fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Ważą się losy Bernankego

Obecna kadencja Bena Bernanke wygasa 31 stycznia
Reuters
Już tylko kilka dni zostało senatorom na zatwierdzenie na drugą kadencję prezesa Fedu
Pierwsza kadencja 53-letniego Bena Bernankego upływa ostatniego dnia stycznia. Ogłoszony w grudniu przez „Time” człowiekiem 2009 roku szef Fedu (Rezerwy Federalnej, odpowiednika banku centralnego) już w sierpniu został mianowany przez prezydenta Baracka Obamę na kolejne cztery lata. Aby mógł nadał pełnić swoją funkcję, musi jednak zyskać w Senacie poparcie 60 na 100 senatorów.
Długo wydawało się to niemal pewne. W zeszłym tygodniu kolejni demokraci i republikanie zaczęli deklarować, że będą głosować przeciw kandydaturze obecnego prezesa banku centralnego. – Wierzę, że musi on być pociągnięty do odpowiedzialności za wiele decyzji, które przyczyniły się do obecnego krachu – przekonywał między innymi lider republikanów John McCain. Politycy oskarżają go o to, że za mało zrobił, by zapobiec kryzysowi, a także, iż za bardzo się skupia na poprawie losu Wall Street, a za mało na pomocy cierpiącym z powodu rekordowego bezrobocia Amerykanom. Tego typu argumenty bardzo podobają się opinii publicznej, która z radością przyjmuje wszelkie pomysły na karanie bankowców. – Bernanke dostał się w krzyżowy ogień, bo nagonka na Wall Street jest teraz wśród polityków strasznie popularna – tłumaczy Desmond Lachman, ekspert z waszyngtońskiego American Enterprise Institute.
Już w sobotę Obama zaczął więc wydzwaniać do kluczowych członków Senatu, by się upewnić, iż Bernanke – były profesor na wydziale ekonomii Uniwersytetu Princeton – wygra jednak planowane na ten tydzień głosowanie. Jak oświadczyli doradcy w Białym Domu, prezydent uzyskał deklaracje, że nie ma powodu do obaw o dalszy los szefa Fedu.
Zdaniem analityków odrzucenie przez senatorów kandydatury Bernankego mogłoby zostać potraktowane jako zagrożenie dla niezależności banku centralnego. – Niepewność spowodowana takim wynikiem głosowania rodziłaby wiele poważnych pytań i wnosiła na rynki wiele niestabilności – przekonuje „Rz” David C. John z waszyngtońskiej Heritage Foundation. – Wpłynęłoby to źle na dolara, akcje, być może nawet obligacje. Do góry poszłoby złoto – prognozował na antenie ABC News Tom Gallagher z firmy doradztwa inwestycyjnego ISI. Zdaniem Marka Zandiego z Economy.com przegrana Bernankego wystraszyłaby inwestorów i byłaby kolejnym powodem, by się wstrzymać z zatrudnianiem i inwestycjami.
Na początku tygodnia amerykańscy inwestorzy zareagowali jednak pozytywnie na kojące wypowiedzi polityków, odrabiając na giełdach część potężnych strat z ubiegłego tygodnia. Dla indeksów Nasdaq i S&P 500 był to najgorszy tydzień od października, a dla indeksu Dow Jones najgorszy od marca 2009 roku. – Uspokajające słowa to jedno, a głosowanie to drugie – zauważa jednak John Brady, wiceprezes MF Global in Chicago. – Spodziewam się więc, że do czasu głosowania będziemy obserwować niepewność na rynku – dodał Brady, cytowany przez Reutersa.
[i]-Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA