fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Mogę nie zdążyć

Ireneusz Jeleń wreszcie czuje się potrzebny w reprezentacji
Fotorzepa, Bartosz Sadowski BS Bartosz Sadowski
Piłkarz Auxerre Ireneusz Jeleń o kontuzji, która krzyżuje plany Leo Beenhakkera
[b]Rz: Wydawało się, że wyczerpał pan już limit pecha. Nowy sezon nie zdążył się jednak jeszcze zacząć, a pan znowu nie trenuje z powodu kontuzji.[/b]
[b]Ireneusz Jeleń:[/b] Kontuzje w zawodzie piłkarza to codzienność, więc nie ma co dramatyzować. Chociaż ja już rzeczywiście tyle się w życiu nacierpiałem, że los mógłby mi odpuścić, a jakoś nie chce. Na razie ciągle nie wiadomo, jak poważny jest to uraz, wiadomo tylko, że to przepuklina pachwinowa.
[b]Jak w ogóle doszło do tej kontuzji? Kiedy będzie dokładna diagnoza? [/b]
Trzy tygodnie temu w trakcie treningu poczułem lekkie ukłucie, myślałem, że to najwyżej jakieś naciągnięcie. Nie dokończyłem zajęć i z optymizmem pojechałem na badania. Różne są drogi leczenia, niektórzy wychodzą z tego po czterech tygodniach, ale tylko wtedy, gdy niepotrzebna jest operacja. Słyszałem o takich, którzy leczyli się pół roku po źle przeprowadzonym zabiegu. Jadę na konsultację do chirurga w Paryżu i będę wiedział, do której grupy mogę się zaliczać. Od trzech tygodni nie ćwiczę, ale nie jestem załamany. W zeszłym sezonie też zaczynałem od kontuzji, a później potrafiłem osiągnąć szczyt formy w odpowiednim momencie. Ostatnio rozmawiałem także z Jackiem Jaroszewskim, lekarzem reprezentacji Polski, który powiedział mi, że istnieje możliwość przeprowadzenia zabiegu w Poznaniu. Nie wykluczam takiej możliwości, jednak musiałbym dostać na to zgodę klubu.
[b]Przez lata dokuczał panu ból pleców. To już przeszłość?[/b]
Na początku roku pauzowałem przez trzy miesiące, musiałem przejść operację barku. W wakacje zrezygnowałem z wyjazdu na zgrupowanie reprezentacji Polski do RPA, bo zdecydowałem się na zabieg na innym odcinku kręgosłupa. Chciałem odpowiednio przygotować się do jesiennych meczów w kadrze i do startu ligi francuskiej. Plecy już nie bolą, ale boli noga. Przykro mi, lecz nic na to nie poradzę.
[b]To już pewne, że 5 września nie zagra pan przeciwko Irlandii Północnej? [/b]
Na razie wiadomo, że nie zagram w pierwszej ligowej kolejce i nie przyjadę na mecz kadry z Grecją w Bydgoszczy. Mam nadzieję, że operacja będzie zbędna, ale nawet jeśli nie zdążę z powrotem do zdrowia, wierzę w reprezentację Polski beze mnie. Leo Beenhakkerowi nie będę podpowiadał, kto może grać na mojej pozycji, bo on dobrze o tym wie. W końcu pracuje z tą drużyną ponad trzy lata.
[b]Tym bardziej że ta drużyna długi czas radziła sobie bez pana.[/b]
Tak było, ale od jakiegoś czasu mogę się czuć pełnoprawnym członkiem reprezentacji. Kiedyś dostawałem pojedyncze powołania na jakieś sparingi, ale wiosną Beenhakker ostatecznie się do mnie przekonał, wie, na co mnie stać, i wie, że z chęcią przyjadę na zgrupowanie reprezentacji. To działa w dwie strony: kadra może skorzystać na mnie, ja na kadrze.
[b]Wierzy pan jeszcze w awans do mistrzostw świata?[/b]
Po Belfaście mamy same złe wspomnienia, zadrę w sercu, dzięki której w rewanżu z Irlandią Północną powinniśmy sobie poradzić. Tyle że do końca eliminacji zostały cztery mecze i musimy je wszystkie wygrać. Jest to trudne, ale jak najbardziej możliwe. Trzeba się cieszyć, że wszystko jest jeszcze w naszych rękach. Musimy sami sobie udowodnić, że zasłużyliśmy, żeby w przyszłym roku pojechać na mundial.
[b]Mówi pan, że zawodnik także może skorzystać na występach w reprezentacji. Zapowiadał pan, że w styczniu chce zmienić klub na silniejszy. Kontuzja krzyżuje plany?[/b]
Dobrze mi w Auxerre, przedłużyłem kontrakt o kolejnych 12 miesięcy, do 2011 roku, świetnie się tu czuje moja rodzina, syn Jakub właśnie idzie do szkoły. Nie wiem, dlaczego miałbym zmieniać otoczenie i skąd biorą się takie plotki. Mam tu wsparcie kibiców, kolegów z drużyny i trenera, a to komfortowa sytuacja. O nowym klubie nie myślę, nie po to przedłużałem umowę. A kontuzja tylko trochę przeszkodzi mi w realizacji planów. W ubiegłym sezonie leczyłem się jeszcze dłużej, a pod koniec sezonu osiągnąłem taką formę, że przez kilka miesięcy byłem wybierany na najlepszego gracza drużyny. Kilka efektownych i ważnych goli też udało mi się strzelić.
[b]Powołanie na mecz z Grecją dostał Ludovic Obraniak z Lille. Namawiał pan go do przyjęcia polskiego obywatelstwa?[/b]
Nie miałem okazji z nim rozmawiać. Grałem przeciwko Ludovicowi, ale on po polsku nie mówi w ogóle, a ja po francusku mam duże problemy. Uważam jednak, że taki piłkarz na pewno przyda się reprezentacji. Świetna lewa noga, prawą też sobie radzi, poza tym dużo widzi na boisku i we Francji jest bardzo ceniony. To taka młodsza wersja Jacka Krzynówka. Wśród pomocników zalicza się do najlepszych w całej lidze. Trzeba tylko wykorzystać to, co potrafi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA