fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prokuratorzy

Najlepszy oskarżyciel to śledczy

Fotorzepa, Mac Maciej Kaczanowski
Prokuratorzy, sędziowie i adwokaci są zgodni: ten, kto prowadził śledztwo, powinien oskarżać
W ostatnich dniach mogliśmy to obserwować przy rozpoczęciu procesu w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały, gdy prokurator Jerzy Mierzewski, który prowadził to śledztwo, przez ok. półtorej godziny prezentował akt oskarżenia.
[srodtytul]Znajomość sprawy[/srodtytul]
Polską rzeczywistość sądowo-prokuratorską obrazuje pytanie (z debaty dwóch kandydatów na urząd prokuratora generalnego) Piotra Liwszica, młodego protokolanta z Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów: dlaczego na kolejne rozprawy przychodzi inny prokurator, i po kilku sprawach okazuje się, że to on, protokolant, zna ją lepiej niż prokurator.
Edward Zalewski, prokurator krajowy, jakieś rozwiązanie problemu widzi w wyznaczeniu wydziałów, które miałyby się zajmować sprawami przed sądem. Sędzia Andrzej Seremet jako jeden ze środków zaradczych wskazał szkolenie retoryczne prokuratorów. Obaj kandydaci byli zgodni, że sala sądowa to swego rodzaju wizytówka prokuratury.
Zdolności retoryczne albo się ma, albo nie, choć oczywiście szkolenia mogą dać pewną poprawę – wskazuje adwokat Marek Gromelski, znany mówca wśród warszawskiej palestry, a kiedyś prokurator.
– Najważniejsza jest znajomość sprawy, by jak równy z równym walczyć przed sądem. Nagminne są bowiem przypadki, że prokurator nawet nie ukrywa, iż nie zna akt i mówi, że „jest w zastępstwie”.
[srodtytul]Krótka kołdra[/srodtytul]
– Adwokata sąd wzywa na konkretną rozprawę. W prokuraturze jest inaczej, sąd informuje o sprawach niejako hurtem i to szef wyznacza konkretnych prokuratorów, nieraz pięć minut przed sesją. Tymczasem ten zachorował, tamten poszedł na urlop, jeszcze inny jest już adwokatem – wskazuje adwokat Marek Łopuszański, który przed laty oskarżał w procesie Art B.
– Jasne, że prokurator, który prowadził śledztwo, najlepiej będzie prezentował sprawę przed sądem. Co jednak zrobić, jeśli sąd wyznaczy siedem spraw kolejno jednego dnia na jednej sali, i każdą prowadził inny prokurator? Czy tych siedmiu prokuratorów ma przyjść do sądu? – mówi z kolei sędzia Marek Celej. – Gdybyśmy mieli więcej prokuratorów, moglibyśmy postulować system: kto prowadził śledztwo, ten oskarża, ale dzisiaj jest to niemożliwe. Możliwe jest natomiast zachowanie tej zasady w sprawach najważniejszych.
Nie traci nadziei prof. Stanisław Waltoś, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
– Co oznacza, że w sprawie występuje prokurator, który nie prowadził śledztwa? Że nie zna akt – mówi bez ogródek. – Jak rozwiązać problem? Są dwie drogi: bezwzględnie egzekwować, by w sprawach ważniejszych (w których jest prowadzone śledztwo) występował prokurator ze śledztwa. Albo utworzyć w prokuraturach specjalne wydziały, których prokuratorzy zajmowaliby się tylko sprawami w sądzie.
W dyskusji, jak wyznaczać prokuratorów, pojawi się także argument, że sąd nie powinien odciągać od pracy śledczej, przynajmniej tych najlepszych.
[srodtytul]To nie zesłanie[/srodtytul]
– Nie widzę nic złego w występowaniu przed sądem, przeciwnie, to ważny element naszej pracy – mówi prok. Marcin Martyniuk.
– Występowanie w sądzie jest zwieńczeniem śledztwa, ale też testem dla pracy prokuratora – mówi adw. Gromelski.
[ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2010/02/12/najlepszy-oskarzyciel-to-sledczy/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA