fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Rynsztunek przeciwników

Porucznik Wehrmachtu, dowódca Kompanii Samobieżnych Dział Szturmowych (Sturmgeschit), uzbrojony w pistolet Walther P38
Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
Standardowy ubiór członków załóg czołgów składał się z czarnej sukiennej kurtki, skórzanych wiązanych butów i sukiennej czapki polowej, także w kolorze czarnym
[srodtytul]Leutnant Wehrmachtu i jego PzKfw IV[/srodtytul]
Kurtka była krótka – sięgała bioder – dwurzędowa, z szerokim wykładanym kołnierzem, i pozbawiona zewnętrznych kieszeni. Pod spód zakładano ciemnoszarą koszulę z czarnym krawatem. Spodnie na wysokości kostek miały ściągacz. Oficerowie, zamiast polowej miękkiej czapki bez daszka, zakładali bardzo często garnizonową czapkę w kolorze Feldgrau, z otokiem i daszkiem.
Kolorem broni pancernej był różowy, widać go na wypustkach kołnierza i naramienników. Broń boczną niemieckiego pancerniaka stanowił Walther P 38. Był to następca słynnego P 08 Parabellum – kosztownego, skomplikowanego i przestarzałego konstrukcyjnie pistoletu. Produkcja waltherów nie wymagała tak dużych nakładów czasowych, materiałowych i finansowych.
W 1940 roku przyjęto je na uzbrojenie wojska Trzeciej Rzeszy. Broń strzelająca nabojem 9-mm Para działała na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, zamek ryglowany był za pomocą wahliwego rygla umieszczonego pod lufą. Cechą wyróżniającą P 38 było samonapinanie, dzięki czemu można go było nosić z nabojem w komorze i nienapiętym kurkiem, a jednocześnie gotowego do natychmiastowego strzału. Zastosowano także wiele zabezpieczeń: sygnalizator obecności naboju w komorze, bezpiecznik skrzydełkowy oraz wewnętrzny, który uniemożliwiał oddanie strzału przy niecałkowitym zaryglowaniu lufy.
Zaletą był fakt, iż P 38 strzelał różnie elaborowaną amunicją, co w warunkach wojennych miało niebagatelne znaczenie. Walther P 38 był pistoletem bardzo udanym; składał się z 58 części. Jeśli chodzi o celność i podatność na zanieczyszczenia (w porównaniu z P 08 Parabellum), to zdania są podzielone.
Od 1939 do 1945 roku wyprodukowano 1 225 000 egzemplarzy.Stojący w tle czołg PzKfw IV stanowił w początkowym okresie wojny zasadniczą siłę uderzeniową niemieckich dywizji pancernych, a do 1945 roku pozostawał podstawowym wozem Panzerwaffe. Wyprodukowano łącznie blisko 9000 wozów wszystkich wersji.
Aż do 1942 roku „czwórka” miała jedną podstawową wadę – uzbrojenie. Krótkolufowa armata 7,5 cm KwK L/24 kal. 75 mm była zbyt słaba, aby skutecznie radzić sobie z cięższymi wozami wroga, takimi jak radzieckie T-34 i KW czy angielskie matildy; prędkość początkowa wystrzelonego pocisku wynosiła 450 m/s (dla porównania pocisk z radzieckiej F-34, w którą uzbrojono słynną „trzy czwórkę”, wylatywał z prędkością 680 m/s).
Ostatnimi wozami, w których montowano te armaty, były czołgi wersji F, a od 1942 roku zasadniczą bronią PzKfw IV stała się znakomita długolufowa „siedemdziesiątka piątka” KwK L/43.
[srodtytul]Matros z karabinem przeciwpancernym[/srodtytul]
Wydatnym wzmocnieniem dla walczącej na lądzie Armii Czerwonej były oddziały formowane z marynarzy; na południu walczyły jednostki z Floty Czarnomorskiej. Powszechnie uważa się te oddziały za bardzo wartościowe, o wysokim morale.
Walczący w charakterze zwykłej piechoty marynarze zachowali swoje tradycyjne mundury składające się z sukiennej, czarnej dwurzędowej kurtki (buszłat), prostych luźnych spodni, wiązanych trzewików z czarnej skóry i okrągłej czapki z otokiem, na którym znajdowała się nazwa danej floty.
Marynarze otrzymywali z reguły oporządzenie piechocińskie, ale nie zawsze wystarczało wszystkich elementów ekwipunku. Nagminny brak ładownic do karabinów powodował, że zawieszano na sobie taśmy amunicyjne do maximów; taki wizerunek stał się niemalże znakiem firmowym matrosów walczących na lądzie (zresztą sięgał korzeniami czasów rewolucji październikowej). Używano standardowej broni piechoty, w tym przeciwpancernych karabinów. Potrzebę posiadania lekkiej przeciwpancernej broni piechoty dostrzeżono w ZSRR na długo przed wybuchem wojny, jednak do 1941 roku nie udało się skonstruować odpowiedniego wzoru.
Dopiero 22 czerwca spowodował gwałtowne przyspieszenie prac i już w grudniu pod Moskwą czerwonoarmiści otrzymali nową, całkiem skuteczną broń – rusznice PTRD i PTRS. Pierwsza zbudowana została przez genialnego Diegtiariewa; był to karabin jednostrzałowy z zamkiem ślizgowo-obrotowym. Przy pierwszym naboju zamek należało odryglować i odciągnąć, potem, po włożeniu naboju, trzon z powrotem pchnąć i, pociągając rączkę zamkową w dół, zamek zaryglować. Po strzale lufa cofała się wraz z zamkiem – następowało wówczas odryglowanie i otwarcie zamka oraz wyrzucenie pustej łuski. Broń ważyła ponad 17 kg i miała 2 m długości.
Druga rusznica była dziełem nie mniej uzdolnionego radzieckiego rusznikarza Simonowa – karabin jego pomysłu był samopowtarzalny (odprowadzanie gazów prochowych przez boczny otwór w lufie), pięcionabojowy, co było wynikiem wcześniejszych prac konstruktora nad automatycznym AWS. Obie bronie dostoso- wane do tego samego naboju 14,5-mm z pociskiem rdzeniowym. Udoskonalona wersja tej amunicji była zdolna przebić 40-mm pancerz z dystansu 300 m.
Już na początku 1943 roku Rosjanie dysponowali ponad 100 tys. karabinów przeciwpancernych (przede wszystkim prostszych konstrukcyjnie PTRD), co niejako ilustruje imponujące możliwości radzieckiego przemysłu. W początkowym okresie wojny rusznice stanowiły skuteczny środek przeciwko czołgom wroga; potem, w miarę przybywania na front lepiej opancerzonych wozów niemieckich, ich rola jako broni przeciwpancernej malała. Z chwilą, gdy Armia Czerwona przeszła do ofensywy i zmuszona była przełamywać kolejne niemieckie rubieże, karabiny przeciwpancerne PTRS i PTRS wykorzystywano do niszczenia wykrytych stanowisk ogniowych; używano ich do końca wojny.
[i]Michał Mackiewicz - pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA