fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Jak piją dziś artyści

Schematyczna Wisła Wilhelma Sasnala budzi skojarzenia z wisielczym sznurem (fot: Wilhelm Sasnal)
Rzeczpospolita
Książka Macieja Piotra Prusa "Wyznania właściciela klubu Piękny Pies" to współczesny odpowiednik „Wesela”.
Zło tkwi nie w faktach, lecz w… telewizorze. Wypada wreszcie osądzić skalę szkód wyrządzanych przez skrzynkę z ekranem. Zauważmy: gdy na wizji pojawia się piłka kopana z udziałem polskiej reprezentacji, morale w społeczeństwie spada poniżej zera. Toteż diabelski przekaźnik należy uśmiercić.
Scena sądu, następnie wykonania wyroku na telewizorze należy do najbardziej dramatycznych wśród „Wyznań właściciela klubu Piękny Pies”. Tę cienką, lecz treściwą książkę polecam wszystkim, którzy lubią formę felietonu, mają poczucie humoru, dystans do siebie i rodaków. Znakomita lektura, także rzecz do oglądania.
18 fabułek z pointą dopełniają rysunki wziętych krakowskich artystów, bywalców Pięknego Psa, m.in. Wilhelma Sasnala, Marcina Maciejowskiego, Bartka Materki. Niektóre szkice są równie wymowne jak słowa. Na przykład Sasnalowy schemat Wisły. Rzeka płynie po polskiej krainie; zobaczyła Kraków, zatrzymała się przy barze (domyślamy się – w Psie), następnie posączyła do Warszawy. Po drodze napotkała na indywidua tyleż malownicze, co charakterystyczne. Studiowałam sztuki piękne i osobowości depresyjno-euforyczne znam z autopsji. Taki typ jak pracuje, to umartwia się w samotności; jak skończy dzieło, musi sukces ogłosić światu. W Pięknym Psie kumuluje się druga faza. Tam oblewa się osiągnięcie szczytu Parnasu. Słowem, wali się wódę. Uwodzi. Osiąga orgazm intelektualny i seksualny. Wariuje. Popełnia samobójstwo. Trzeba trzeźwego spojrzenia, żeby tak prawdziwie oddać stan upojenia. Co nie znaczy – nie pić. Prus nie udaje abstynenta. Przeciwnie. Nawet martwi się o stan własnego zdrowia, serca, wątroby. Ale jest współwłaścicielem knajpy i nie może o wodzie czy soku przetrzymać nocy. Poza tym dba o samopoczucie gości. Podtrzymuje ich nocny byt, emocjonalną huśtawkę między wzlotem a upadkiem. A psie noce kończą się nad ranem. Na styku upojenia i świadomości rodzi się najlepsza polska literatura. To tradycja od stuleci. Antologia narodowego pijaństwa ma piękną kartę, od Bohomolca („Pijacy”), Fredry („Zemsta”), poprzez Sienkiewicza („Trylogia”) do Tuwima („Polski słownik pijacki”) i Konwickiego („Wniebowstąpienie”), Stasiuka („Mury Hebronu”), Nowakowskiego („Sielanka”) i Pilcha („Pod Mocnym Aniołem”). W Pięknym Psie wszystko się miesza, jak muzyka Hektora vel DJ Chudego. Dalida, Santana, Depeche Mode, polskie piosenki biesiadne. Stosowna oprawa dla flirtów. „Wyznania…” są współczesnym „Weselem”. Po 100 latach z oparów trunków i nikotyny też wyłaniają się widma. Jest Rachela, we współczesnej wersji – ostro umalowana dziewczyna pogardzająca wszystkim, co sztampowe. Zaprzeczenie a jednocześnie kwintesencja tandety. Błąka się Poeta, obecnie badacz obyczajów Eskimosów z Kanady. W rolę Gospodarza wciela się Maciej Piotr Prus, współwłaściciel Psa, także literat. Nie brak też chochołów, zjaw i duchów buńczucznych przodków. Najbardziej przejmujący fragment „Psich” wynurzeń to monolog zdeklasowanego bonzy literackich pism. Pijaczek, rozwodnik. Bezimienny. Umoczył, bo kiedyś był w partii. Po przełomie dla większości przestał istnieć. Ale to właśnie on ma talent, on dostrzega miernotę służalczych, acz bezpartyjnych kolegów. Typowo polskie poplątanie ideologiczno-intelektualne. Dawno nie czytałam tak soczystej i szczerej prozy. Może to zabrzmi przesadnie, ale piszę to celowo: pijaku, pamiętnik Prusa to „Boska komedia”. W tragicznym polskim wydaniu. podyskutuj z autorką m.malkowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA