Prawo dla Ciebie

Hazard Black Jack lobbing

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
Afera hazardowa kolejny raz ukazuje słabość ustawy lobbingowej – uważa doktor nauk prawnych z wrocławskiej Kancelarii Radców Prawnych Arbiter Iuris s.c.
Lobbing nie budzi na ogół pozytywnych skojarzeń. W każdym kraju, który zajął się unormowaniem problematyki lobbingowej, prace nad opracowaniem regulacji prawnej poprzedziły, niestety, afery korupcyjne z udziałem pseudolobbystów. Podobnie było i w Polsce. Przyjęta 7 lipca 2005 roku przez Sejm, bez żadnego głosu przeciw, [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=57AB5E680BE48ED6C3835E80F21F8C01?id=179030]ustawa o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa[/link] miała jednak ukrócić tego rodzaju skandale.
Tymczasem afera hazardowa kolejny raz ukazuje słabość ustawy lobbingowej. W tej głośnej sprawie są dwa wątki. Pierwszy, o charakterze korupcyjnym, ma dopiero zostać zbadany przez prokuraturę, i do czasu wydania prawomocnego wyroku niewłaściwym byłoby, nie znając akt sprawy, wątek ten komentować. W końcu obowiązuje jeszcze zasada domniemania niewinności i należy ją szanować. Drugi wątek dotyczy tego, czy poseł Zbigniew Chlebowski wywierał pewne naciski na swoich kolegów zasiadających w rządzie, a zatem czy lobbował w celu przeforsowania pewnych zapisów, które miałyby się znaleźć się w projekcie ustawy o grach i zakładach wzajemnych? [srodtytul]To nie korupcja[/srodtytul]
Podstawowy błąd, jaki wkradł się do dyskursu na temat lobbingu, polega na utożsamianiu tego pojęcia z korupcją. Wynika to poniekąd z faktu, że projekt ustawy lobbingowej był przygotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w ramach realizowania programu walki z korupcją. Tymczasem zgodnie z definicją ustawową lobbing jest jedną z legalnych dróg wpływania na proces kształtowania treści obowiązującego prawa. Z tego też względu prowadzenie działań lobbingowych nie powinno być piętnowane. Podstawowym obowiązkiem lobbysty jest bowiem udzielanie fachowej pomocy w procesie prawotwórczym poprzez dostarczanie informacji, przygotowywanie projektów ustaw czy sporządzanie ekspertyz. Lobbysta poszukuje zatem dostępu do źródeł informacji, przetwarza je, a następnie dokonuje wyboru metody, za pomocą której oddziałuje na polityka, będącego adresatem przekazu. Dzięki lobbingowi obywatele mają wpływ na kształtowanie polityki państwa. Pozwala on także na poznanie odmiennych punktów widzenia różnych grup społecznych, co sprzyja racjonalności podejmowanych rozstrzygnięć. [srodtytul]Jak jest gdzie indziej[/srodtytul] W komentowanej sprawie podstawowe pytanie dotyczy tego, czy poseł może być lobbystą. Wbrew temu, czy nam się to podoba czy nie, deputowany nie jest osobą socjologicznie neutralną, która po uzyskaniu mandatu działa wyłącznie w interesie ogółu. W społeczeństwie występują bowiem antagonistycznie interesy i posłowie w prawie każdym głosowaniu muszą odpowiedzieć się po jednej ze stron. W Niemczech już dawno zrezygnowano z tego rodzaju fikcji, umożliwiając członkom Bundestagu występowanie w roli lobbystów, przy czym zobowiązano ich do ujawnienia takiej działalności przewodniczącemu izby. Ponadto posłom nakazano ujawnić informacje na temat swoich dochodów uzyskanych z działalności lobbystycznej. Z tego też względu w latach 1998 – 2002 jedna trzecia deputowanych Bundestagu, obok sprawowania mandatu, pełniła oficjalnie ważne funkcje w organizacjach branżowych i fundacjach zajmujących się lobbingiem na ich rzecz. Tamtejsi posłowie są do tego stopnia powiązani z różnorakimi grupami interesów, że w niemieckim piśmiennictwie wyodrębnia się wśród członków partii trzy grupy reprezentantów: 1) ścisłe kierownictwo partii, 2) przedstawicieli grup interesów oraz 3) pozostałych parlamentarzystów. Także w Stanach Zjednoczonych kwestia reprezentowania przez polityka pewnych interesów nie wywołuje większych emocji. Tam bowiem państwo nie finansuje partii politycznych, co zmusza kandydatów uczestniczących w wyborach do poszukiwania i pozyskiwania pieniędzy na własną rękę. Dlatego deputowani odwdzięczają się później organizacjom sponsorującym kampanie wyborcze lobowaniem na ich rzecz. Aczkolwiek polityków nie nazywa się lobbystami, ale określa się ich działalność jako podejmowaną z inspiracji lobbystów. [srodtytul]Interes całego narodu[/srodtytul] Nie jest łatwo, gdy idzie o polskich przedstawicieli, odróżnić, w którym momencie poseł realizuje uprawnienia wynikające ze sprawowania mandatu, a kiedy jego działania przeradzają się w działalność lobbingową. Do obowiązków posła należy bowiem zasiadanie w komisjach sejmowych, w których tworzone lub zmieniane są ustawy. Podczas posiedzeń komisji posłowie wysłuchują opinii różnych ekspertów wywodzących się niejednokrotnie ze środowisk żywotnie zainteresowanych ostateczną treścią projektu, spotykają się z przedstawicielami pewnych grup i profesji na konferencjach i w swoich biurach, korzystają nawet z przygotowanych przez lobbystów ekspertyz. Badania prowadzone w Sejmie w 2001 roku wykazały też, że posłowie, poszukując informacji na dany temat, najczęściej zwracają się o pomoc i poradę do kolegów z własnej partii. Analiza dyspozycji polskiej ustawy lobbingowej nie zabrania posłom wprost lobbowania, czyli zabiegania o wprowadzenie zmian do treści ustaw. Pewne wątpliwości pojawiają się jednak w świetle brzmienia konstytucji. Zgodnie z art. 104 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=9A8510A05E301D3C04DC27F478CE442A?id=77990]ustawy zasadniczej[/link] parlamentarzyści są przedstawicielami narodu. Ich prawnym obowiązkiem, który wynika także z zasady suwerenności narodu i zasady przedstawicielskiej formy sprawowania rządów, jest kierowanie się w swoich działaniach dobrem i interesem całego narodu, a nie interesem partykularnym pewnych grup społecznych, zawodowych czy biznesowych. [wyimek]Lobbing jest jedną z legalnych dróg wpływania na proces kształtowania treści obowiązującego prawa[/wyimek] Należy także przypomnieć, że deputowani przed objęciem mandatu składają ślubowanie, zobowiązując się m.in. „strzec suwerenności i interesów państwa”. Z tego wynika, że posłowie i senatorowie mogą wspierać żądania poszczególnych grup interesu, ale tylko wówczas, gdy zmiany w prawie będą mieć na celu interes całego narodu albo przynajmniej nie będą temu interesowi szkodzić. W czasie, gdy rząd planuje rekordowy „deficyt budżetowy” w przyszłorocznej ustawie budżetowej, blokowanie zmian w ustawie hazardowej jest działaniem dość kontrowersyjnym. Skarb Państwa nie otrzyma poważnego zastrzyku finansowego, który chociaż w pewnym stopniu poprawiłby jego kondycję. Wydaje się zatem, że działalność parlamentarzysty lobbującego w sprawie Black Jack odbiegała od funkcji związanej z wykonywaniem przez niego mandatu przedstawicielskiego, bo trudno jest ją zakwalifikować jako stanie na straży interesu państwowego i działanie dla dobra ogółu. [srodtytul]Wadliwa ustawa[/srodtytul] W całej sprawie sporo winy tkwi w wadliwie skonstruowanej ustawie lobbingowej. Kontrowersje wzbudza już sama definicja lobbingu, a instytucja wysłuchań publicznych została w zasadzie zapomniana. Swoich funkcji nie wypełnia rejestr, który objął wyłącznie lobbystów zawodowych, czyli lobbujących na rzecz osób trzecich za wynagrodzeniem. Natomiast lobbyści podejmujący działania we własnym imieniu i na własny rachunek lub też prowadzący lobbing nieodpłatnie nie tylko nie muszą, ale nawet nie mogą zarejestrować takiej działalności. Dlatego profesjonalni lobbyści, aby ominąć obowiązek rejestracyjny, działają jako przedstawiciele stowarzyszeń czy izb gospodarczych. Ustawa lobbingowa nie wprowadza także jednolitych zasad kontaktowania się lobbystów z urzędnikami zatrudnionymi w organach władzy publicznej. W wyniku tego w siedzibach organów władzy publicznej obowiązują odmienne procedury bądź nie ma ich wcale. Wad ustawy jest znacznie więcej, nie sposób wymienić tu wszystkich. Ustawa została bowiem uchwalona niejako na próbę. Jednakże po trzech latach jej obowiązywania i druzgocącej krytyki – nie tylko ze strony nauki prawa – w parlamencie wciąż nie ma projektu jej znowelizowania. Wobec tak opieszałych działań podmiotów prawa inicjatywy ustawodawczej można się spodziewać, że w przyszłości afery lobbingowe będą się – niestety – powtarzać.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL