fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Butelka Chagalla

Już jako młoda dziewczyna Roseline karmiła okoliczną biedotę podkradając jedzenie z zamkowej spiżarni ojca (fot. www.coldev.org)
Rzeczpospolita
Została świętą, ale jej życie nie obfitowało w heroiczne czyny. Dwa jej najpopularniejsze cuda dotyczą po prostu… jedzenia. Skromne życie zakonnicy zainspirowało Marca Chagalla
Jedziemy samochodem w głąb Prowansji. Opuściliśmy Lazurowe Wybrzeże na rzecz bardziej górzystego, rolniczego regionu południowej Francji – departamentu Var. Obie cechy: teren pagórkowaty i rolniczy, oznaczają jedno… dookoła same winnice.
Bramą do tego regionu jest jezioro Saint-Cassien. Ma ono 430 hektarów. Zjeżdżają tu wędkarze z całego świata, bo Saint-Cassien jest jednym z najlepszych łowisk Francji. Tutejsze płotki osiągają wagę 5 kilogramów. Największą rybą w tym zbiorniku jest, znana tutejszym wędkarzom, samica karpia, którą ochrzczono Bernadetta. Waży 32,5 kilograma! Popularność tego jeziora wśród miłośników haczyka jest tak wielka, że od zeszłego roku wprowadzono ograniczenia. Łowić można tylko w parzyste tygodnie, w nieparzyste jest to zabronione.
[srodtytul]Wichrowe wzgórze[/srodtytul]
Nie zatrzymujemy się. Droga wije się wśród wzgórz. Po prawej stronie mijamy takie miejscowości, jak Callian, Tassy, Tourrettes. Wszystkie w malowniczej, górzystej scenerii. Pierwsza, położona zaraz za jeziorem, to Montauroux. Tam zajeżdżamy.
Cisza. Jest niedziela, więc miejscowi siedzą w kawiarni na głównym placu du Clos. Są ogorzali od wiatru. Nazwa miejscowości w języku prowansalskim – Monte Auroros – oznacza góry narażone na wiatry. Wchodzimy na sam szczyt, na którym stoi kościół. Zamknięty. Zmęczenie wywołane wdrapaniem się na to wzgórze nagradza piękny widok okolicy i dachów Montauroux. – Gdy mieszkańcy Nicei, Cannes czy Saint Tropez mają już dość gwaru Lazurowego Wybrzeża, kupują domki w takich miejscowościach jak ta i kontemplują życie przy kawie w miejscowej kawiarni – opowiada Eberhard, który jest naszym kierowcą i przewodnikiem po okolicy.
Czy coś tu zjemy? – pytam rzeczowo. – Znam lepsze miejsce na zaspokojenie głodu, to Saint-Paul-en-Foret – słyszę odpowiedź.
Z Montauroux jedziemy około pół godziny. Zjeżdżamy z głównej trasy, by po około 10 kilometrach wjechać na polanę ukrytą w sercu lasu, a na polanie, lekko na wzniesieniu, leży urocze miasto. Zanim dojedziemy do jego granic, mijamy gaj oliwny.
Sama miejscowość jest mała, a życie restauracyjno-kawiarniano-galeryjne tętni przy głównym placu. Wybraliśmy jedną z restauracji, gdzie za 15 euro spróbowaliśmy dania dnia, czyli jagnięciny po prowansalsku z winem.
Na placu piknik zorganizował sobie i gościom właściciel pobliskiej stadniny koni. Klacze spokojnie stoją przywiązane do drzew, zdenerwowany bezczynnością ogier kopie ziemię. Jeźdźcy natomiast, nie zwracając na nic uwagi, dyskutując na temat urody życia, pałaszują na pobliskim murku to, co przywieźli ze sobą. Nie brakuje pieczonej kaczki, winogron, czerwonego wina. – Jedziemy dalej – zarządza Eberhard, gdy zapatrzyliśmy się na tę sielankę. – Mam wam jeszcze coś ważnego do pokazania.
[srodtytul]Oczy to relikwie[/srodtytul]
Po godzinie jazdy mijamy Draguignan. Około 10 kilometrów pod nim leży mała, skromna kaplica wybudowana w 1200 roku, kiedy to była częścią dużego klasztoru. W kaplicy leży zmumifikowana święta Roseline. Leży w przeszklonym sarkofagu w bocznej nawie kaplicy. Mała niczym ptak. Ubrana w zakonny habit, z którego wyłania się papierowa twarz. Twarz bez oczu. Gałki wydłubano. Gdy w 1334 roku ekshumowano ją, zauważono, że ciało jest nienaruszone, a oczy „otwarte i pełne jasności”. A zatem oczy potraktowano jak relikwie. Przechowywane były osobno, ale zaginęły za Ludwika XIV.
Roseline nos miała dość spory, typu orlego, za to twarz drobną. Leży z lekko rozchylonymi ustami, w których nie ma trzech czy czterech przednich górnych zębów. Z habitu wyłaniają się dłonie, które kiedyś chyba były splecione do modlitwy. Stopy (czarne) przekrzywione lekko w prawą stronę. A pod nimi leży dokument podpisany przez papieża, uznający siostrę Roseline za świętą.
Roseline należała do szlacheckiej rodziny z wielkimi majątkami w południowej Francji. Była najstarszą córką Arnauda de Villeneuve, księcia Les Arcs i Sybille de Saran. Urodziła się na zamku w Arcs 27 stycznia 1263 roku. Już jako młoda dziewczyna była bardzo hojna. Karmiła okoliczną biedotę, podkradając jedzenie z zamkowej spiżarni ojca, co się oczywiście właścicielowi nie podobało. Któregoś dnia nakrył ją, kiedy wynosiła żywność. Chwycił za fartuch pełen chleba. Gdy rozwiązał pakunek, zamiast pokarmu znalazł... bukiet róż. Był to pierwszy cud Roseline – cud róż.
[srodtytul]Obiad aniołów[/srodtytul]
Była upartą dziedziczką. W wieku 16 lat zapragnęła zostać zakonnicą Kartuzów. Wbrew woli ojca, który przeznaczył ją do zamążpójścia. Dopięła swego i została konsekrowana w Bertaud w Alpach Delfinackich. Po latach, za wstawiennictwem swojej ciotki, została przeniesiona bliżej domu, tu, gdzie spoczywa teraz.
Podczas jej nowicjatu znowu doszło do kilku cudów. Jednym z nich był tzw. obiad aniołów. Święta Roseline była odpowiedzialna za przygotowanie obiadu dla innych sióstr. Raz jednak pogrążona w modlitwie zapomniała o tym obowiązku. Wtedy anioły przygotowały posiłek za nią. Ten właśnie cud uwiecznił na ogromnej mozaice Marc Chagall na jednej ze ścian kaplicy. Na samym szczycie obrazu znajduje się słońce, po jego prawej stronie jakaś błękitna postać. Bóg? Anioł? Poniżej czerwony anioł. Gdzieś w tle miasteczko. Z jednej strony stołu stoi zielony anioł, z drugiej niebieski. Stół jest suto zastawiony: ryba, owoce, butelka napoju, są także kwiaty w wazonie i sztućce.
[srodtytul]Święte wino[/srodtytul]
Dlaczego Chagall stworzył mozaikę? Czemu ekstrawaganckimi witrażami Jean Bazan i Raoul Ubac postanowili wyczarować światło mieniące się różnymi kolorami na twarzy świętej? Z jakiego powodu Diego Giacometti zdecydował się na postawienie tu swych rzeźb? Czy to wszystko ma związek z zachwytem nad drobną świętą, nad tym, że w cudowny sposób zmumifikowana przyciąga codziennie rzeszę pielgrzymów, a już szczególnie 17 stycznia każdego roku, kiedy to przypada jej dzień? Modlą się wtedy o zdrowie i pokarm. Podobno wstawiennictwo świętej zapobiega suszy. A może rozwiązanie zagadki jest bardziej prozaiczne? Może chodzi o Małgorzatę ze słynnej rodziny Maeght, marszandów Francji. To ona podobno płaciła za dzieła sztuki znajdujące się w małej kaplicy, przy skromnej świętej. Tak była zafascynowana jej życiem.
Wychodząc z kaplicy, zamyśleni nad cudami świętej Roseline kierujemy kroki do pobliskiej, nagradzanej winnicy Chateau Sainte Roseline. Stan naszego ducha musimy w końcu utrwalić odpowiednim trunkiem. Na Lazurowym Wybrzeżu w okresie letnim pija się tylko różowe wino.
Przy dobrym winie wracamy jeszcze myślami do tej butelki na mozaikowym stole Chagalla. Wierzymy, że w środku jest nic innego jak wino. Co przecież mogłyby przynieść anioły? – Wino od świętej Roseline jest tak święte, że nie trzeba chodzić w niedzielę do kościoła. Wystarczy otworzyć butelkę – mawia Eberhard.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA