Świat

Polska nie chce wojny izraelsko-irańskiej

Radosław Sikorski
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Na pewno nie poprzemy ataku na Iran. To zaszkodziłoby interesom Polski – mówią nasi dyplomaci
Sprawa ewentualnej interwencji wojskowej w Iranie była głównym tematem rozmów szefa MSZ Radosława Sikorskiego w Izraelu.
– Proces pokojowy na Bliskim Wschodzie? No cóż... To na pewno bardzo zajmujące, ciekawe i ważne. Będę szczery: nas interesuje możliwość izraelskiego ataku na instalacje atomowe ajatollahów– mówi „Rz” wysoki rangą polski dyplomata. Potwierdził to minister Sikorski. – Sprawa ewentualnego ataku na Iran przewijała się podczas wszystkich rozmów. Zależy nam, by nie doszło do konfrontacji. Jej skutki byłyby dla Izraela dramatyczne, a dla Polski bardzo poważne – powiedział po rozmowach.
Jak wynika z analiz wywiadowczych, kiedy na Iran zaczną się sypać bomby, Teheran uruchomi plan, który nazwał Dniem Sądu Ostatecznego. Ma on na celu wyrządzenie jak największych szkód interesom Zachodu w regionie oraz gospodarczą destabilizację świata. Plan mają zrealizować irańscy agenci oraz członkowie radykalnych organizacji powiązanych z Teheranem. Hezbollah przy użyciu 40 tys. pocisków, w które zaopatrzył go Iran, dokona z Libanu ostrzału rakietowego północnego Izraela. Podobną akcję na południu przeprowadzi Hamas kontrolujący Strefę Gazy. Powiązani z Irańczykami rebelianci zaatakują bazy NATO w Afganistanie. W efekcie ceny ropy mogą podskoczyć do 200 – 300 dolarów za baryłkę. – Nie boimy się zamachu na naszej ziemi. Na liście ajatollahów jesteśmy na dalekim miejscu. Jednak nasi żołnierze biorą udział w misjach na wzgórzach Golan i w południowym Libanie. Gdy rozpocznie się Dzień Sądu, znajdą się między młotem a kowadłem. Jeszcze bardziej zagrożone są nasze oddziały w Afganistanie – tłumaczy dyplomata. Dlatego Polska nie zamierza przystępować do ewentualnej koalicji, którą montowaliby Izraelczycy albo Amerykanie. – Izrael nie postawił nam takiego pytania wprost. Na razie tylko się sondujemy. My staramy się dowiedzieć, co planują, a oni, czy poprzemy ich w razie wojny. O tym jednak nie ma mowy. Nie zamierzamy wtykać palców w szparę każdych drzwi – zapewniają polscy dyplomaci. – Izrael nie wyklucza, że opcja dyplomatyczna zawiedzie i będzie musiał siłą powstrzymać Iran przed pozyskaniem broni nuklearnej. Jak pokazała zaś ostatnia wojna w Strefie Gazy, podczas której znaleźliśmy się w ogniu krytyki, taką operację dobrze jest prowadzić, mając wsparcie przynajmniej kilku państw – mówi „Rz” znany izraelski ekspert ds. bezpieczeństwa dr Ely Karmon. – Oczywiście najbardziej zależy nam na Stanach Zjednoczonych, ale Polska to również ważny gracz. Odgrywa istotną rolę w Unii Europejskiej – dodaje nasz rozmówca. Niektórzy analitycy przewidują jeszcze czarniejszy scenariusz. Ich zdaniem istnieje możliwość, że w niedalekiej przyszłości – kiedy Irańczycy zbudują już pociski nuklearne – konflikt między Izraelem a Iranem może się zamienić w wojnę atomową. Takiego scenariusza nie wykluczają na przykład eksperci waszyngtońskiego Center for Strategic and International Studies. W specjalnym raporcie napisali, że konflikt taki potrwałby trzy tygodnie. W tym czasie śmierć poniosłoby od 16 do 28 milionów Irańczyków. Zginęłoby też 200 – 800 tysięcy Izraelczyków. Głównie w Hajfie i Tel Awiwie, miastach, które znajdują się na celowniku Teheranu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL