fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Wimbledon pod dachem

Rzeczpospolita
W poniedziałek startuje najbardziej klasyczny z klasycznych turniejów tenisowych na świecie. Ma już pierwszego bohatera i nie jest nim sportowiec. To ruchomy dach na korcie centralnym. Dla przyzwyczajonych do deszczowych przerw i mokrej trawy to ogromna zmiana. Padła jeszcze jedna tradycja, ale widzowie zyskali – nie będzie powtórek i czekania na łaskawość pogody
Czekanie na Wimbledon pod dachem trwało od dawna. Kort centralny liczy 87 lat, pomysł by położyć nad nim konstrukcję ze szkła i stali wykluł się w końcu lat 90., gdy przystąpiono do generalnej przebudowy sławnego obiektu przy Church Road w południowo-zachodnim Londynie.
Transformacja się skończyła, a z nią zniknie wiele wimbledońskich obyczajów związanych z deszczem. Nie będzie przekładania finałów na trzeci poniedziałek, nie będzie strachu, że turniej zagra w środkową niedzielę, nie będzie czasu na długie rozmowy, drzemkę, zwiedzanie restauracji i sklepów z pamiątkami.
To będzie nowy Wimbledon, także dlatego, że fala zmian dotarła w inne miejsca. Powstał nowy kort nr 2 z nawierzchnią położoną 3,5 metra poniżej zwykłego poziomu gruntu (po to, by trybuny nie zepsuły krajobrazu). Będzie miał 4000 miejsc, prawie dwa razy tyle co poprzedni. Dawny kort nr 2 będzie kortem nr 3, numeracja przesunie się aż do kortu nr 12. Przestrzeń dla kibiców zwiększy się znacznie, oznacza to także, że dzienne rekordy frekwencji wzrosną do około 40 tysięcy osób.
Stary Wimbledon w 2009 roku ostatecznie przeszedł do historii, ale ta historia przy okazji została dobrze opisana – w maju wyszło 240-stronicowe oficjalne dzieło pt. „Kort centralny – klejnot w wimbledońskiej koronie”, opisujące najważniejsze wydarzenia w najważniejszym miejscu turnieju.
Na szczęście na londyńskich kortach wciąż rośnie trawa i nawet jeśli w ostatnich latach nie jest już tak śliska jak niegdyś, to Wimbledon wciąż pozostaje miejscem, gdzie talent do odbijania piłki ma najważniejsze znaczenie. Jest na co czekać: może będzie powtórka z finału Rogera Federera i Rafaela Nadala, może Brytyjczycy doczekają się sukcesu Andy'ego Murraya, może pojawi się nowa królowa zielonych kortów, może Polacy zobaczą sukcesy sióstr Radwańskich.
Działacze The All England Lawn Tennis & Croquet Club nie oglądają się na kryzys. W 2009 roku pula nagród wzrosła o 6,2 procent i wynosi już 12,55 mln funtów szterlingów. Prawda ukryta w liczbach jest trochę złudna: podwyżkę (o 13,3 procent) dostali wyłącznie singliści i singlistki. Zwycięzcy turniejów indywidualnych dostaną po 850 tys. funtów szterlingów, finaliści połowę tej kwoty. Warto oglądać Wimbledon, ale najbardziej warto w nim grać.
[i]14.00 | Polsat Sport Extra | od poniedziałku[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA