fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Brutalne napady, których nie było

Dwie kobiety nie tylko zmyśliły historie o napastniku, ale same się okaleczyły
O tych dramatycznych wydarzeniach usłyszała cała Polska. 12 lutego w Krośnie Odrzańskim nieznany mężczyzna rzekomo zaatakował 40-latkę. Ostrym narzędziem pociął jej ręce, którymi zasłaniała twarz. Zdołała uciec. „Sama nie wiem, jak to zrobiłam. Najpierw był paraliżujący strach i przed oczami przeleciało mi całe życie. Zobaczyłam dzieci...” – opowiadała „Gazecie Lubuskiej”.
Kilka godzin później miało dojść do kolejnego ataku. Według ofiary napastnik z kolegą podjechał pod dom w Leśniowie Wielkim, wdarł się do wnętrza, pociął i zgwałcił 22-latkę.
Pierwsze podejrzenie – gwałciciel, który terroryzuje Zieloną Górę i okolice. Funkcjonariusze organizują obławę. Powstają nowe portrety pamięciowe. Na próżno – sprawców nie ujęto.
Dziś już wiadomo, że tych dwóch napadów nie było.
– Rzekome ofiary przyznały, iż opowiedziane przez nie historie nie są prawdziwe – wyjaśnia nadkomisarz Agata Sałatka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.
22-latka usłyszała już zarzut składania fałszywych zeznań. Grozi jej do trzech lat więzienia. O losie 40-latki prokurator zapewne zadecyduje dziś.
Dlaczego kłamały? Jak ustaliła „Rz”, podczas przesłuchania złożyły w tej sprawie wyjaśnienia. Śledczy nie chcą jednak o nich rozmawiać.
– Może te kobiety mają problemy, które chciały w ten sposób odreagować, a może zależało im na zrobieniu z siebie ofiar, by uniknąć konsekwencji jakichś innych zachowań – tłumaczy prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog. – W niektórych środowiskach występowanie w roli ofiary podnosi wartość kobiety. To jednak spekulacje.
A policjanci są wściekli. – Wykonaliśmy gigantyczną pracę. O pomoc poprosiliśmy nawet Niemców. Jak się okazuje, niepotrzebnie – mówi jeden z nich.
Hipoteza o seryjnym gwałcicielu staje się coraz bardziej problematyczna. Od 9 stycznia lubuscy policjanci odebrali dziesięć zgłoszeń o napadach na kobiety. Cztery zdarzenia uznano za niezwiązane z pozostałymi. Jeszcze pod koniec tygodnia śledztwo koncentrowało się na sześciu, teraz – na czterech. – Nie możemy wykluczyć, że dokonała ich ta sama osoba. Ale to tylko jedna z hipotez – przyznaje nadkomisarz Sałatka.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=l.zalesinski@rp.pl]l.zalesinski@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA