fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Halo! Jest tam kto?

NATURE
Przybywamy w pokoju – mówią zwykle Ziemianie do właśnie poznanych kosmitów w filmach science fiction. A co mówimy Obcym naprawdę? I właściwie w jakim języku można z nimi rozmawiać?
Od chwili wysłania w kosmos plakietek z obrazami mężczyzny i kobiety minie wkrótce 40 lat. Przez ten czas naukowcy – i nie tylko oni – odeszli od pomysłu wystrzeliwania przekazów dla obcych na pokładach kosmicznych sond. Taniej i szybciej jest robić to za pośrednictwem fal radiowych. Tyle że teraz praktycznie każdy może wysłać w przestrzeń kosmiczną właściwie to, co zechce. W ten sposób nasza cywilizacja wysłała już w stronę domniemanych kosmitów m.in. reklamę czipsów, wpisy z Internetu, odgłosy skurczów pochwy (tak, tak), zdjęcia i muzykę, a nawet agitację polityczną (na wypadek gdyby kosmici zamierzali głosować na George’a W. Busha). Oczywiście nie zabrakło też tradycyjnych formuł matematycznych i wizerunków człowieka. Jest też – jakżeby inaczej – prośba o pożyczkę.
Do tego bez przerwy transmitujemy w przestrzeń kosmiczną słabsze sygnały pochodzące z nadajników telewizyjnych i radiowych. Na szczęście, gdyby nawet wszystkie te sygnały dotarły do naszych braci w rozumie, na odpowiedź musielibyśmy czekać od kilkunastu lat do nawet kilkudziesięciu tysięcy. Dlaczego na szczęście? Bo sądząc po tym, co my wysłaliśmy im, możemy w rewanżu otrzymać obrazki gołych kosmitów, reklamy i w najlepszym razie kilka podstawowych równań matematycznych.
[srodtytul]Pocztówki z Ziemi[/srodtytul]
Początki były skromne. Na początku lat 70. ubiegłego stulecia dwie amerykańskie sondy Pioneer 10 (1972 rok) i 11 (1973 rok) uniosły w kosmos plakietki z wizerunkami nagich ludzi płci obojga oraz pozycją naszej planety w Układzie Słonecznym. Kilka lat później – w 1977 roku – wystrzelono sondy Voyager 1 i 2 z zamiarem wypchnięcia ich poza nasz system planetarny. Oba pojazdy niosą na pokładzie pozłacane miedziane dyski z nagranymi odgłosami Ziemi. Choć dziś Voyager 1 jest najbardziej odległym od Ziemi obiektem stworzonym przez człowieka, porusza się zawstydzająco wolno. Do najbliższej innej gwiazdy doleci najwcześniej za... 40 tys. lat. Nas może już nie być.
Dlatego naukowcy sięgnęli po inny sposób – fale elektromagnetyczne. Wiadomości radiowe pokonują przestrzeń szybko (choć przy kosmicznych odległościach nadal niedostatecznie szybko) i można je „wycelować” w planety lub układy planetarne, na których możemy spodziewać się życia.
Jedną z najlepiej przemyślanych wiadomości była – o dziwo – jedna z pierwszych. Skonstruowana przez dr. Franka Drake’a i Carla Sagana i wysłana z teleskopu Arecibo w Portoryko w 1974 roku zawierała zaledwie 1679 bitów informacji (210 znaków, czyli mniej więcej tyle, ile ma zdanie, które państwo właśnie czytacie). Dlaczego właśnie tyle? Bo naukowcy doszli do wniosku, że dobrze będzie użyć w wiadomości liczb pierwszych (podzielnych przez jeden i samą siebie). A 1679 to rezultat mnożenia 23 i 73. Domyślny kosmita powinien zatem ułożyć bity (zera i jedynki) znalezione w wiadomości w siatkę o takich właśnie wymiarach. W rezultacie otrzyma rysunek zdradzający podstawowe informacje o nas.
[srodtytul]Dogadać się[/srodtytul]
T o są pocztówki. Miło taką dostać, ale bardzo trudną ją rozszyfrować, jeżeli jest w języku, którego nie rozumiesz – mówi magazynowi „New Scientist” Seth Shostak, astronom pracujący dla SETI (Search for Extraterriestrial Intelligence – projekt poszukiwań pozaziemskiej inteligencji). Shostak przyznaje, że nawet jemu trudno jest w tej wiadomości rozpoznać znajomy przecież kształt homo sapiens. Dla obcych takie informacje mogą być bezużyteczne.
Drugą istotną wiadomością opracowaną przez naukowców była „Interstellar Rosetta Stone”, której autorami byli Kanadyjczycy Yvan Dutil i Stephane Dumas. Również oni wykorzystali podstawowe równania matematyczne, wizerunki Ziemi oraz kobiety i mężczyzny. Tę wiadomość wysłano w kosmos w 1999 roku.
– Wiele osób się zastanawia, co powinniśmy im posłać. Muzykę, matematykę, obrazki? – mówi Seth Shostak magazynowi „New Scientist”. – Moim zdaniem wszystko jedno. Równie dobrze możemy im posłać zawartość serwerów Google’a. Tam jest mnóstwo informacji, sporo się powtarza. Są zdjęcia, część z nich to pornografia, ale z tym powinni sobie poradzić.
Oczywiście – uniwersalnym językiem, który każdy powinien zrozumieć (niezależnie od tego, czy liczy na palcach czy mackach) od zawsze była matematyka. Już w latach 60. ubiegłego stulecia holenderski matematyk Hans Freudenthal stworzył taki język wychodzący od najprostszych równań, a następnie na tej podstawie budujący coraz bardziej skomplikowane pojęcia. Ale skoro kosmici mogą odbierać słabe sygnały radiowe, zapewne mają już jakąś wiedzę na temat matematyki i fizyki, dlatego być może nie warto zanudzać ich prostymi równaniami. 30 lat po Freudenthalu dwóch naukowców z Uniwersytetu Arizony Carl DeVito i Robert Oehrle zaproponowało prostszą formułę pozwalającą szybciej przekazywać informacje naukowe.
Później jednak amatorzy wysyłający informacje o nas w kosmos doszli do przekonania, że matematyka to nie wszystko. Że warto transmitować również „ziemską kulturę”. W ten sposób w 1986 roku Joe Davis, który uznał, że kosmitów najbardziej interesuje to, jak się rozmnażamy, nagrał odgłosy skurczów pochew tancerek Boston Ballet i wysłał je w kierunku Epsilon Eridani i Tau Ceti. Użył do tego radaru słynnej uczelni MIT Millstone Hill Radar, co tak rozwścieczyło amerykańskie lotnictwo, że po kilkunastu minutach nadawania tego zajmującego programu emisję przerwano.
Jednak osobą najbardziej zasłużoną w radiowych kontaktach z obcymi jest bez wątpienia Aleksander Leonidowicz Zajcew z Instytutu Radioinżynierii i Elektroniki w Moskwie. Pracuje również dla SETI. Zajcew wysłał już kilka pakietów wiadomości w kierunku najbliższych gwiazd. Oprócz informacji naukowych transmitował również lżejsze dane: m.in. z internetowego serwisu społecznościowego Bebo. Aktorka Gillian Anderson (znana z serialu „Z archiwum X”) wysłała w ten sposób wiadomość, by głosować na Baracka Obamę. Ktoś inny napisał: „Przyślijcie pieniądze. Jakiekolwiek. Pieniądze kosmitów OK. Uniwersalne OK. Meteoryty. Złoto, złom (...)”. Do systemu planetarnego Gliese 581 próbka ziemskiej kultury dotrze w 2029 roku.
[srodtytul]Bądźmy ostrożni[/srodtytul]
Do idei wysyłania informacji radiowych w kosmos przekonuje się powoli nawet SETI. Dotąd radioteleskopy SETI tylko nasłuchiwały. Szukano niezwykłych, niedających się wyjaśnić naturalnymi przyczynami sygnałów. Mimo kilku, z całą pewnością frapujących, impulsów nigdy nie udało się potwierdzić, że choć jeden sygnał pochodzi ze sztucznego źródła. Żadnych pozdrowień, ostrzeżeń, a nawet znanych z filmu „Kontakt” z Jodie Foster planów kapsuł do podróży nadświetlnych. Nic.
Dlatego teraz SETI zamierza zmienić sposób działania. Z pasywnego nasłuchiwania chce przejść do aktywnego nadawania. – Być może wszyscy nasłuchują, ale nikt nie nadaje. Być może trzeba do tego bezczelnej cywilizacji, takiej jak nasza – mówi magazynowi „News Scientist” Douglas Vakoch, szef programu Konstrukcji Międzygwiezdnych Wiadomości SETI.
Decyzja jeszcze nie zapadła. Szefowie SETI podejmą ją podczas specjalnego spotkania w kwietniu tego roku.
A w które planety celować? Do niedawna najciekawszym celem były układy Tau Ceti, Alfa Centauri, Epsilon Eridani czy Gwiazda Polarna. Teraz nadajniki wysyłają sygnały tam, gdzie się spodziewamy odkryć życie. Na pierwszym miejscu tej listy znajduje się układ planetarny Gliese 581 (i dwie planety oznaczone literami c i d). Nowych celów ma dostarczyć satelita Kepler, który poszuka planet podobnych do Ziemi.
– Nawet gdybyśmy znaleźli 10 tys. takich światów, to by nie wystarczyło – tłumaczy Seth Shostak. – Biologię na Ziemi mamy od
4 mld lat, a radioteleskopy tylko od 40 lat. Czyli szansa jest jak 1 na 100 milionów. Jeżeli technologiczne „okno” u obcych jest tak krótkie jak nasze, musimy wysłać wiadomość do 100 mln nowych planet podobnych do Ziemi, aby ktoś nas usłyszał.
– Wiele spośród tych wysyłanych wiadomości jest bardzo odpowiedzialnych. Ale martwię się o inne nadawane przez nas rzeczy – przyznał w rozmowie z agencją AFP prof. Albert Harrison, psycholog społeczny z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis. – Kiedy zaczynasz nadawać i ściągasz na siebie uwagę, musisz być bardzo ostrożny, jaki wizerunek sobie tworzysz. Możemy się im wydać zagrożeniem – tłumaczy prof. Harrison.
[srodtytul]Nie wychylajmy się[/srodtytul]
Podobną strategię radzi też przyjąć Malcolm Fridlund, astrofizyk Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Jego zdaniem rozgłaszanie wszem i wobec swojego istnienia nie jest wcale takim dobrym pomysłem. Nie wszyscy muszą być przyjaźni.
„Nie jest wcale takie oczywiste, że wszystkie pozaziemskie cywilizacje muszą być nam przychylne. Albo że kontakt z nawet przychylną rasą nie będzie miał poważnych skutków dla ludzi tu, na Ziemi” – ostrzegało pismo „Nature” w 2008 roku. Pogląd ten podziela światowej sławy astrofizyk Stephen Hawking: „nie powinniśmy się wychylać”, bo istnieje ryzyko spotkania z wrogo nastawioną cywilizacją mającą nad nami przewagę technologiczną.
Nawet entuzjaści z SETI nie są przekonani, czy warto nadawać sygnały do obcych cywilizacji. Z tego powodu z prac nad tym programem wycofał się słynny autor powieści science fiction David Brin.
[ramka]
[b]Historia komunikatów[/b]
1974
[b]? Wiadomość z Arecibo[/b]
Specjalnie przygotowana przez naukowców przesyłka zawierająca podstawowe informacje o naszym gatunku i planecie. Skierowano ją w stronę gromady kulistej M13. Dotrze tam w roku 26 974.
1986
[b]? Tak to robią ludzie[/b]
Artysta Joe Davis nagrywa i wysyła w kosmos „odgłosy reprodukcji”. Do Epsilon Eridani wiadomość dotarła w 1996 roku, a do Tau Ceti – w 1998.
1999
[b]? Międzygwiezdny kamień z Rosetty[/b]
„Cosmic Call 1” nadany przez radioteleskop na Ukrainie ma pozwolić słuchającym nas kosmitom zrozumieć nasze intencje. Wiadomość zawiera m.in. matematyczną wiadomość „Interstellar Rosetta Stone”.
2001
[b]? Muzyka elektroniczna[/b]
Aleksander Zajcew wysyła kolejną wiadomość – tym razem zawierającą nagranie koncertu muzyki elektronicznej. Dotrze ona do sześciu gwiazd, w tym do 47 Ursae Majoris w Wielkiej Niedźwiedzicy (w 2047 roku).
2003
[b]? Powtórka Rosetty[/b]
Naukowcy po raz kolejny wysyłają matematyczną wiadomość, jednak tym razem dodają do niej obrazki i muzykę.
2005
[b]? Dajemy wam Internet[/b]
Pierwszy raz w kosmos wysłana zostaje zawartość strony internetowej. To Craigslist – strona z drobnymi ogłoszeniami.
2008
[b]? The Beatles w kosmosie[/b]
– Wspaniale. Świetna robota NASA. Powiedzcie kosmitom, że ich kocham – miał powiedzieć Paul McCartney, gdy amerykańska agencja kosmiczna wysłała w 2008 roku piosenkę The Beatles „Across Universe”. Nadajnik wycelowano w okolicę Gwiazdy Polarnej. Muzyczne pozdrowienia dotrą tam w 2439 roku.
2008
[b]? Głosujcie na Obamę[/b]
Kolejny pomysł Zajcewa. W stronę planety Gliese 581 c poleciało pół tysiąca wiadomości wybranych z serwisu społecznościowego Bebo. Dotrą do adresatów za 18 lat.
2008
[b]? Coś do przegryzienia[/b]
Przez sześć godzin nadajniki wysyłały reklamę czipsów Doritos. Odbiorcami były nieszczęśliwe istoty w okolicy 47 Ursae Majoris, te same, które wcześniej otrzymały wiadomość od Zajcewa. Później w stronę Alfa Centauri wysłano film science fiction „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia”. Bez czipsów.
2009
[b]? Pozdrowienia z Ziemi[/b]
„Hello from Earth” wysłane z australijskiego nadajnika dotrze do planety Gliese 581 d za niecałe 20 lat.
2009
[b]? Z zielonej planety[/b]
Niestrudzony Joe Davis wysłał w kierunku trzech pobliskich gwiazd kod genetyczny najważniejszej jego zdaniem cząsteczki na Ziemi – enzymu RuBisCO niezbędnego w procesie fotosyntezy. Nadawał z iPhone’a.
[i]—Na podst. „New Scientist„[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA