fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Dyktator na audiencji

Białoruski dyktator z synkiem w Watykanie
AFP
Piotr Kowalczuk
Powrót na salony. Aleksander Łukaszenko najpierw został przyjęty przez papieża, a potem zjadł kolację z premierem Silviem Berlusconim
„Ostatni dyktator Europy po 14 latach opuścił komorę celną” – komentowały włoskie media dzisiejszą wizytę prezydenta Białorusi w Rzymie i Watykanie. Łukaszenko był tam przyjmowany z wszelkimi honorami.
Prezydentowi towarzyszyli minister spraw zagranicznych Siarhiej Martynau, 12 doradców i 18 dziennikarzy oraz pięcioletni synek Kola, który podarował papieżowi elementarz. Spotkanie trwało niemal pół godziny, a białoruski prezydent, opuszczając papieski apartament, powiedział: „Wasza Świątobliwość, do zobaczenia na ziemi białoruskiej, jeśli Bóg pozwoli”. Można z tego wywnioskować, że zaprosił Benedykta XVI na Białoruś i – jak oznajmił towarzyszącym mu dziennikarzom – papież zareagował pozytywnie. Jednak wydany po audiencji komunikat biura prasowego Watykanu nie wspomina o tym ani słowem.
– Łukaszenko liczy, że w Mińsku dojdzie do historycznego spotkania papieża z patriarchą Moskwy i Wszechrusi. Zaproponował takie spotkanie 10 kwietnia w rozmowie z patriarchą Cyrylem, nazywając swój kraj wyspą tolerancji – podkreśla w rozmowie z „Rz” watykanista „Il Giornale” Andrea Tornielli.
– Oczywiście ma on nadzieję, że takie spotkanie będzie jeśli już nie uznaniem reżimu, to na pewno sporym atutem propagandowym – dodaje Tornielli. Jego zdaniem nie będzie to jednak łatwe. – Białoruska Cerkiew się krzywi. Metropolita Filaret ostatnio powiedział, że w tej sprawie od dziesięciu lat nic się nie zmieniło, czyli że warunków umożliwiających takie spotkanie na razie nie ma. Co więcej, w Watykanie mówi się, że stosunki z Cerkwią moskiewską są dobre, więc mediacja Łukaszenki jest niepotrzebna – podkreśla.
Watykan zadbał, by z audiencji udzielonej Łukaszence nie wyciągano zbyt daleko idących wniosków. Rzecznik Stolicy Apostolskiej ksiądz Federico Lombardi podkreślał, że do spotkania doszło na prośbę Łukaszenki, a niespełnienie jej świadczyłoby o braku taktu. Zastrzegł, że nie oznacza to, iż Watykan zgadza się na wszystko, co dzieje się na Białorusi.
O ile nad audiencją dla Łukaszenki w Watykanie włoskie media przeszły do porządku dziennego, o tyle wieczorna kolacja z Berlusconim była powszechnie krytykowana. Według „Corriere della Sera” ukazała ona „dramatyczny konflikt między wartościami a racją stanu, między zasadami a realizmem, między wolnością a okazją do robienia interesów”. Lewicowy „Il Riformista” apelował, by Berlusconi zrezygnował z kolacji, a „La Stampa” wymieniła wszystkie grzechy Łukaszenki: od pochwał dla Hitlera po obowiązywanie kary śmierci na Białorusi.
Pytania, dlaczego Włochy wysuwają się przed szereg i jako pierwsze demokratyczne państwo otwierają przed Łukaszenką na długo zamknięte drzwi, zmusiły ministra spraw zagranicznych Franca Frattiniego do opublikowania listu otwartego w poniedziałkowym wydaniu „Corriere della Sera”. Wyjaśnił, że kwestia swobód obywatelskich będzie głównym tematem rozmów z Łukaszenką, i podkreślił, że wszystko odbywa się ramach nowej polityki UE wobec Białorusi.
– Kiedy Putin pokazał mu plecy, zmienił front. Teraz nosi szykowne garnitury, uśmiecha się i pokazuje z synkiem. Kilka tanich gestów i już jest przyjmowany na europejskich salonach – ocenia w rozmowie z „Rz” komentator „La Stampy” Emanuele Novazio. Według niego to skutek stosunków Unii z Kremlem i prób uniezależnienia Mińska od Moskwy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA