łączenie studiów ekonomicznych z matematycznymi, socjologicznymi czy zarządzania powinno sprzyjać kształceniu wielostronnie przygotowanych kadr. Doświadczenia Uniwersytetu Warszawskiego związane z równoczesnymi studiami (prowadzonymi na kilku wydziałach równocześnie) są bardzo zachęcające.
Wysoki poziom edukacji wymaga też wsparcia inicjatyw stricte naukowych. Sądzimy, że wspieranie przez NBP poważnych ekonomicznych konferencji międzynarodowych na temat skutków kryzysu międzynarodowego ma duże znaczenie dla lepszej polityki gospodarczej i aktywnego uczestnictwa polskich ekonomistów w życiu międzynarodowej społeczności akademickiej. Być może warto również rozważyć możliwość dofinansowania programu stypendialnego dla najwybitniejszych, dobrze zapowiadających się młodych ekonomistów. Kryzys z lat 2008 – 2009 pokazał, że polskie społeczeństwo jest zacofane pod względem edukacji ekonomicznej. Poziom zaufania społeczeństwa do banków i instytucji finansowych jest relatywnie niski. Ten brak zaufania częściowo zmniejszył zagrożenie polskich konsumentów – zwłaszcza tych uboższych – skutkami kryzysu. Z drugiej jednak strony ta swoista “premia zacofania” może w długim okresie osłabiać rozwój rynku finansowego i rozwój gospodarczy. Dlatego potrzebne mogą być wykłady i popularne publikacje na temat:
- warunków i kosztów zawierania umów kredytowych, zwłaszcza konsumpcyjnych i mieszkaniowych (oraz inwestycyjnych),
- kredytów denominowanych w obcych walutach, lokat w fundusze inwestycyjne i emerytalne,
- systemów emerytalnych, w tym na temat różnic między systemem kapitałowym a pay-as-you-go, różnic pomiędzy funduszami otwartymi a zamkniętymi itd.
[i]Autorzy pracują na Uniwersytecie Warszawskim.
Prof. dr hab. Jan J. Michałek jest kierownikiem Katedry Makroekonomii i Teorii Handlu Zagranicznego Wydziału Nauk Ekonomicznych, a prof. dr hab. Tomasz Żylicz dziekanem Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA